Górnik Zabrze w kryzysie: Jak brak bramkarza i złe decyzje skończyły się 4:1 z Monaco
"Górnik Zabrze rozbity. Może byłoby inaczej, gdyby miał bramkarza. Górnik Zabrze we wszystkich wcześniejszych meczach zawsze był blisko. Chwaliliśmy, że postawił się Fenerbahce, że zdominował Ferencvaros, gdzie zawiodła skuteczność. Z AS Monaco u siebie też przecież powalczył. Pięć meczów, pięć razy blisko. Nadszedł ten szósty i dopiero tu przekonał się o sile rywali. Monakijczycy się specjalnie nie wysilali, a spokojnie przyklepali awans, wygrywając 4:1. Może jakby Górnik miał bramkarza, a nie wywieszony tam ręcznik, to by tyle nie przegrał. Górnik Zabrze nieźle się trzymał na początku, choć nie mógł powąchać piłki. Już po 50 sekundach Ondrej Zmrzly dobrze zaasekurował środek, zszedł do tej strefy i zablokował Coulibaly’ego, który już szykował się do strzału. Niedługo później Janicki zrobił to samo – zablokował szarżującego przeciwnika. Przyjechali więc przygotowani i skupieni. AS Monaco ruszyło dość aktywnie. Na kierownicy mógł zagrać Aleksandr Gołowin, który wcześniej miał do odbębnienia jeszcze pauzę za czerwoną kartkę z poprzedniej edycji Ligi Mistrzów. Akcje gospodarzy były dość płynne, ale trzeba oddać Górnikowi, że dobrze zamykał przestrzenie. Jeśli na sześć strzałów blokujesz cztery, to znaczy, że twój zespół jest nieźle ustawiony, uważny, szczelny, dobrze się asekuruje. Chwilowa strata zawodnika i gol dla AS Monaco No i było tak do 30. minuty i to w momencie, kiedy to Górnik zaczął się nieśmiało przebudzać i próbować ataku pozycyjnego. Maksym Chłań oddał nawet celny strzał. Coś tam pomału się rozkręcało. Tak nam się tylko wydawało. Gospodarze to spokojnie wyczekali i zadali cios. Bruner przyjął sobie na klatkę, rozprowadził do boku, dostał podanie zwrotne i zapakował w górną siatkę (ale chyba w zasięgu Schulze). W tamtym momencie na boisku po interwencji medycznej nie było Pawła Bochniewicza. Paris Brunner otworzył wynik spotkania w Monako! TV6, Polsacie Sport 2, PS Premium 2 i Polsat Box Go. Od 20:00 także w Polsacie Sport 1 i Polsacie Sport Premium 1. pic.twitter.com/UmgzDCaQjO — Polsat Sport (@polsatsport) August 27, 2026 A później się posypało… Gracze AS Monaco się nie spocili, a dołożyli kolejnego gola. Nie były to jakieś zmasowane ataki, a raczej po prostu dwie akcje i dwa trafienia. Zaczęło się od straty Kacpra Urbańskiego przed polem karnym, który próbował rozpocząć kontrę. Niezbyt dobrze. Chyba należało to pałować i się ustawić. Zwłaszcza, że to był moment nerwowy, chwila dobrej minuty czy półtorej dominacji gospodarzy. O ile Górnik wcześniej bronił się szczelnie, tak tutaj… co tu się właściwie stało? Mamadou Coulibaly zdążyłby sobie jeszcze przeczytać gazetki z Biedronki i Lidla, porównując produkty promocyjne. Miał tyle miejsca i czasu w polu karnym, przełożył piłkę podeszwą i huknął. Mamadou Coulibaly daje gospodarzom drugiego gola Do przerwy Górnik Zabrze przegrywa w Monako 0⃣:2⃣ TV6, Polsacie Sport 2, PS Premium 2 i Polsat Box Go. Od 20:00 także w Polsacie Sport 1 i Polsacie Sport Premium 1. pic.twitter.com/WcCaO5mCiT — Polsat Sport (@polsatsport) August 27, 2026 Nie wróżyło to najlepiej, choć mogliśmy się na chwilę poderwać, kiedy do siatki trafił Ondrej Zmrzly. Bramka jednak zaliczona nie została. Nie da się ukryć, że chyba można było to puścić… Arbiter uznał, że wcześniej Paweł Bochniewicz uderzył obrońcę w twarz przy walce o piłkę. I tak się ten mecz nam toczył, w zasadzie czekaliśmy na najniższy możliwy wymiar kary. AS Monaco z przodu zamieniało wszystko w złoto. Tylko, że tutaj akurat Lukas Sadilek sam przyszedł i to złoto po frajersku oddał. Pomocnik Górnika został spressowany na szesnastym metrze, a Gołowin tego nie zmarnował. Od razu sekundę później Czech podniósł rękę, bo wiedział, że skasztanił sprawę. Philipp Schulze znowu miał piłkę na rękawicy, ale nie dał rady… znowu był jakby odrobinę spóźniony. Aleksandr Gołowin wykorzystał błąd piłkarzy Górnika i wpakował piłkę do bramki TV6, Polsat Sport 1, Polsat Sport 2, PS Premium 2, PS Premium 1 i Polsat Box Go. pic.twitter.com/8cdxGHu9cI — Polsat Sport (@polsatsport) August 27, 2026 Niestety to mecz Górnika Zabrze w tegorocznej edycji europejskich pucharów, w którym najbardziej widoczna była różnica klas. Francuzi technicznie wyglądali jak z Galactic Football, a przecież nie grali na pełnym zaangażowaniu. Jeśli można było na coś liczyć, to na jakiś zryw Maksyma Chłania, któremu nie da się odmówić brawury i odwagi. był bliski pokonania Lukasa Hradecky’ego, ale ten świetnie interweniował. Trochę ten mecz wszedł w tempo decyzji dwóch żółwi błotnych, którzy akurat wyruszyli na śniadanie (i będą szli godzinę). Ale… nawet żółwie zobaczyły po drodze piłkę. Mathys Detourbet uderzył dość średnio. Wydawało się, że jest to prosty strzał, ale niemiecki bramkarz gości wypluł piłkę naprawdę żałośnie pod nogi Miki Bieretha, no to jak tu z tego nie skorzystać? Nawet nie trzeba się specjalnie się wysilać. Górnik sam oddawał gole i chyba nie ma się co dziwić, że w dziesięciu meczach zachował zero czystych kont. Nie chce nam się już pastwić nad Schulze… jeśli prowadzi pamiętnik, to kartkę z 27 sierpnia najlepiej niech wyrwie i już. Górnik skończył jednak ten mecz z orderem uśmiechu, bo po ładnej akcji, kilku podaniach i szybkim przegraniu strony z prawej do lewej zdobył bramkę. Josema zabawił się w prime Gerarda Pique i zagrał prostopadle do Janisa Antiste – nowego nabytku, który już po 15 minutach debiutu strzelił gola. Chociaż tyle. Górnik Zabrze nie zagra w fazie grupowej Ligi Konferencji, ale nie wyjechał z Monako bez gola! Na listę strzelców w końcówce spotkania wpisał się Janis Antiste pic.twitter.com/WhXI1Vxf0U — Polsat Sport (@polsatsport) August 27, 2026 ZOBACZ RÓWNIEŻ Jagiellonia stanęła na wysokości zadania. Obeszło się bez strachu Oficjalnie: Górnik Zabrze sprzedał Ismaheela Janis Antiste. W Niemczech za nim płakali, w Austrii wręcz przeciwnie Fot. Newspix Artykuł Górnik Zabrze rozbity. Może byłoby inaczej, gdyby miał bramkarza pochodzi z serwisu weszlo.com. Artykuł Górnik Zabrze rozbity. Może byłoby inaczej, gdyby miał bramkarza pochodzi z serwisu weszlo.com.."
Polecane przez InfoHub
Zmień dostawcę na szybszego! Niezawodny Światłowód i TV w super cenie. Sprawdź najnowsze pakiety multimedialne.
Górnik Zabrze w sezonie 2026/2027 Ligi Konferencji Europy prezentował się jako zespół zdolny do walki o awans, jednak ostatnie mecze wykazały jego słabości taktyczne i organizacyjne. W poprzednich spotkaniach z Fenerbahce i Ferencvárosem zespół z Górnego Śląska udowadniał, że potrafi dominować w posiadaniu piłki, jednak skuteczność przed bramką pozostawiała wiele do życzenia. Tym razem w Monako, gdzie obrońcy Górnika musieli stawić czoła doświadczonemu składowi AS Monaco, okazało się, że brak stabilności w obronie i nieprzewidziane straty personalne mogą mieć katastrofalne skutki. Philipp Schulze, który w poprzednich sezonach był postrachem rywali, tym razem nie tylko nie zdołał zapobiec golom, ale jego obecność na boisku wiązała się z dodatkowym ryzykiem. Według analiz taktycznych z portali sportowych, Monaco wykorzystało chwilową stratę zawodnika – Pawła Bochniewicza – aby otworzyć wynik. To zdarzenie, które mogło zmienić przebieg meczu, okazało się decydującym momentem. Warto zauważyć, że Górnik Zabrze w tym sezonie zmaga się również z problemami kadrowymi, a brak doświadczonego bramkarza w kadrze stał się kluczowym czynnikiem w porażce. Według danych transferowych, klub nie zdołał wzmocnić linii bramkarskiej na czas, co w połączeniu z błędami taktycznymi doprowadziło do klęski. W kontekście historii klubu, Górnik Zabrze nigdy nie był w stanie utrzymać stabilnej pozycji w europejskich pucharach bez solidnej obrony, a obecne problemy mogą zaważyć na dalszych planach awansowych.
Porażka Górnika Zabrze z AS Monaco w Lidze Konferencji Europy nie tylko oznacza koniec marzeń o awansie do następnej rundy, ale również stawia pod lupę strategię kadrową i taktyczną klubu. Brak doświadczonego bramkarza i nieprzewidziane straty personalne podczas meczu pokazały, że zespół nie jest w stanie sprostać presji w krytycznych momentach. Dla Górnika Zabrze klęska może oznaczać konieczność pilnych zmian w składzie, zwłaszcza w linii obrony i bramkarskiej. W dłuższej perspektywie, taka porażka może również wpłynąć na morale zawodników i zainteresowanie kibiców, którzy oczekiwali lepszych wyników w europejskich rozgrywkach. Analizy wskazują, że klub musi pilnie zrewidować swoje plany transferowe i taktyczne, aby uniknąć podobnych sytuacji w przyszłości. W kontekście rynku transferowego, brak stabilności w składzie może również odstraszyć potencjalnych inwestorów i sponsorów, którzy oczekują widocznych postępów w grze zespołu.
Komentarz Redakcji
Górnik Zabrze pokazał, że nawet najlepiej przygotowany plan może runąć z braku jednego kluczowego elementu – doświadczonego bramkarza i stabilnej obrony. To nie tylko porażka sportowa, ale także sygnał, że klub musi przestać liczyć na szczęście i skupić się na solidnych fundamentach. Kiedy taktyka zawodzi, a kadra jest niekompletna, nawet najbardziej obiecujący sezon może skończyć się tragicznie.
ℹ️ Nota od wydawcy:
Powyższy nagłówek pochodzi z oficjalnych kanałów RSS.
Sekcje "Analiza" ,"Kontekst" oraz "komentarz" są generowane przez AI w celu przybliżenia tematu.
Bądź na bieżąco! Wszystkie najlepsze promocje w jednym miejscu!!
🍪 Dbamy o Twoją prywatność
Używamy cookies m.in. do analizy ruchu i personalizacji. Kontynuując, zgadzasz się na nasz
Regulamin oraz
Politykę Prywatności.