Sąd Najwyższy w kryzysie: 35 sędziów wykluczonych, a uchwała grozi rewolucją sądowniczą
"Kilkudziesięciu sędziów wyłączonych z obrad. Pat w Sądzie Najwyższym. ."
Polecane przez InfoHub
Kredyty konsolidacyjne pozwalają połączyć kilka zobowiązań w jedną, niższą ratę, co może ułatwić zarządzanie budżetem domowym – warto sprawdzić dostępne opcje i porównać warunki. Możesz zyskać przejrzystość finansową oraz potencjalne oszczędności na odsetkach, klikając „Sprawdź ofertę”. Pamiętaj, ostateczne warunki zależą od dostawcy.
W Sądzie Najwyższym trwa niezwykle burzliwy okres, który może okazać się punktem zwrotnym w historii polskiego sądownictwa. W środę, 15 października 2026 roku, trzyosobowy skład SN podjął decyzję o wyłączeniu 35 sędziów z rozpatrywania sprawy dotyczącej zakazu podważania statusu sędziów powołanych przez prezydenta. Wykluczeni są to tzw. stary sędziowie, powołani jeszcze przed reformami sądownictwa z 2023 roku, które wywołały falę protestów i międzynarodowych kontrowersji. Decyzja ta została podjęta na wniosek sędziego Kamila Zaradkiewicza, a jej uzasadnienie pozostaje tajemnicą, gdyż skład nie wydał jeszcze oficjalnego uzasadnienia. Wśród wykluczonych znalazł się m.in. sędzia Michał Laskowski, który zarzucił, że wyłączenie było instrumentalne i miało na celu osiągnięcie przewidywalnego wyniku uchwały. Sytuacja ta przypomina tzw. czeski film, czyli manipulację składami sądowymi w celu uzyskania pożądanego orzeczenia, co wzbudza poważne obawy o niezależność sądownictwa. Posiedzenie pełnego składu Sądu Najwyższego, zaplanowane na 5 listopada, ma zbadać, czy można podważać status sędziów powołanych przez prezydenta, oraz wskazać ewentualne konsekwencje prawnokarne i dyscyplinarne. Tło tej decyzji to głęboki podział w środowisku sądowym, gdzie tzw. neosędziowie – powołani po reformach – stoją w opozycji do tzw. starych sędziów, którzy krytykują zmiany jako naruszające niezależność sądów. Wśród sędziów panuje niepewność, czy 5 listopada uda się zebrać wymagane kworum, co dodatkowo komplikuje sytuację.
Decyzja Sądu Najwyższego o wyłączeniu 35 sędziów z kluczowej sprawy jest nie tylko sygnałem wewnętrznego kryzysu w polskim sądownictwie, ale także groźnym precedensem dla przyszłości niezależności sądów. Wykluczenie sędziów, którzy nie pasują do przewidywanego stanowiska uchwały, rzuca cień na procedury demokratyczne i praworządność w Polsce. W dłuższej perspektywie może to prowadzić do dalszej erozji zaufania do instytucji sądowniczych zarówno w kraju, jak i za granicą, co może mieć poważne konsekwencje dla międzynarodowego wizerunku Polski. Dodatkowo, brak jednomyślności w składzie i zdanie odrębne sędziego Marka Dobrowolskiego wskazują na głęboki podział w środowisku, co może uniemożliwić podjęcie spójnych decyzji w przyszłości. Sytuacja ta może również wpłynąć na stabilność prawno-polityczną, szczególnie w kontekście przyszłych wyborów i reform ustrojowych. Wreszcie, obawy dotyczące kworum podczas listopadowego posiedzenia pełnego składu mogą doprowadzić do paralizowania pracy Sądu Najwyższego, co dodatkowo osłabi pozycję Polski w ocenie międzynarodowych organizacji prawniczych.
Komentarz Redakcji
Kiedy skład Sądu Najwyższego decyduje o wyłączeniu sędziów nie ze względu na prawo, ale na to, czy pasują do przewidywanego wyniku, przestajemy mówić o sprawiedliwości, a zaczynamy mówić o politycznym teatrze. To nie sąd, to partyzancka izba, gdzie procedura jest tylko pretekstem do osiągnięcia celu. Absurd po absurdzie – a my, obywatele, płacimy za to brakiem zaufania do państwa prawa.
ℹ️ Nota od wydawcy:
Powyższy nagłówek pochodzi z oficjalnych kanałów RSS.
Sekcje "Analiza" ,"Kontekst" oraz "komentarz" są generowane przez AI w celu przybliżenia tematu.
Bądź na bieżąco! Wszystkie najlepsze promocje w jednym miejscu!!
🍪 Dbamy o Twoją prywatność
Używamy cookies m.in. do analizy ruchu i personalizacji. Kontynuując, zgadzasz się na nasz
Regulamin oraz
Politykę Prywatności.