Urban na szczycie, ale Bośnia decyduje o przyszłości kadry. Co teraz?
"Urban wygrał chwilę spokoju. Ale to rewanż z Bośnią będzie kluczowy. Jan Urban może wreszcie odetchnąć z ulgą. Po nieudanym starcie rywalizacji w Lidze Narodów jego stołek zrobił się już naprawdę gorący, ale wyraźnie ostygł po okazałym, efektownym triumfie nad Rumunią. Bądźmy jednak szczerzy: cytując klasyka, to jeszcze nie jest czas na lizanie się po fiutach. Przez chwilę wokół kadry będzie wprawdzie nieco spokojniej, i bardzo dobrze, jednak dopiero pójście za ciosem w rewanżowym starciu z Bośnią i Hercegowiną sprawi, że na projekt Urbana będzie można spojrzeć z dawno nieodczuwanym optymizmem. Zwycięstwo nad Rumunią było okazałe, wielkie brawa za nie, ale tym razem Biało-Czerwonym naprawdę sprzyjały okoliczności. Poza tym: już przed startem zgrupowania powszechnie zakładano, i nie bez powodów, że z kim jak z kim, ale z Rumunami u siebie to mamy obowiązek wygrać. Polacy zmasakrowali Rumunów. Ale początek meczu był wyrównany Jeśli jednak przypomnimy sobie pierwszą fazę piątkowego spotkania, tę toczoną jeszcze jedenastu na jedenastu, to podopieczni Jana Urbana wcale nie zdominowali niżej notowanych przeciwników. Wręcz przeciwnie: to Rumunia, a nie Polska kreowała sobie wtedy sytuacje strzeleckie. Może nie jakieś bardzo groźne, może nie setki, ale Marcin Bułka nie mógł z pewnością narzekać na nudę. Wykazał się dwiema bardzo dobrymi interwencjami. Wszystko to oczywiście nie oznacza, że Biało-Czerwoni zostali przez Rumunów stłamszeni – obserwowaliśmy po prostu dość szarpane i raczej wyrównane starcie dwóch zespołów mających swoje problemy. No a co było dalej, z pewnością doskonale wiecie: 20. minuta, Radu Drăgușin nie nadążą za Robertem Lewandowskim i osłabia swój zespół w dwójnasób. Po pierwsze, prokurując rzut karny, a po drugie, otrzymując czerwoną kartkę. „Lewy” zamienia jedenastkę na gola i przyjezdni są w zasadzie ugotowani. Rzecz jasna nie mamy zamiaru deprecjonować tego, w jaki sposób reprezentacja Polski wykorzystała osłabienie przeciwnika. To też jest sztuka. Przypominamy sobie dziesiątki spotkań, w których zespół grający w liczebnej przewadze z całą mocą tłukł głową w mur, a po końcowym gwizdku trenerzy i piłkarze usprawiedliwiali się, że takie sytuacje paradoksalnie bywają skomplikowane, ponieważ rywala skoncentrowano w stu procentach na defensywie niełatwo jest czymś zaskoczyć. Polacy takich problemów nie mieli, a już zwłaszcza po przerwie. Zmasakrowali Rumunów, którzy w sumie mogą potraktować wynik 6:0 jako najniższy wymiar kary. No ale nie ma co się łudzić: kolejny mecz, w którym rywal podwójnie się osłabi na tak wczesnym etapie rywalizacji, długo się reprezentacji nie przytrafi. Dlatego – absolutnie doceniając rozmiary wygranej, bo po prostu przyjemnie się ten występ kadry oglądało – z zachwytami wstrzymujemy się do rewanżu z Bośnią. Zieliński wsparł Urbana. Kadra stoi za trenerem Piątkowa wygrana niewątpliwie pozwoliła jednak selekcjonerowi na ucieczkę spod gilotyny. Trzeba pamiętać, że już przed paroma miesiącami, po meczach towarzyskich z Ukrainą i Nigerią, w mediach pojawiały się doniesienia, jakoby kierownictwo Polskiego Związku Piłki Nożnej traciło wiarę w Jana Urbana. Co oczywiście trudno było potraktować inaczej, niż jako balony próbne wypuszczane przez sam PZPN. To stara metoda Cezarego Kuleszy i jego współpracowników, wcześniej zresztą wykorzystywana też z powodzeniem przez ekipę Zbigniewa Bońka. Klasyczne sondowanie nastrojów opinii publicznej. No a kibice zaczęli się akurat wyraźnie irytować pewnymi decyzjami czy wypowiedziami trenera Biało-Czerwonych. Nieoczekiwanym standardem w wykonaniu Urbana stało się bowiem studzenie entuzjazmu wokół młodych zawodników, połączone z narzekaniem na brak czasu na treningi z zespołem. A potem zaczęła się Liga Narodów. Kadra rozczarowała w meczu z Bośnią, jeszcze bardziej zawiodła w spotkaniu ze Szwecją. Zrobiło się gorąco. Gdyby mecz z Rumunią przyniósł kolejną wtopę, Urban zapewne nie przetrwałby tej jesieni na stanowisku. Teraz trudno już sobie wyobrazić zwolnienie selekcjonera przynajmniej przed końcem zmagań grupowych w Lidze Narodów. Tym bardziej że po końcowym gwizdku piątkowego spotkania Urban otrzymał jednoznacznie, bardzo mocne wsparcie od Piotra Zielińskiego – najlepszego obecnie piłkarza drużyny narodowej, który przemówił tutaj w imieniu całego zespołu. No a nawet ci, którzy w PZPN-ie myślą już intensywnie o zmianie selekcjonera, muszą wziąć ten głos pod uwagę. Zwłaszcza że kadrowicze w podobnych sytuacjach przyzwyczaili nas raczej do chowania głowy w piasek albo uciekania w okrągłe słówka. A tutaj mamy jasny, klarowny przekaz. – Zagraliśmy dla nas wszystkich. Tu wszyscy potrzebowali takiego meczu. My jesteśmy w 100% procentach za trenerem. Jest to świetny człowiek i bardzo dobry trener. Doskonale się z nim czujemy i ten dzisiejszy mecz to jest takie coś, co dam nam kopa i na pewno wszyscy będziemy mieli jeszcze dużo radości z tej reprezentacji – zapowiedział piłkarz Interu Mediolan na antenie TVP Sport. – Ja uważam, że mamy naprawdę dużo jakości i taki mecz dzisiaj może być przełomowy. Mam nadzieję, że cały czas będziemy tak grać. Rewanż z Bośnią będzie kluczowy dla kadencji Jana Urbana Problem w tym, że kadrowicze na przestrzeni ostatnich paru lat wielokrotnie doszukiwali się już przełomowego wymiaru poszczególnych zwycięstw, a koniec końców impetu wystarczało im na jedno, góra dwa zgrupowania. A później szybciutko wracali do gry spod szyldu „męczy nas piłka”. W tym przypadku entuzjazm również pryśnie jak bańka mydlana, jeżeli po zwycięstwie nad Rumunią nie nadejdzie kolejny udany występ, tym razem na wyjeździe z Bośnią. I pisząc „udany” nie mamy na myśli obiecującego kwadransa, niezłych 30 minut czy nawet solidnej połowy. Chodzi o dobrą, poukładaną grę, by tak rzec, od A do Z. Z Bośnią, której nie skaleczyliśmy u siebie. Która w piątek nie dała się pokonać Szwedom. I która również w miarę sprawnie uporała się niedawno z Rumunią. Pachnie sporymi ciężarami, co tu kryć. A wydaje się w tym momencie, że spotkanie w Zenicy przesądzi o dalszych losach Jana Urbana na selekcjonerskim stołku. Wyobraźmy sobie bowiem czarny scenariusz, w ramach którego Polacy w poniedziałek raz jeszcze rozczarują. Wówczas wygrana nad Rumunią szybko pójdzie w zapomnienie z uwagi na jej niecodzienne okoliczności i generalną cieniznę przeciwnika. Dwumecz z Bośnią i porażka ze Szwecją zdecydowanie przechylą szalę na niekorzyść trenera. Z kolei pozytywny rozwój wypadków pozwoli Urbanowi wykreować zupełnie inną narrację. Bylibyśmy przecież dalej w grze o powrót do Dywizji A, a selekcjoner mógłby się summa summarum pochwalić i skuteczną korektą taktyki (przejściem na czwórkę w tyłach), i wykreowaniem nowego, ciekawego gracza do wyjściowej jedenastki (Wiktora Nowaka), i solidnym przetestowaniem formacji ofensywnej pozbawionej Roberta Lewandowskiego (który, jak wiemy, w meczu z Bośnią na pewno nie zagra ze względu na kartki). Bardzo możliwe, że ziszczenie się tego drugiego, optymistycznego scenariusza pozwoli Urbanowi rozpocząć z kadrą eliminacje do EURO 2028. A ten pierwszy wariant będzie oznaczał, że można pomału szykować popcorn na premierę kolejnego sezonu serialu pod tytułem: „Cezary Kulesza wybiera selekcjonera”. ZOBACZ RÓWNIEŻ Rzadka sztuka Polski. To zdarzyło się tylko kilka razy w XXI wieku Niespodziewanie wyłonił nam się lewy obrońca na dłużej? Klątwa przerwana. Wreszcie wygrana w Warszawie na Narodowym fot. NewsPix.pl Artykuł Urban wygrał chwilę spokoju. Ale to rewanż z Bośnią będzie kluczowy pochodzi z serwisu weszlo.com. Artykuł Urban wygrał chwilę spokoju. Ale to rewanż z Bośnią będzie kluczowy pochodzi z serwisu weszlo.com.."
Polecane przez InfoHub
Zarezerwuj wymarzone wakacje w najniższej cenie! Sprawdź oferty Last Minute i ciesz się słońcem.
Reprezentacja Polski pod wodzą Jana Urbana przeżywa momenty kluczowe dla swojej przyszłości w Lidze Narodów UEFA. Po zwycięstwie nad Rumunią, które przyniosło nie tylko emocje, ale i strategiczne osłabienie przeciwnika dzięki czerwonej kartce Radu Drăgușina, selekcjoner zyskał chwilę oddechu. Jednak to rewanż z Bośnią i Hercegowiną, zaplanowany na jesień 2026, stanie się kamieniem węgielnym oceny jego pracy. Warto zauważyć, że polska kadra, mimo zwycięstwa, nie prezentowała dominacji w pierwszej połowie meczu z Rumunią – to przeciwnik generował większość okazji, co świadczy o braku pełnej spójności w grze. Tymczasem, w kontekście europejskim, Liga Narodów to nie tylko turniej, ale także barometr siły drużyny w perspektywie kwalifikacji do Euro 2028. Bośnia i Hercegowina, mimo słabszych wyników w ostatnich latach, potrafi zaskakiwać – wystarczy przypomnieć ich walkę z Portugalią czy Chorwacją. Dla Urbana kluczowe będzie nie tylko zwycięstwo, ale także sposób, w jaki kadra zareaguje na presję i oczekiwania fanów po ostatnich kontrowersjach wokół jego selekcji. Warto też spojrzeć na kontekst techniczny: polska piłka nożna od lat boryka się z problemem braku stabilności w reprezentacji, a każdy mecz staje się próbą udowodnienia, że nowy system selekcji i taktyki przynosi oczekiwane rezultaty. W tle tych wydarzeń widnieje również rosnące zainteresowanie mediów i kibiców kwestią transferową – czy zwycięstwa w Lidze Narodów przekładają się na wzrost wartości piłkarzy w oczach klubów europejskich?
🔥 Złapane przez Łowcę Okazji
Męskie sportowe buty sneakersy z ekoskóry o zamszowym wykończeniu – ciemnobrązowe V2
Zwycięstwo nad Rumunią dało Urbanowi czas na refleksję, ale to rewanż z Bośnią i Hercegowiną będzie decydującym testem dla jego kadry. Analizy wskazują, że polska reprezentacja, mimo potencjału, nie prezentuje jeszcze stabilności taktycznej i fizycznej, co może stać się kluczowym problemem w przyszłych starciach. Dla rynku transferowego sukcesy w Lidze Narodów mogą przynieść korzyści, ale tylko jeśli będą towarzyszyć im udane występy w klubowych rozgrywkach. W dłuższej perspektywie, jeśli Urban nie zdoła przekonać do swojej wizji selekcjonera, może dojść do zmian w strukturze kadry, co z kolei wpłynie na morale kibiców i atmosferę wokół reprezentacji. Warto również zauważyć, że Liga Narodów staje się coraz ważniejszym wskaźnikiem dla UEFA, a słabe wyniki mogą skutkować ograniczeniami w przyszłych kwalifikacjach. Dla polskiej piłki nożnej kluczowe będzie utrzymanie ciągłości w pracy selekcjonerskiej, aby uniknąć powtórzenia błędów z przeszłości, takich jak brak spójności kadrowej czy nieudane starty w eliminacjach do wielkich turniejów.
Komentarz Redakcji
Urban ma szansę na rewanż, ale piłka nożna nie lubi półśrodków. Po zwycięstwie nad Rumunią, które było efektem szczęścia i błędów przeciwnika, selekcjoner musi teraz udowodnić, że potrafi wygrać w pełni sprawiedliwym meczu. Bośnia to nie Rumunia – to rywal, który zna polskie słabości i nie da się łatwo zaskoczyć. Jeśli Urban nie zdoła przekonać do swojej wizji, kolejne porażki mogą przyspieszyć jego odwołanie, a polska piłka znowu zapadnie w rutynę.
ℹ️ Nota od wydawcy:
Powyższy nagłówek pochodzi z oficjalnych kanałów RSS.
Sekcje "Analiza" ,"Kontekst" oraz "komentarz" są generowane przez AI w celu przybliżenia tematu.
Bądź na bieżąco! Wszystkie najlepsze promocje w jednym miejscu!!
🍪 Dbamy o Twoją prywatność
Używamy cookies m.in. do analizy ruchu i personalizacji. Kontynuując, zgadzasz się na nasz
Regulamin oraz
Politykę Prywatności.