Podczas publicznego wysłuchania Komisji Petycji Parlamentu Europejskiego 4 listopada redaktor naczelny portalu BRD24.pl, Łukasz Zboralski, zaproponował wprowadzenie obowiązkowego ogranicznika prędkości – tzw. kagania – w nowych samochodach sprzedawanych w Polsce, dopasowanego do najwyższego dopuszczalnego limitu w danym kraju. Autor podkreślił, że w Polsce maksymalny limit na autostradzie wynosi 140 km/h, więc proponowane auto mogłoby jechać nie więcej niż 150 km/h. W swojej ocenie uznał pomysł za „populizm bezpieczeństwa” i wskazał brak rzetelnych danych potwierdzających jego skuteczność. Według Komendy Głównej Policji w 2025 roku na dwukierunkowych drogach jednojezdniowych zginęło 1 428 osób, co stanowi 86 % wszystkich ofiar śmiertelnych, natomiast na autostradach odnotowano 46 zgonów. Norweski Instytut Ekonomiki Transportu oszacował w 2014 roku, że blokada przy 110 km/h mogłaby uratować osiem osób rocznie, a przy 140 km/h efekt byłby marginalny. Zboralski nie przedstawił wiarygodnych wyliczeń dla Polski. Redaktor zauważył, że od lipca 2024 roku nowe auta w UE wyposażone są w inteligentny asystent kontroli prędkości (ISA), który ostrzega o przekroczeniu limitu i może być wyłączany, a starsze pojazdy podlegają pomiarom odcinkowym, co według niego wystarcza do egzekwowania przepisów.
Propozycja wprowadzenia obowiązkowego ogranicznika prędkości w nowych samochodach w Polsce spotkała się z krytyką ze względu na brak dowodów na realne zwiększenie bezpieczeństwa. Statystyki wypadków wskazują, że najwięcej ofiar śmiertelnych zdarza się na drogach jednopasmowych, a istniejące już systemy ISA oraz pomiary odcinkowe mogą skuteczniej kontrolować prędkość niż jednorazowy limit. Jeśli pomysł Zboralskiego nie zostanie poparty rzetelnymi analizami, może zostać odrzucony jako niepraktyczny i kosztowny. Decyzja Komisji Petycji będzie istotna dla dalszych regulacji dotyczących bezpieczeństwa drogowego w UE i może wpłynąć na dyskusję o roli technologii w ograniczaniu prędkości.
Komentarz Redakcji
Wprowadzanie sztucznych ograniczeń bez solidnych danych to ryzykowny populizm, który może jedynie podnieść koszty, nie ratując życia na drogach.
ℹ️ Nota od wydawcy:
Powyższy nagłówek pochodzi z oficjalnych kanałów RSS.
Sekcje "Analiza" ,"Kontekst" oraz "komentarz" są generowane przez AI w celu przybliżenia tematu.
Bądź na bieżąco! Wszystkie najlepsze promocje w jednym miejscu!!
🍪 Dbamy o Twoją prywatność
Używamy wyłącznie niezbędnych plików cookies (bez śledzenia i marketingu). Kontynuując, akceptujesz nasz
Regulamin oraz
Politykę Prywatności.