Od wprowadzenia podatku dochodowego w latach 90. próg 120 tys. zł był corocznie waloryzowany, aby utrzymać realną granicę dochodową. W 2022 roku rząd zrezygnował z tej praktyki, argumentując potrzebą stabilizacji budżetu. Inflacja i stagnacja wynagrodzeń sprawiły, że realna wartość progu spadła, a kolejny próg 32 % stał się dostępny dla szerszej grupy pracowników. Poprzednie rządy wprowadzały tymczasowe ulgi, ale obecna administracja nie planuje podobnych działań. Zjawisko to jest określane jako „pułapka podatkowa”, ponieważ dotyka osób zarabiających powyżej średniej, które nie odczuwają wzrostu realnych dochodów. W konsekwencji rośnie obciążenie fiskalne klasy średniej, co może wpływać na ich zdolność do oszczędzania i inwestowania.
Drugi próg podatku dochodowego obejmuje już 7,6 % podatników, którzy generują prawie połowę wpływów z PIT. Brak waloryzacji limitu 120 tys. zł powoduje, że coraz więcej osób wchodzi w stawkę 32 %, mimo że ich siła nabywcza nie rośnie. W praktyce oznacza to, że średnio zarabiający płacą wyższy podatek, nie odzwierciedlający realnych warunków ekonomicznych. Rząd nie planuje wprowadzenia żadnych ulg ani korekt, co budzi obawy o spadek konsumpcji. Długoterminowo może to zwiększyć presję inflacyjną i ograniczyć dynamikę wzrostu gospodarczego.
Komentarz Redakcji
Rząd chyba woli zostawić podatników w pułapce, zamiast szukać wyjścia.
ℹ️ Nota od wydawcy:
Powyższy nagłówek pochodzi z oficjalnych kanałów RSS.
Sekcje "Analiza" ,"Kontekst" oraz "komentarz" są generowane przez AI w celu przybliżenia tematu.
Bądź na bieżąco! Wszystkie najlepsze promocje w jednym miejscu!!
🍪 Dbamy o Twoją prywatność
Używamy cookies m.in. do analizy ruchu i personalizacji. Kontynuując, zgadzasz się na nasz
Regulamin oraz
Politykę Prywatności.