Grosicki na ławce: Jak Pogoń traktuje legendę, a Majdan gromi o brak szacunku
"Grosicki przyspawany do ławki. Dla Majdana to brak szacunku. Pogoń pod wodzą Oscara Garcii udanie zaczęła nowy sezon. Ewidentnie z upływem kolejnych tygodni łapie wiatr w żagle i dobrymi wynikami wbiła się do ligowej czołówki. Odbywa się to jednak bez większego udziału Kamila Grosickiego, który u hiszpańskiego szkoleniowca musi pogodzić się z rolą rezerwowego. Radosław Majdan mówi tu… o braku szacunku. U Kamila Grosickiego bez dwóch zdań widać upływające lata. Jeszcze w zeszłym sezonie raczej był graczem pierwszego wyboru u Thomasa Thomasberga, jednak problem z formą już odnotowano. To nie był ten zawodnik, którego znaliśmy z pierwszych sezonów po powrocie do Polski. Ostatniego gola w Ekstraklasie strzelił jeszcze w listopadzie minionego roku przeciwko Jagiellonii. Od momentu asysty z Arką Gdynia w połowie lutego więcej konkretów w poprzednich rozgrywkach już nie zaliczył. Zresztą, trener Pogoni już wiosną regularnie decydował się, by wykorzystywać go jako zmiennika. Jego występy w trzech ostatnich meczach przed końcem sezonu to właśnie były wejścia z ławki rezerwowych. Po zmianie trenera rola Grosickiego jeszcze bardziej zmalała. Radosław Majdan grzmi, że to brak szacunku dla niewątpliwej legendy Portowców. Kamil Grosicki przegrywa rywalizację o skład. Odstawienie go na ławkę to brak szacunku? U Oscara Garcii Grosicki ma jak dotąd rozegranych niespełna 60 minut w lidze (drugie tyle w Pucharze Polski ze Śląskiem). Składają się na to trzy wejścia z ławki w czterech pierwszych spotkaniach sezonu. W kolejnych czterech 38-latek ani na moment nie pojawił się na placu gry. Była ława z Wisłą Płock, ława z Wieczystą i ława z Piastem. Pogoń zdobyła w tych starciach siedem punktów. Dla Radosława Majdana takie traktowanie legendy brak szacunku. – Kamil jest „kasowany”. To jest brak szacunku do tego zawodnika. Tak nie może być. Trudno mi się z tym pogodzić, że zawodnik, który był jednym z najlepszych piłkarzy ubiegłego sezonu, a już na pewno najlepszym piłkarzem Pogoni, dzisiaj nie jest wpuszczany nawet na minutę, dwie czy pięć. Myślę, że jest mu z tym bardzo, bardzo ciężko. Powiedział mi: „Mam normalne relacje z trenerem. Rozmawiamy itd.”. Ale widać, że on w swojej wizji zespołu konsekwentnie Kamila pomija. – Może patrzę na to trochę tendencyjnie, bo Kamil jest dla mnie legendą tego klubu. Poza tym wiem, jak bardzo mu zależy i ile dawał Pogoni, ale czy fragment meczu – chociażby pół godziny, 35 minut albo cała druga połowa – to byłoby za dużo? Myślę, że nie. Uważam, że Grosicki mógłby jeszcze coś dać tej drużynie, ale musiałby dostawać więcej szans niż obecnie – stwierdził były reprezentant Polski dla Przeglądu Sportowego. Czy Oscar Garcia zrobił cokolwiek, co byłoby brakiem szacunku dla zawodnika, który zdecydowanie zasłużył się dla klubu? Jakkolwiek go obraził, publicznie skrytykował albo kazał mu rozstawiać pachołki na treningu? No nie. Grosicki normalnie trenuje z zespołem i przegrywa rywalizację. Zresztą, sam Majdan powiedział, że trener nie ma z nim złych relacji. Patrząc na mecze Pogoni sprzed przerwy reprezentacyjnej jest to całkowicie trzeźwy osąd sytuacji przez szkoleniowca. Darko Czurlinow oraz Paul Mukairu niewątpliwie zasłużyli, by pojawiać się na boisku od pierwszej minuty. Nie jest też tajemnicą, że Grosicki średnio pomagał kolegom w defensywie i boczny obrońca przez brak wsparcia z jego strony nieraz miał poważne problemy. Konkurenci w tym aspekcie również wypadają bardziej przekonująco. Decyzja Oscara Garcii broni się też w wynikach, bo poza porażką na inaugurację z Legią, nie przegrał już żadnego ligowego meczu i przy dyspozycji jego zespołu w Szczecinie mogli żałować, że akurat teraz pojawiła się przerwa. Może warto się zastanowić, czy obecność Pogoni w ligowej czołówce nie jest pomimo decyzji trenera o posadzeniu na ławce Grosickiego, a właśnie… dzięki niej? Oczywiście Radosław Majdan swoją tezę wysnuł na bazie obserwacji meczów i znajomości piłki. Żadnego znaczenia nie miała tu prywatna znajomość obu panów, prawda? Prawda? Na pewno musi to być prawda. A przynajmniej gorąco w to wierzymy… ZOBACZ RÓWNIEŻ Prokuratura potwierdziła. Zajmuje się sprawą byłych władz Pogoni Młody talent Pogoni podjął decyzję. Wkrótce debiut w Ekstraklasie? Grosicki od tygodni na ławce. Haditaghi: Lojalność działa w obie strony Fot. Newspix Artykuł Grosicki przyspawany do ławki. Dla Majdana to brak szacunku pochodzi z serwisu weszlo.com. Artykuł Grosicki przyspawany do ławki. Dla Majdana to brak szacunku pochodzi z serwisu weszlo.com.."
Polecane przez InfoHub
Kredyty konsolidacyjne pozwalają połączyć wszystkie zobowiązania w jedną, wygodną ratę, często z niższym oprocentowaniem. Dzięki jednej spłacie zyskasz przejrzystość finansową i możliwość szybszego wyjścia z zadłużenia. Pamiętaj, ostateczne warunki zależą od dostawcy.
Kamil Grosicki, wieloletni kapitan i ikona Pogoni Szczecin, staje przed jednym z najtrudniejszych wyzwań w swojej karierze. Po przejęciu przez Oscara Garcię, nowy trener zdecydowanie zmienił strukturę zespołu, marginalizując doświadczonego zawodnika na rzecz młodszych talentów. Wcześniej, pod Thomasem Thomasbergiem, Grosicki jeszcze w sezonie 2025/26 walczył o miejsce w podstawowym składzie, ale jego forma uległa wyraźnemu spadkowi – ostatni ligowy gol strzelił w listopadzie 2025 roku, a od lutego 2026 nie zanotował żadnego trafienia ani znaczącej asysty. Teraz, pod wodzą Garcii, jego rola ogranicza się do epizodycznych wejść z ławki, co w ostatnich czterech ligowych meczach oznaczało całkowity brak udziału w grze. Radosław Majdan, były trener Pogoni i bliski obserwator sytuacji, publicznie skrytykował takie traktowanie Grosickiego, nazywając je brakiem szacunku dla zawodnika, który jeszcze w ubiegłym sezonie był jednym z filarów drużyny. Debiut Garcii w Ekstraklasie nie był łatwy – hiszpański szkoleniowiec, znany z preferencji dla młodych, dynamicznych piłkarzy, musi teraz zrównoważyć ambicje rozwojowe zespołu z troską o doświadczenie i morale legendy klubu. W kontekście większej perspektywy, kwestia ta wpisuje się w szerszy trend w polskiej piłce nożnej, gdzie starsi zawodnicy często stają przed trudnym wyborem: albo adaptować się do nowych standardów, albo zrezygnować z miejsca w składzie. Grosicki, mimo upływających lat, pozostaje jednak symbolem Pogoni, a jego obecność w zespole ma nie tylko wymiar sportowy, ale i emocjonalny dla kibiców.
Sytuacja Grosickiego w Pogoni Szczecin ma dalekosiężne konsekwencje zarówno dla klubu, jak i dla samego zawodnika. Z jednej strony, marginalizacja legendy może osłabić morale zespołu, zwłaszcza w kontekście rosnącej konkurencji w Ekstraklasie, gdzie każdy punkt ma znaczenie. Z drugiej strony, decyzja Garcii może być sygnałem dla młodych piłkarzy, że klub inwestuje w przyszłość, nawet kosztem komfortu doświadczonych zawodników. Dla Grosickiego brak gry oznacza nie tylko zawodniczą frustrację, ale i ryzyko utraty motywacji, co może skłonić go do poszukiwania nowych wyzwań za granicą. W dłuższej perspektywie, kwestia ta stawia pytanie o równowagę między tradycją a nowoczesnością w polskich klubach – czy szacunek dla legend jest kompatybilny z ambicjami rozwojowymi, czy też jest to konflikt, który trudno pogodzić? Ponadto, publiczna krytyka Majdana może wpłynąć na atmosferę w klubie, zwłaszcza jeśli kibice poczują, że ich idol jest traktowany niesprawiedliwie.
Komentarz Redakcji
Kiedy klub decyduje się na odstawienie legendy na ławkę, nie chodzi tylko o taktykę czy formę. Chodzi o komunikat, jaki wysyła do kibiców, do miasta, do historii. Grosicki to nie tylko zawodnik, to część DNA Pogoni – a gdy taki zawodnik zostaje wykluczony, to nie tylko on traci. Cały klub musi zadać sobie pytanie, czy jest gotowy na przyszłość bez przeszłości.
ℹ️ Nota od wydawcy:
Powyższy nagłówek pochodzi z oficjalnych kanałów RSS.
Sekcje "Analiza" ,"Kontekst" oraz "komentarz" są generowane przez AI w celu przybliżenia tematu.
Bądź na bieżąco! Wszystkie najlepsze promocje w jednym miejscu!!
🍪 Dbamy o Twoją prywatność
Używamy cookies m.in. do analizy ruchu i personalizacji. Kontynuując, zgadzasz się na nasz
Regulamin oraz
Politykę Prywatności.