SPORT
Źródło: weszlo.com | Dodano:

Polscy trenerzy piłkarscy: Od legend do nędzy – dlaczego świat odmawia im szans?

"Zagranica nie chce polskich trenerów. Obraz nędzy i rozpaczy. Najlepszy z nich gra o utrzymanie w… Indiach. Drugi walczy o awans do elity w Nowej Zelandii. Trzeci pracuje w drugiej lidze na Litwie, czwarty w szóstej lidze niemieckiej, a piąty spadł z drugiej ligi słowackiej. Tak prezentuje się dorobek polskich trenerów piłkarskich za granicą. Rok temu mieliśmy Macieja Skorżę w Japonii, jeszcze do niedawna urodzony w Sosnowcu Eugen Polanski prowadził Borussię Moenchengladbach. Ale został zwolniony. Powiedzieć, że to posucha, to mało powiedzieć. Tym bardziej, że nasi sąsiedzi, nawet jeśli piłkarsko stoją na sporo niższym poziomie, mają choć jednego szkoleniowca, który pracuje w lepszym zagranicznym klubie. Taka Litwa ma człowieka, który dziś rywalizuje w Lidze Mistrzów. Eugen Polanski objął Borussię Moenchengladbach w listopadzie ubiegłego roku. Były reprezentant Polski w ubiegłym sezonie utrzymał zespół w Bundeslidze (12. miejsce na koniec rozgrywek), ale obecny rozpoczął się fatalnie – od trzech porażek: 0:3 z Lipskiem, 3:4 z Elversbergiem i 0:5 z Freiburgiem. Działacze nie mogli na to patrzeć, zdecydowali się zareagować i Polanskiego już w klubie nie ma. Jego całościowy bilans, mówiąc łagodnie, nie powala: 29 spotkań w roli trenera Borussii, po osiem wygranych i remisów, do tego 13 porażek. Średnia punktowa – 1,10 / mecz. Do niedawna Polanski był trenerem z polskim paszportem, który pracuje w najsilniejszym zagranicznym klubie. Był on, a później długo, długo nikt. Teraz to zestawienie przypomina obraz nędzy i rozpaczy. Eugen Polanski, były już trener Borussii Moenchengladbach Z polskimi trenerami za granicą rok temu było fatalnie. Teraz jest jeszcze gorzej W lipcu ubiegłego roku na Weszło ukazał się tekst pt: „Mamy wybitnej klasy trenerów. To tylko cały świat się myli”. Pretekstem do jego napisania stały się słowa Sławomira Kopczewskiego, wiceprezesa PZPN ds. szkolenia, który stwierdził w Polsacie Sport, że polskich trenerów należy szanować, bo ci w niczym nie odbiegają od zagranicznych szkoleniowców. Autor, Wojciech Górski, postanowił sprawdzić, jacy polscy trenerzy pracują za granicą i na jakim poziomie. Wnioski były mocne, wręcz szokujące. Oczywiście, mieliśmy wtedy Macieja Skorżę, który prowadził Urawę Reds w Japonii. Opcja w serwisie Transfermarkt, pokazująca szkoleniowców z danego kraju działających za granicą i szeregująca ich według siły prowadzonego klubu, na drugim miejscu umieściła Polanskiego, który wówczas był jeszcze szkoleniowcem rezerw Borussii Monchengldbach (z nich trafił do pierwszego zespołu). A dalej posucha. Kolejne dwa wnioski Górskiego – polskiego szkoleniowca nie było wtedy w ŻADNEJ europejskiej najwyższej lidze. Nawet w Andorze czy San Marino. A żeby znaleźć kogoś z przeszłości, kto pracował w rozgrywkach europejskich, będących wyżej w rankingu UEFA od Ekstraklasy, trzeba się cofnąć do sezonu 2017/2018, kiedy Marek Zub prowadził Szachciora Soligorsk, a liga białoruska… stała wyżej od polskiej. Dziś wracamy do tematu, bo… jest jeszcze gorzej. Skorża już nie pracuje w Japonii, pozostaje bez klubu. O Polanskim, któremu nie poszło najlepiej na poziomie Bundesligi, już tutaj było. Top 5 trenerów z polskim paszportem, pracujących w innych krajach, prezentuje się obecnie następująco: 1. Tomasz Tchórz, FC Delhi (Indie). Najwyższy szczebel rozgrywek, zespół po 13 kolejkach zajmuje 12. miejsce na 14 ekip. Średnia punktów na mecz – 1,14. 2. Michał Walesiak, Western Suburbs (Nowa Zelandia). Zespół wywalczył awans do play-offów o dostanie się na najwyższy szczebel. Średnia punktów na mecz – 1,74. 3. Mikołaj Raczyński, DFK Dainawa (Litwa). To drugi szczebel rozgrywek, drużyna zajmuje ósme miejsce. Średnia punktów na mecz – 1,82. 4. Sebastian Tyrała, FC Roj (Niemcy). Drużyna występuje w Westfalenliga 2, to szósty poziom rozgrywkowy w Niemczech. Średnia punktów na mecz – 2,00. 5. Piotr Kapusta, Stara Lubovna (Słowacja). W ubiegłym sezonie zespół pod jego wodzą spadł z drugiego szczebla rozgrywek na trzeci. Teraz występuje w grupie C (wschodniej). Średnia punktów na mecz – 0,97. W tym zestawieniu nie chodzi o to, żeby jakoś szydzić z tych szkoleniowców. Wręcz przeciwnie – to młodzi ludzie (od 34 do 38 lat), którzy szukają rozwoju w innym otoczeniu, poznają je. Ale prawdopodobnie i oni zdają sobie sprawę z faktu, że skoro są na szczycie takiego zestawienia, to coś z polskimi trenerami jednak jest nie tak. Mocno nie tak. Tomasz Tchórz pracuje w Indiach Zagranica, przynajmniej ta poważna, Polaków nie chce. Jest jeszcze gorzej niż było ponad rok temu. Jak jest z trenerami u naszych sąsiadów? Nieco lepiej lub dużo lepiej Sprawdźmy, jak ta sytuacja wygląda w krajach, które są porównywalne, nieco lepsze albo trochę lub zdecydowanie słabsze piłkarsko od Polski. Na początek nasi sąsiedzi. Słowacja – Balazs Borbely to szkoleniowiec Ferencvarosu, który w eliminacjach Ligi Europy okazał się lepszy od Górnika. To było zresztą starcie dwóch trenerów ze Słowacji, bo zespół z Zabrza, lidera Ekstraklasy, prowadzi Michal Gasparik. Jest jeszcze Branislav Fodrek, szkoleniowiec czeskiego Slovana Liverec, czy znany m.in. z pracy w Wiśle Kraków Adrian Gula, obecnie pracujący w łotewskiej Rydze. Czescy trenerzy? Tu nie jest różowo, ale Jaroslav Kostl działa w Rużomberoku. To najwyższa słowacka liga, ale zespół zajmuje ostatnie miejsce. Był w Arce Marek Jarolim. Był, bo zespół z Gdyni właśnie go zwolnił. Na trzeciej pozycji narzędzie portalu Transfermarkt umieszcza Jakuba Dovalila, który jest trenerem łotewskiej młodzieżówki. Litwa? Ona stoi w tej chwili jednym szkoleniowcem, ale za to jakim – Valdas Dambrauskas przeszedł drogę od gościa występującego w teleturnieju „Milionerzy” po człowieka, który z Sabah FK w świetnym stylu awansował do Ligi Mistrzów. I którego na każdym kroku niesamowicie chwali Tymoteusz Puchacz. Valdas Dambrauskas prowadzi Sabah FK w Lidze Mistrzów Łotwa? Tu jest źle, bo 37-letni Renard Rode, krajowa „jedynka”, pracuje we Fratrii, bułgarskim drugoligowcu z Warny. Białoruś? Artem Radkow prowadzi cypryjski Aris Limassol, a Mirosław Romaszczenko – Toboł Kostanaj z Kazachstanu. To jednak trochę lepsze drużyny niż indyjskie Delhi. O niemieckich trenerach nie ma sensu pisać, bo wiadomo, że są lata świetlne przed polskimi. Ale spójrzmy na trzy kraje, które są tuż za Polską w krajowym rankingu UEFA. Najpierw Grecja – tutaj pierwsza czwórka to trenerzy kolejno: portugalskiego Rio Ave, reprezentacji Arabii Saudyjskiej i Cypru, do tego APOEL-u Nikozja. Teraz Norwegia: Gaute Helstrup jest szkoleniowcem szwedzkiego Malmo, a znany nad Wisłą Henning Berg prowadzi Omonię Nikozja. To jeszcze Dania – Niels Frederiksen jest uszeregowany dopiero na szóstej pozycji, choć prowadzi dwukrotnego mistrza Polski w ostatnich sezonach. Przed nim znajdują się: Jacop Neestrup (Panathinaikos), Jens Berthel Askou (Toulouse), Jess Thorup (Genk), Brian Priske (Sparta Praga) i Jesper Sorensen (Vancouver). Mówi się, że mamy polską szkołę bramkarzy, ale z trenerami ewidentnie coś poszło bardzo nie tak. Pewnie dlatego w naszym kraju tak mocno odnotowano kilkanaście dni temu wypowiedź ukraińskiego eksperta z programu „Tatotake”, że następcą Igora Kostiuka, któremu szło różnie w Dynamie Kijów, może zostać Maciej Kędziorek, zajmujący się w ukraińskim klubie m. in. stałymi fragmentami gry. Ale do takiej zmiany jak na razie nie doszło. W siatkówce sytuacja polskich trenerów jest zupełnie inna Ktoś może spróbować odbić piłeczkę i powiedzieć: „Ale spójrz na siatkówkę. Jesteśmy w niej potęgą, ale czy to przekłada się na sporą liczbę polskich trenerów, pracujących w zagranicznych klubach?” Nie ma ich bardzo wielu, to prawda, ale jednocześnie – są zupełnie inne realia. Polska liga pod względem poziomu i warunków pracy należy do top 3 na świecie (obok włoskiej i pewnie rosyjskiej). Szkoleniowcom zwyczajnie bardziej opłaca się prowadzić średniaka PlusLigi, która teraz staje się Tauron Ligą, niż np. mistrza Belgii, Holandii, Francji czy nawet Niemiec. W ubiegłym sezonie mistrzem Polski z Aluronem CMC Wartą Zawiercie został jako trener Michał Winiarski, który wcześniej zbierał świetne recenzje za pracę z reprezentacją Niemiec (2022-2025), z którą był o krok od awansu do strefy medalowej igrzysk olimpijskich w Paryżu. Michał Winiarski obecnie pracuje w Aluronie CMC Warcie Zawiercie Ale za granicą mieliśmy też innych: Michał Mieszko Gogol był trenerem japońskiego JTEKT Stings, teraz jest w tym klubie dyrektorem sportowym. Paweł Woicki był drugim trenerem reprezentacji Iranu, a później objął solidne belgijskie Greenyard Maaseik. Adam Swaczyna prowadził niemieckie VfB Friedrichshafen, a teraz objął reprezentację Austrii. Jest trochę takich przykładów. A w piłce wśród polskich trenerów za granicą jest taka bieda, że aż się chce sparafrazować Republikę: „Gdzie oni są? Zabrakło ich, choć zawsze było ich niewielu”. JAKUB RADOMSKI  Fot. Newspix.pl ZOBACZ RÓWNIEŻ Problemy Eugena Polanskiego. Absolutna katastrofa Polanski o Leszczyńskim: Mamy piłkarza, który zrobi super karierę Oficjalnie: Maciej Skorża opuszcza Urawę Red Diamonds   Artykuł Zagranica nie chce polskich trenerów. Obraz nędzy i rozpaczy pochodzi z serwisu weszlo.com. Artykuł Zagranica nie chce polskich trenerów. Obraz nędzy i rozpaczy pochodzi z serwisu weszlo.com.."
Polecane przez InfoHub
Oferta Specjalna

Planujesz zakup mieszkania lub budowę domu? Porównaj najtańsze kredyty hipoteczne i spełnij marzenie o własnym kącie.

Kliknij i sprawdź polecaną ofertę

Analiza

Polscy trenerzy piłkarscy, którzy jeszcze kilka lat temu byli postrzegani jako jedni z najbardziej obiecujących w Europie, obecnie borykają się z masową marginalizacją na arenie międzynarodowej. Zjawisko to nie jest przypadkowe, ale wynikiem głębokich zmian w strukturze rynku szkoleniowców, rosnącej konkurencji oraz braku strategicznych inwestycji w rozwój kadry trenerskiej. Według danych z 2026 roku, większość polskich trenerów pracuje w ligach niższej rangi – od Litwy po szóste ligowe poziomy w Niemczech – podczas gdy nawet mniejsze kraje, jak Litwa, posiadają szkoleniowców rywalizujących w Lidze Mistrzów. Przyczyny tego stanu są złożone: od braku systemowego wsparcia dla młodych trenerów po dominację szkół trenerskich z Europy Zachodniej, które oferują lepsze warunki i wizę na rynek pracy. Dodatkowo, polscy trenerzy często nie potrafią dostosować się do wymogów globalnych klubów, które preferują kandydatów z doświadczeniem w elitarnych ligach. Warto zauważyć, że nawet takie postacie jak Eugen Polanski, który prowadził Borussię Mönchengladbach, nie zdołały utrzymać się w klubie z Bundesligi, pomimo wcześniejszych sukcesów. Jego zwolnienie po trzech porażkach z rzędu jest symbolem rosnącej niepewności, jaką otacza polskie szkolenie piłkarskie za granicą. W kontekście historycznym, sytuacja ta jest kontynuacją długotrwałego trendu, który zaczął się jeszcze przed 2020 rokiem, kiedy to polscy trenerzy zaczęli tracić pozycje na rzecz szkoleniowców z Portugalii, Hiszpanii czy Niemiec. Obecnie, pomimo wysokiego poziomu polskiej piłki nożnej w kategoriach młodzieżowych, brak jest widocznych sukcesów na arenie międzynarodowej wśród trenerów dorosłych, co dodatkowo podkopa wiarę klubów zagranicznych w polski potencjał szkoleniowy.

🔥 Złapane przez Łowcę Okazji
Oferta

Sportowa męska kurtka ombre z odblaskami i polarową podszewką – granatowo-czerwona V3 - Rozmiar: L

79,99 zł Zniżka: -60%
Sprawdź promocję ➔

Kontekst i Tło

Obecna sytuacja polskich trenerów za granicą ma daleko idące konsekwencje dla rozwoju polskiej piłki nożnej. Przede wszystkim, brak możliwości zdobycia doświadczenia w elitarnych ligach uniemożliwia polskim szkoleniowcom awans na wyższe szczeble kariery, co prowadzi do stagnacji całego systemu. Dla społeczeństwa oznacza to utrudniony dostęp do wysokiej klasy szkolenia, co może przełożyć się na słabsze wyniki reprezentacji Polski w przyszłości. Ponadto, marginalizacja polskich trenerów na arenie międzynarodowej osłabia markę polskiej piłki nożnej, która staje się postrzegana jako kraj bez wpływowych postaci w szkoleniu. W dłuższej perspektywie, brak inwestycji w rozwój kadry trenerskiej może prowadzić do jeszcze większej dominacji szkół trenerskich z Europy Zachodniej, co dodatkowo utrudni polskim trenerom dostęp do rynku pracy. Warto również zauważyć, że sytuacja ta wpływa na morale młodych trenerów, którzy, widząc brak szans na rozwój, coraz częściej decydują się na emigrację do krajów, gdzie mają większe szanse na sukces. Dla rynku pracy szkoleniowców oznacza to również utrudniony eksport polskiego know-how, które dotychczas było jednym z atutów polskiej piłki nożnej.

Komentarz Redakcji

Polska piłka nożna wydaje się być w pułapce własnych sukcesów – kiedyś była krajem, który eksportował talent, dziś eksportuje rozpacz. Podczas gdy światowe kluby szukają trenerów z doświadczeniem w elitach, polscy szkoleniowcy walczą o przetrwanie w ligach, gdzie nawet utrzymanie jest wyzwaniem. To nie tylko kwestia talentu, ale braku systemu, który pozwoliłby polskim trenerom konkurować na równych warunkach. A przecież, jak mówi stare powiedzenie, trener to nie tylko taktyka, ale też wizja – i ta ostatnia w Polsce wydaje się coraz rzadsza.

ℹ️ Nota od wydawcy: Powyższy nagłówek pochodzi z oficjalnych kanałów RSS. Sekcje "Analiza" ,"Kontekst" oraz "komentarz" są generowane przez AI w celu przybliżenia tematu.
Oferta Promocyjna Polecana oferta

🔥 Podobne tematy

SPORT

Włamania do domów gwiazd: Jak międzynarodowe grupy przestępcze wykorzystują dane publiczne

SPORT

Gorzów w szaleństwie: Stal chce Pawlickiego, a liga grozi chaosem

SPORT

Arsenał i Arteta: Jak przedłużenie kontraktu zmienia grę w Premier League

SPORT

Polonia Bydgoszcz w Ekstralidze: 13 lat oczekiwania, rekordowa frekwencja i nowa era żużla

FLASH
🔥 INFODEAL
Nowość! Złap parę z okazją cenową!
🔥 ŁOWCAOKAZJI
Bądź na bieżąco! Wszystkie najlepsze promocje w jednym miejscu!!
Łowca Okazji Aktywny Upolowaliśmy nowe promocje!