Joao Amaral wraca do Polski: Mistrz Polski gra teraz w trzeciej lidze – co to oznacza dla Lecha i polskiej piłki
"Mistrz Polski z Lechem wrócił do kraju. Zagra dla trzecioligowca. Mistrz Polski z Lechem Poznań po kilku latach wrócił do ojczyzny. Ostatni raz grał tam, gdy Kolejorza prowadził Dariusz Żuraw. To z jego powodu zdecydował się wówczas na powrót na Półwysep Iberyjski. Teraz reprezentować będzie klub z trzeciej ligi, który w poprzednim sezonie sprawił ogromną sensację. Otarł się bowiem o finał krajowego pucharu. Przez trenera wrócił do Portugalii Po pięciu latach Joao Amaral wrócił do ojczyzny. Ostatnim portugalskim klubem, który reprezentował, był Pacos de Ferreira. Wylądował tam w styczniu 2020 roku na zasadzie wypożyczenia do końca sezonu. W lechowych mediach mówił, że na Półwysep Iberyjski wraca z powodów rodzinnych. – Mam kłopoty osobiste związane z rodziną. Ponadto moja narzeczona jest w ciąży i w kwietniu będzie rodzić. To dla mnie trudna sytuacja, bo nie potrafię utrzymać koncentracji, skupić się na grze, dawać z siebie wszystkiego. A tego przecież chcę – tłumaczył. Kilka miesięcy później w rozmowie z portugalską „A Bolą” zdradził jednak, że powodem zmiany pracodawcy była osoba Dariusza Żurawia: – Miałem dobry sezon w Lechu [2018/19], ale pod jego koniec [w kwietniu 2019 roku] przyszedł trener z rezerw i z jakiegoś powodu nie ufał mi oraz nie lubił mojego stylu gry. Przestałem grać i będąc drugim strzelcem drużyny nie byłem później nawet pierwszym zmiennikiem. Chciałem być szczęśliwy, cieszyć się piłką, a trener mi to wszystko zabrał. Wtedy poprosiłem o odejście. Latem 2020 roku wypożyczenie więc przedłużono na dwanaście miesięcy. W sezonie 2020/21 Amaral awansował z Pacos de Ferreira do europejskich pucharów, a Lech zaliczył najgorszą kampanię w erze Rutkowskich (11. miejsce w Ekstraklasie). Konsekwencją kryzysu było zwolnienie Żurawia pod koniec sezonu. Do Poznania wrócił Maciej Skorża, za kadencji którego Portugalczyk zaliczył sezon życia. Zdobył mistrzostwo Polski, notując w 32 ligowych meczach 14 trafień i osiem asyst. Do tego dołożył trzy bramki w Pucharze Polski. Dziś na torcie Joao Amaral zdmuchuje 32. świeczki, a my przypominamy jego czarodziejskie sztuczki Sto lat! pic.twitter.com/sFjvQhYqcq — PKO BP Ekstraklasa (@_Ekstraklasa_) September 7, 2023 Po przejęciu zespołu przez Johna van den Broma Amaral wrócił do roli rezerwowego, wobec czego po sezonie 22/23 definitywnie opuścił stolicę Wielkopolski. Wylądował w drugiej lidze tureckiej, do której latem 2025 roku wrócił po nieudanych pobytach w Rumunii i drugiej lidze saudyjskiej. W pierwszej części sezonu 25/26 reprezentował Serik Spor, który potem spadł do trzeciej ligi, a rundę wiosenną spędził w Bandirmasporze, z którym otarł się o baraże o awans. W 32 ligowych występach pomocnik strzelił dziewięć goli i dorzucił pięć asyst. Ponownie zagra w ojczyźnie W tym sezonie na boisku się jednak nie pojawił i na początku przerwy reprezentacyjnej zmienił barwy. Jako się rzekło, wrócił do Portugalii. Podpisał roczny kontrakt z sensacją minionej edycji Pucharu Portugalii – AD Fafe. Trzecioligowiec dotarł do półfinału, gdzie nie dał już rady drugoligowemu Torreense. Późniejszy triumfator rozgrywek wygrał dwumecz 3:1. W drodze do półfinału klub spod Bragi wyrzucił najlepszy klub w regionie – właśnie Bragę. Zaznaczmy, że Braga w zeszłym sezonie zaliczyła najlepszy wynik w Europie od 15 lat – półfinał Ligi Europy. Wyświetl ten post na Instagramie Post udostępniony przez AD Fafe (@adfafe_oficial) Trzeci w historii klubu (a pierwszy od 1979 roku) półfinał Pucharu Portugalii Fafe okrasiło walką o utrzymanie. Ligę zakończyło z zaledwie czteropunktową przewagą nad strefą spadkową. W grupie spadkowej nie potrafiło zresztą pokonać rezerw… Bragi. Po pięciu kolejkach tego sezonu zajmuje czwarte miejsce w grupie I, które na koniec sezonu zasadniczego oznacza walkę o awans. Do tego zameldowało się w 1/32 finału Pucharu Portugalii, po drodze eliminując Pacos de Ferreira. W poprzednim sezonie były klub Amarala spadł zresztą do trzeciej ligi. – Z zebranych opinii dowiedziałem się o stabilności, jaką przyniósł obecny zarząd, i o wszystkich usprawnieniach w strukturach, zwłaszcza o ambicjach klubu. To był jeden z powodów, dla których zgodziłem się na reprezentowanie Fafe. Szczerze mówiąc, bliskość do domu, żony i córki to jeden z najważniejszych powodów na tym etapie mojej kariery – uzasadniał wybór tego klubu 35-letni już zawodnik. – Wszystkie te lata spędzone z dala od mojego kraju były dla mnie cennym doświadczeniem, dzięki któremu stałem się silniejszą i bardziej pewną siebie osobą. Teraz jestem również o wiele dojrzalszy pod względem emocjonalnym – dodał w rozmowie z klubowymi mediami. Wyświetl ten post na Instagramie Post udostępniony przez AD Fafe (@adfafe_oficial) Debiut w nowych barwach będzie miał okazję zaliczyć w niedzielę 11 października. O godzinie 17:30 czasu polskiego Fafe podejmie trzecie od końca w tabeli grupy I Trofense. W kolejny weekend rozegrana zostanie 1/32 finału Pucharu Portugalii. Od tej rundy do rywalizacji przystąpią drużyny z najwyższej klasy rozgrywkowej. ZOBACZ RÓWNIEŻ Lech dał Radomiakowi fory, a potem spuścił mu łomot Lech podjął szokującą decyzję. Pożegnał się z trenerem Kałużny: Wolę obejrzeć dwa mecze Jagiellonii niż jeden Lecha fot. Newspix Artykuł Mistrz Polski z Lechem wrócił do kraju. Zagra dla trzecioligowca pochodzi z serwisu weszlo.com. Artykuł Mistrz Polski z Lechem wrócił do kraju. Zagra dla trzecioligowca pochodzi z serwisu weszlo.com.."
Polecane przez InfoHub
Konta oszczędnościowe oferują atrakcyjne oprocentowanie i brak opłat za prowadzenie, co pozwala maksymalizować zgromadzone środki. Dostęp do środków jest szybki i wygodny dzięki przeledom internetowym oraz możliwościom wypłat w bankomatach. Pamiętaj, ostateczne warunki zależą od dostawcy.
Joao Amaral, portugalski napastnik, który w sezonie 2022/23 zdobył mistrzostwo Polski z Lechem Poznań, zdecydował się na powrót do kraju po pięciu latach spędzonych głównie na Półwyspie Iberyjskim. Ostatnim klubem w jego karierze za granicą był Pacos de Ferreira, gdzie grał od stycznia 2020 roku. Powodem jego odejścia z Lecha w 2019 roku były spory z trenerem Dariuszem Żurawiem, który nie cenił jego stylu gry i stopniowo wykluczał go z zespołu. Wrócił do Polski z powodów osobistych – kłopoty rodzinne, w tym ciąża narzeczonej, uniemożliwiały mu skupienie się na grze. Jednak jego decyzja o powrocie do kraju wiąże się również z propozycją gry w klubie z trzeciej ligi, który w ubiegłym sezonie osiągnął sensacyjny sukces, docierając do finału krajowego pucharu. Aktualnie Lech Poznań, mimo zwycięstwa w ostatnim meczu nad Rakowem Częstochową, boryka się z problemami w eliminacjach Ligi Mistrzów, co dodatkowo podkreśla niepewność sytuacji w klubie. Amaral, mimo że jest mistrzem Polski, nie ma pewności co do przyszłości w ekstraklasie, co stawia go w roli symbolu niestabilności zarówno w karierze zawodników, jak i w strukturze polskich klubów.
🔥 Złapane przez Łowcę Okazji
Sportowa męska kurtka ombre z odblaskami i polarową podszewką – granatowo-czerwona V3 - Rozmiar: L
Decyzja Joao Amarala o grze w trzeciej lidze jest sygnałem dla polskich klubów, że nawet mistrzowski zawodnik może zostać zmuszony do zmiany poziomu gry z powodu braku stabilności w ekstraklasie. Jego powrót do kraju wiąże się również z rosnącymi oczekiwaniami kibiców wobec Lecha Poznań, którzy po przedłużonym pobycie zawodnika na Wyspach Owczych (choć w rzeczywistości był to Półwysep Iberyjski) oczekują kompensaty za utracony talent. Skandal w eliminacjach Ligi Mistrzów, gdzie Lech został wyeliminowany, dodatkowo osłabił pozycję klubu na rynku transferowym i w oczach sponsorów. Dla polskiej piłki jest to przypomnienie o konieczności inwestycji w rozwój młodzieży oraz zapewnienie stabilności zawodnikom, którzy decydują się na grę w kraju. Amaral, mimo że ma za sobą sukcesy w ekstraklasie, staje się przykładem zawodnika, który mimo talentu i osiągnięć nie ma gwarancji długoterminowej kariery na najwyższym poziomie w Polsce.
Komentarz Redakcji
Absurd sytuacji polega na tym, że mistrz Polski, który w sezonie 2022/23 zdominował ekstraklasę, teraz musi szukać szans w niższej lidze. To nie tylko problem Joao Amarala, ale całego systemu, który nie potrafi zagwarantować stabilności ani zawodnikom, ani kibicom. Lech Poznań, mimo sukcesów, nie umie utrzymać swoich gwiazd – a to powinno być podstawą każdego klubu elitarnego.
ℹ️ Nota od wydawcy:
Powyższy nagłówek pochodzi z oficjalnych kanałów RSS.
Sekcje "Analiza" ,"Kontekst" oraz "komentarz" są generowane przez AI w celu przybliżenia tematu.
Bądź na bieżąco! Wszystkie najlepsze promocje w jednym miejscu!!
🍪 Dbamy o Twoją prywatność
Używamy cookies m.in. do analizy ruchu i personalizacji. Kontynuując, zgadzasz się na nasz
Regulamin oraz
Politykę Prywatności.