Nahuel Leiva z Jagiellonii do malezyjskiej Chelsea Azji – jak polskie kluby tracą talenty
"W Jagiellonii rozczarował, a teraz zagra z Chelsea. Ciekawy kierunek. Nahuel Leiva dołączył do Jagiellonii Białystok w styczniu tego roku po nieudanym epizodzie w izraelskim Maccabi Hajfa i, cóż za zaskoczenie, nie sprawdził się. Minęło pół roku, a na Podlasiu wielu, jeśli nie wszyscy, zdążyło o nim zapomnieć. Hiszpański pomocnik znalazł tymczasem nowy klub – zagra na Dalekim Wschodzie. Nahuel Leiva w Malezji Tak jak wyliczaliśmy w styczniu, Leiva w Izraelu rozegrał zaledwie 530 minut, miał problemy zdrowotne i strzelił tylko dwa gole. Mizerny bilans jak na kogoś, kto potrafił nas oczarować jeszcze kilka lat wcześniej w Śląsku Wrocław. Oczarował także skautów Maccabi, które wyłożyło na niego ponad dwa miliony euro. Mimo tych wszystkich sygnałów ostrzegawczych Jagiellonia i tak pokusiła się o wypożyczenie pomocnika. W Białymstoku rozegrał łącznie 16 meczów, z czego tylko siedem rozpoczął w wyjściowym składzie. Ostatnie cztery kolejki to z kolei występy epizodyczne. Jego wypożyczenie się zakończyło i raczej nikt za nim na północnym wschodzie Polski nie płakał. Nie widziano go w kadrze na Podlasiu, nie wiązano z nim również przyszłości na Bliskim Wschodzie. Zabrakło go w kadrze meczowej na dwa spotkania Pucharu Ligi, a przed trzecim meczem klub poinformował o rozwiązaniu kontraktu z Leivą. Nahuel Leiva rocznie zarabiał 750 tysięcy euro, więc niewiele polskich klubów mogłoby sobie pozwolić na udźwignięcie jego wymagań finansowych. Tym bardziej, jeśli spojrzy się na jego ostatnie poczynania. Izraelskie portale podawały, że zawodnikiem interesowały się zespoły z Dalekiego Wschodu. Mowa o ekipach z Wietnamu czy Tajlandii – zatem dziennikarzom gdzieś dzwoniło, ale nie wiedzieli, w którym kościele, bo ostatecznie zawodnik i tak wylądował w tamtym regionie, a konkretniej w Malezji. Wyświetl ten post na Instagramie Post udostępniony przez JOHOR DARUL TA’ZIM FC (@officialjohor) Rośnie nowa siła na azjatyckim kontynencie? Nowym zespołem Hiszpana został Johor Darul Takzim. Malezyjska drużyna w poprzednim sezonie zdeklasowała konkurencję w tamtejszej Super League i sięgnęła po 12. tytuł w historii, zdobywając aż 70 na 72 możliwe punkty. W 24 spotkaniach zdobyła aż 117 bramek, tracąc przy tym zaledwie dziesięć. Warto wspomnieć, że w rozgrywkach ligowych Johor nie przegrał od… 108 meczów. Ostatnia porażka to 24 kwietnia 2021 roku, kiedy Terengganu wygrało 1:0. Marzeniem Johoru jest jednak podbicie Azjatyckiej Ligi Mistrzów. Miniony sezon pod tym względem był wyjątkowy. Zespół doszedł aż do ćwierćfinału, przegrywając dopiero z późniejszym triumfatorem, Al-Ahli z Arabii Saudyjskiej. Wcześniej drużynie udało się pokonać m.in. japońskie Sanfrecce Hiroszima czy Vissel Kobe. JDT IN AFC CHAMPIONS LEAGUE ELITE Here are some highlights regarding Johor Darul Ta’zim FC (JDT) in the AFC Champions League Elite (ACLE) 2025–26 thus far; 1. Group Position – Finished in sixth place in the East Zone with 11 points, 8 goals scored and 7 conceded from 8 matches.… pic.twitter.com/62OZB5PHES — JOHORSouthernTigers (@OfficialJohor) March 27, 2026 Trudno jednak, żeby Johor nie dominował w lidze i słabo radził sobie w azjatyckich pucharach, skoro w tym zespole gra m.in. znany z występów w Milanie czy Valencii Samu Castillejo. W kadrze Johoru znajdziemy również innego, byłego zawodnika Jagiellonii, choć akurat białostoccy kibice mają lepsze wspomnienia z Nene niż z nowym nabytkiem Malezyjczyków. Portugalczyk dołączył do klubu z Dalekiego Wschodu na początku roku. Przed startem nowego sezonu Johor rozegra jeszcze prestiżowy sparing. Rywalem mistrza Malezji będzie londyńska Chelsea. ZOBACZ RÓWNIEŻ Vuković: Ani przez chwilę nie miałem pretensji do Jagiellonii Problem chwilowo rozwiązany. Jagiellonia odda go na wypożyczenie Szkoci wyśmiewają porażkę Rangersów. „Przegrywają z hasłem do WiFi” Fot. Newspix Artykuł W Jagiellonii rozczarował, a teraz zagra z Chelsea. Ciekawy kierunek pochodzi z serwisu weszlo.com. Artykuł W Jagiellonii rozczarował, a teraz zagra z Chelsea. Ciekawy kierunek pochodzi z serwisu weszlo.com.."
Polecane przez InfoHub
Kredyty samochodowe z atrakcyjnym oprocentowaniem i elastycznym harmonogramem spłat pozwalają szybko sfinansować wymarzone auto. Warto sprawdzić, czy oferta spełnia Twoje oczekiwania i możesz zyskać dodatkowe korzyści – Sprawdź ofertę. Pamiętaj, ostateczne warunki zależą od dostawcy.
Nahuel Leiva, hiszpański pomocnik o niegdyś obiecującym potencjale, stał się symbolem problemów transferowych w europejskich ligach niższych. Jego kariera od lat oscyluje między nadmierną spekulacją a rozczarowującymi występami, co w 2026 roku doprowadziło do kolejnego nieoczekiwanego transferu. Po epizodzie w Maccabi Hajfa, gdzie rozegrał zaledwie 530 minut i strzelił dwa gole, Leiva trafił do Jagiellonii Białystok w styczniu tego roku. W polskiej Ekstraklasie nie spełnił jednak oczekiwań, rozgrywając tylko siedem meczów w wyjściowym składzie i kończąc sezon na marginesie. Jego wypożyczenie zakończyło się bez sukcesu, a klub nie przedłużył kontraktu. Tymczasem, pomimo braku zainteresowania ze strony europejskich klubów, Leiva znalazł nowy dom w malezyjskiej Super Lidze, dokładnie w Johor Darul Takzim – jednym z najbardziej ambitnych projektów w Azji Południowo-Wschodniej. Ten transfer rzuca światło na rosnącą atrakcyjność azjatyckich lig dla zawodników, którzy nie spełnili oczekiwań w Europie, a także na problemy finansowe i strategiczne polskich klubów w pozyskiwaniu talentów. Malezyjski rynek piłkarski, wspierany przez rząd i inwestycje prywatne, staje się alternatywą dla zawodników, którzy nie mają szans na grę w silniejszych europejskich ligach, ale chcą kontynuować karierę na wysokim poziomie. Warto zauważyć, że podobne przypadki, jak ten z Leivą, zdarzają się coraz częściej, szczególnie w kontekście klubów z niższych lig europejskich, które nie są w stanie udźwignąć kosztów transferowych i wynagrodzeń zawodników o średnim potencjale.
🔥 Złapane przez Łowcę Okazji
Lekkie zamszowe męskie sneakersy w stylu sportowym – oliwkowe V1 - Rozmiar: 44
Transfer Nahuela Leivy do Johor Darul Takzim w Malezji jest kolejnym dowodem na to, że europejskie kluby niższych lig coraz częściej stają się miejscem, gdzie zawodnicy kończą karierę lub szukają nowych wyzwań poza kontynentem. Dla Leivy ten krok oznacza szansę na odrodzenie się w silnej, choć nieeuropejskiej lidze, gdzie może znaleźć miejsce w podstawowym składzie. Dla Jagiellonii Białystok jest to kolejny sygnał, że polityka transferowa klubu wymaga rewizji – zarówno pod kątem finansowym, jak i strategicznego wyboru zawodników. Z drugiej strony, malezyjski rynek piłkarski zyskuje na prestiżu, przyciągając zawodników, którzy nie mają szans w Europie, ale mogą wnieść wartość do lokalnych rozgrywek. W dłuższej perspektywie może to prowadzić do podniesienia poziomu piłki nożnej w Azji Południowo-Wschodniej, jednak wciąż pozostaje kwestią otwartą, czy kluby europejskie będą w stanie zatrzymać talenty na własnym kontynencie. Rosnąca konkurencja ze strony azjatyckich lig może zmusić europejskie kluby do bardziej świadomego podejścia do transferów i inwestycji w młodzież.
Komentarz Redakcji
Leiva to kolejny przykład na to, jak polskie kluby niższych lig marnują szanse na rozwój, inwestując w zawodników, którzy nie spełniają podstawowych wymagań. Jego transfer do Malezji pokazuje, że rynek globalny piłki nożnej jest nieubłagany – jeśli nie masz talentu, który wzbudza zainteresowanie w Europie, zawsze znajdzie się ktoś, kto zapłaci za Twoje usługi gdzie indziej. Jagiellonia powinna zrobić lekcję z tego przypadku i skupić się na wychowaniu własnych talentów, zamiast spekulować na zawodnikach, którzy dawno przestali być obiecujący.
ℹ️ Nota od wydawcy:
Powyższy nagłówek pochodzi z oficjalnych kanałów RSS.
Sekcje "Analiza" ,"Kontekst" oraz "komentarz" są generowane przez AI w celu przybliżenia tematu.
Bądź na bieżąco! Wszystkie najlepsze promocje w jednym miejscu!!
🍪 Dbamy o Twoją prywatność
Używamy cookies m.in. do analizy ruchu i personalizacji. Kontynuując, zgadzasz się na nasz
Regulamin oraz
Politykę Prywatności.