SPORT
Źródło: weszlo.com | Dodano:

Rumunia w kryzysie piłkarskim: Jak 0:6 z Polską odsłoniło upadek systemu szkolenia młodzieży

"„Jesteśmy na dnie trzeciego świata, na granicy z czwartym”. Lament w Rumunii. Gdyby nasza reprezentacja przegrała 0:6 w Lidze Narodów, medialne larmo na pewno byłoby niesamowite, ale trzeba przyznać Rumunom, że nie są w tym gorsi od nas. Tamtejsi dziennikarze, eksperci i wszelcy komentujący są absolutnie załamani po meczu w Warszawie. Wielu uderza w dramatyczne tony, podważając nie tylko obecną sytuację w kadrze, ale także wszystkie fundamenty rumuńskiej piłki.   – Z natury jestem optymistą, ale zanim tu się takim stanę, muszę być realistą. Powtarzam to od dawna: nie mamy już piłki nożnej, niestety, jesteśmy na samym dnie trzeciego świata, a na granicy z czwartym światem – powiedział Claudiu Niculescu w programie „Digi Sport Matinal”. To były reprezentant kraju, a obecnie trener. Do niedawna prowadził Unireę Slobozia.  Rumuńscy dziennikarze i eksperci rozpaczają po 0:6 z Polską. „Jesteśmy trzecim światem”  – Jedziemy do Szwecji i widać, że jesteśmy drużyną z problemami. Oglądałem wczoraj wieczorem Ratiu, który powiedział, żeby widzieć szklankę do połowy pełną. Ale ta szklanka jest całkowicie pełna. Bośnia powinna wsadzić na kolejne cztery bramki, a wczorajszy mecz był nie do opisania. 0:6 to fałszywy wynik, powinien być jeszcze gorszy – stwierdził bez ogródek Florin Prunea, 41-krotny reprezentant Rumunii. Mihaita Plesan, przed laty solidny rumuński ligowiec, po kompromitacji w Warszawie wyraźnie miał dość. W rozmowie z gsp.ro trochę mu się ulało. – Nie ma o czym gadać. Ważne, co zrobimy teraz, ale nienawidzę tego, że to tylko słowa, słowa, słowa. Mówimy o tych samych rzeczach, o tych samych problemach, od co najmniej dziesięciu lat. Odkąd odszedłem z futbolu, budujemy reprezentację. I nic z tego nie wychodzi. Powinna nastąpić zmiana pokoleniowa, musimy się przyjrzeć naszemu szkoleniu. Wszyscy chodzą do szkółek piłkarskich. Każdy może taką szkółkę założyć, bez żadnego szkolenia i wiedzy, bez licencji trenerskiej. Wystarczy zdobyć dwuletnią licencję od AJF, a potem dać trochę pieniędzy na jej odnowienie i… Bierzemy pieniądze rodziców, udajemy, że pracujemy z miłością i entuzjazmem, czas mija, pensja rośnie i dotarliśmy do trzeciego, czwartego świata, gdzie wszyscy nas pokonują na każdym poziomie – cytuje go gsp.ro.  – Od lat żałujemy, że nie możemy nic zrobić, wszystko jest dziełem przypadku. Raz zakwalifikowaliśmy się do Euro i tyle. Oszukujemy samych siebie, niczego nie tworzymy na przyszłość. Niektórzy reprezentanci przychodzą i zdają się sugerować, że robią ci przysługę, a nie reprezentacja im. Nigdy nie polegałbym na takich piłkarzach. Uścisnąłbym im dłonie i powiedział: „Do widzenia!”. Od dawna pompowaliśmy balonik, żyliśmy złudzeniami, a teraz to wszystko z hukiem pękło. To paradoks, bo w rumuńskiej piłce nożnej jest mnóstwo pieniędzy, być może najwięcej w ostatnich czasach – dodał zrezygnowany Plesan. Stanciu: To najbardziej haniebna porażka w karierze  – Gdybym miał wybór, wolałbym przegrać w ten sposób z drużyną klubową, a nie jako reprezentant kraju. To tyle, wszyscy bierzemy winę na siebie, musimy trzymać się razem, rozmawiać, to wina każdego. Musimy się obudzić, zacząć od nowa, poniedziałek to kolejny mecz, w którym możemy w jakiś sposób zmyć wstyd. Dla mnie to najbardziej haniebna porażka w karierze – kajał się 33-letni Nicolae Stanciu. On klęskę swoich kolegów obserwował z perspektywy ławki rezerwowych.  Podopiecznym Hagiego obrywa się z każdej strony. – Widziałem znudzonych zawodników! Idę sobie i kontratakuję, łapię gościa od tyłu, fauluję, ryzykuję żółtą kartkę, jestem trochę agresywny. Widziałem zawodników zblazowanych, jakby mówili: „Skończmy ten mecz, spotkaliśmy się, przyjechaliśmy, pożartowaliśmy i pograliśmy w reprezentacji” – narzekał Gica Mihali, mający na koncie występy w Dinamie Bukareszt i francuskim Guingamp. Koszulkę rumuńskiej kadry zakładał 31 razy. Florentin Petre, będący asystentem Żeljko Kopicia w Wieczystej Kraków, to z kolei 55-krotny reprezentant kraju, uczestnik Euro 2000 i Euro 2008. – Czegoś im brakuje. Brakuje im jedności w zespole. Nie widzę dyscypliny i mentalności zwycięzców, głodu wyników – powiedział w Voyo Sport 1.  – Chciałbym zobaczyć coś innego, jak wchodzą do reprezentacji, jak wygrywają mecze, jak walczą i jak wkładają głowę w każdej akcji. Chcę zobaczyć to szaleństwo, które mieliśmy, gdy kwalifikowaliśmy się do mistrzostw Europy. Zmobilizowaliśmy się wtedy, podnieśliśmy się z dna, ruszyliśmy do przodu i weszliśmy do finałów. To samo muszą zrobić oni. Każdy może być trenerem, ma on swoją małą rolę, przygotowuje piłkarzy, tłumaczy im, co mają robić, ale najważniejsza jest szatnia. Wszystko zaczyna się od tego. Jeśli zawodnicy będą zjednoczeni i wszyscy będą działać razem, nie ma mowy, żeby nie osiągnęli rezultatów, bo udowodnili, że mają jakość – podkreślił. Słabe szkolenie, słabi obcokrajowcy Cytowany przed chwilą Gica Mihali nie omieszkał wspomnieć, że w lidze rumuńskiej krajowcy dostają zbyt mało szans. – Do Rumunii przybyło wielu zagranicznych zawodników i to nie tych dobrych, raczej drugorzędnych. Myślę, że trochę tu ucierpieliśmy. Musimy być bardzo ostrożni, kogo ściągamy, bo kiedy przychodzą ludzie z zewnątrz, zajmują miejsce rumuńskiego zawodnika. Byłem też we Francji, ale pojechałem tam i przez 3,5 roku dawałem z siebie wszystko, żeby udowodnić, że jestem lepszy od tych, którzy tam byli – jego zdaniem obcokrajowcy za łatwo dostają skład w poszczególnych klubach. Skądś znamy takie narzekanie, prawda? Rumuni podkreślają, że do stanu 0:0 widać było promyk nadziei i to najlepszy momenty gry drużyny narodowej pod krótkim na razie dowództwem Gheorhe Hagiego. – Oglądałem dwa mecze, jeden do 22. minuty, a drugi po 22. minucie. Widziałem dwie różne drużyny. Ta w 11 na 11 wyglądała bardzo dobrze, chciałbym zobaczyć jej więcej. Po tym wszystkim nie potrafię znaleźć żadnego wytłumaczenia dla tego, co się stało, dla mnóstwa straconych bramek. Szkoda, że ​​zmarnowaliśmy te minuty, w których wyglądaliśmy dobrze – komentował w programie GSP Live Raul Rusescu, gwiazda dawnej Steauy Bukareszt, bez większego powodzenia próbująca się potem przebijać w Sevilli i Sportingu Braga.  Znacznie mniejszym dyplomatą był Adrian Mutu. – Zaczęli dobrze, ale przy pierwszym szoku drużyna się rozpadła. Po tym, jak zostaliśmy osłabieni, mieliśmy 10 koszulek, a nie dziesięciu zawodników”. Nie można nie walczyć. Nie tylko przegraliśmy mecz, straciliśmy też szacunek. Gica Hagi jest odpowiedzialny za wynik, ale także za postawę zawodników – były napastnik Chelsea i Juventusu nie miał oporów, żeby uderzyć w najsłynniejszą postać rumuńskiego futbolu.  Hagi pod ostrzałem I choć Hagi jest darzony w ojczyźnie niesamowitym szacunkiem, pojawia się coraz więcej negatywnych komentarzy dotyczących początków swojej selekcjonerskiej pracy. Trzy mecze w Lidze Narodów, trzy porażki, w golach 3:12. O ile nieznaczna wyjazdowa porażka ze Szwecją jeszcze nie była powodem do rozdzierania szat, o tyle domowe 2:4 z Bośniakami w fatalnym stylu i klęska na polskiej ziemi sprawiają, że nawet ten pomnik nie jest nietykalny. Prawie każda krytyka jest rzecz jasna owinięta w kilka warstw bawełny – Hagi to legenda, bardzo kocha reprezentację, oddaje całe serce i niesamowicie mu zależy – ale jednak się pojawia. Eksperci wytykają mu na przykład zbyt dużą liczbę powołań na wrześniowo-październikowe zgrupowanie. – W reprezentacji nie chodzi o przebudowę, trzeba osiągać wyniki, trzeba powoływać najlepszych zawodników. Tu nie ma czasu na wielkie budowanie – powiedział świetny w przeszłości napastnik Dinama Bukareszt, Ionel Danciulescu w programie „Digi Sport Matinal”. – Nie wiem, dlaczego te mecze zostały tak potraktowane. Kiedy usłyszałem, że jest aż 33 zawodników, usiadłem i pomyślałem, jak to możliwe, żeby udało się normalnie pracować z tyloma piłkarzami. To bardzo trudne z 26-27, a co dopiero z ponad trzydziestoma – stwierdził Claudiu Niculescu na tej samej antenie. Największe zastrzeżenia miał jednak do decyzji Hagiego po czerwonej kartce na Narodowym. – Graliśmy systemem 4-3-2. Man trzymał się blisko Birligei, a my wciąż staraliśmy się prowadzić ofensywny pressing. Wybaczcie, z mojego punktu widzenia to była zła strategia. Daliśmy się porozrzucać, posiadanie piłki było po stronie Polski i to właśnie zrobiło różnicę. Wszyscy rzucili się na Ratiu. Miał groźnego rywala w osobie Zalewskiego, który nigdy nie był podwojony w kryciu, skrzydłowy nie pomagał. Dla mnie, kiedy masz przed sobą 70-75 minut gry w osłabieniu, musisz się trochę zamknąć, bo jest tylko 0:1 – analizował trener wielu rumuńskich klubów. Zła decyzja przy zmianie po czerwonej kartce  – Kiedy Hagi mówił, że chce grać jak Hiszpania, naprawdę myślałem, że tak zagramy. Nie teraz, ale w przyszłości. Jestem jednak bardzo, bardzo zmartwiony. Polska strzeliła nam sześć goli i powiedzmy jej „dziękuję”, bo to mogła być największa porażka w historii reprezentacji – mówił Gica Craioveanu w programie „Fotbal Club” na Digi Sport. On też nie oszczędzał Hagiego. – Nie potrafię tego wyjaśnić! Nie jestem trenerem, nie jestem ekspertem, ale dla mnie największym błędem przy 0:1 jest wyeliminowanie ofensywnego zawodnika. Żeby mieć jakąkolwiek nadzieję, trzeba grać z kontrataku, wykorzystywać szybkość Mihaila. Dla mnie to był poważny błąd. Nie ma szans na zdominowanie takiego przeciwnika, nawet w jedenastu – komentował. Mógł też nieco zatriumfować, bo już wcześniej zgłaszał zastrzeżenia do postawy Andrei Ratiu z Rayo Vallecano, którym niemiłosiernie kręcił na skrzydle Nicola Zalewski. – Byłem mocno krytykowany, kiedy powiedziałem, że słabo broni. Jest obrońcą, ale nie umie bronić. Taktycznie to trochę porażka. Ratiu w Hiszpanii jest ceniony, bo bardzo dobrze atakuje – stwierdził Craioveanu.   – Chciałbym mu zarzucić dwie rzeczy. Po pierwsze, nadmierna pewność siebie w stosunku do możliwości piłkarzy. Lepiej byłoby zareagować bardziej wstrzemięźliwie. A po drugie, trzeba zdać sobie sprawę, że w klubie działa się inaczej. Tam masz dwa tygodnie czy miesiąc na spokojną pracę na obozie, a w reprezentacji masz 3-4 dni przed oficjalnym meczem i musisz znaleźć najlepszą formułę – przypomniał Gica Popescu na Antenie 1. Nawet mowa ciała Hagiego była zła Bardzo metodyczny w krytyce Maradony Karpat był Marius Sumudica. Z trenerem CFR Cluj rozmawiał fanatik.ro. – To efekt wszystkiego, co wydarzyło się w tym okresie. Okresu poszukiwań, który nie powinien mieć miejsca, biorąc pod uwagę, że te mecze są oficjalne, a nie towarzyskie. (…) Widzieliście, co się stało, Ratiu wielokrotnie był pod presją. Polacy z łatwością wychodzili zza jego pleców i strzelali gole. W obronie nie potrafiliśmy kryć pola karnego, nie zamykaliśmy linii dośrodkowań, źle się ustawialiśmy. Same problemy. Nie rozumiałem decyzji Hagiego. To jego strategia, ale jako trener z około 20-letnim doświadczeniem, nie nadążałem za tym. Trzeba było się bronić, a nie zdejmować Mihaila, który jest szybkim zawodnikiem. Z nim i Manem moglibyśmy szukać dalekich podań, ale zamiast tego wyciągnęliśmy naszego najszybszego zawodnika. Wyjąłbym Ianisa Hagiego i wstawił środkowego obrońcę. Grałbym dwójką z przodu, a w razie czego cofnąłbym nawet szóstego zawodnika do obrony. Kiedy gra się w ustawieniu 4-3-2, trzech pomocników nie ma możliwości, by pokryć całą szerokość boiska. Nie mówię już nawet o grze jeden na jednego, widzieliście, co się tam działo – na chłodno omawiał to szkoleniowiec Cluj.  – Po co to robimy, skoro widzieliśmy z Bośnią, że to nie działa? Dlaczego nie zamykaliśmy bocznych stref? Ratiu i Bancu nie są bocznymi obrońcami. Patrzę na Hiszpanię: Rațiu jest skrzydłowym, numerem 10, daje decydujące podania, rusza do ataku. Nie mogę opierać bronienia w takiej strefie na samym Ratiu. (…) Hagi najlepiej wiedział, co myślał, ale moim zdaniem to była strategia samobójcza. Jestem głęboko przekonany, że zna się na piłce nożnej bardzo dobrze. Jest doświadczonym trenerem, był zawodnikiem na wysokim poziomie, ale w pewnych momentach trzeba umieć podejmować decyzje w trakcie meczu, reagować, czytać grę. Nigdy nie sądziłem, że możemy przegrać tak dotkliwie. Podnieśliśmy też trenera Polaków, który był jedną nogą w dołku, a Lewandowski się odbudował… Uratowaliśmy tam wszystkich – lekko ironizował Sumudica. Nie omieszkał on nawet wytknąć byłemu asowi Realu Madryt i Barcelony zrezygnowanej mowy ciała. – Uważam Hagiego za winnego tylko z jednego punktu widzenia. Kiedy dowodzisz zespołem, jako trener nie możesz siedzieć na ławce rezerwowych, bez względu na wynik. Zawodnicy muszą czuć, że bierzesz na siebie odpowiedzialność. Nie ma sensu brać odpowiedzialności przed mikrofonami, jeśli nie bierzesz jej w trakcie meczu. Nie byłem świetnym piłkarzem, ale jako trener widzę to tak. Mam trenera mentalnego i się tego nauczyłem: nigdy nie stój z opuszczoną głową, nigdy nie krzyżuj rąk przed zawodnikami, bo to pokazuje strach. Nigdy nie siadaj na ławce! – podsumował Sumudica. To chyba najbardziej przekrojowa krytyka, która spotkała Hagiego po meczu.  Są też oczywiście jego zdecydowani obrońcy. Raul Rusescu: – Hagi powinien zostać niezależnie od wyniku meczu ze Szwecją. Popełnił błąd, akceptuję, że ludzie popełniają błędy. Nie ma dużego doświadczenia w roli selekcjonera, ale powinien zostać do eliminacji Euro 2028. Na nieco spokojniejszy komentarz zdecydował się też były bramkarz m.in. Ajaksu, Fiorentiny i Romy, Bogdan Lobont. – Nie jestem tu po to, żeby bronić wyniku 0:6. Chcę bronić tezy, że zawodnicy reprezentacji nie powinni definiować siebie po takim meczu. Tego chcę bronić i będę bronił do końca. Wczorajszy wynik nie definiuje ich jako ludzi. W piłce trzeba mieć pamięć do lekcji i amnezję do traumy. To 0:6 w ogóle nie definiuje tego, co dzieje się w rumuńskiej piłce nożnej – przekonuje Lobont.  I dodał w kontekście zbliżającego się rewanżu ze Szwedami: – Reprezentacji nie należy oceniać po trzech czy pięciu meczach. Musimy pozwolić Gicy Hagiemu skupić się na tym procesie i powoli doprowadzić reprezentację pod względem mentalnym do poziomu, jaki sobie wymarzy. Jeśli chodzi o czas, nie wiem, co można zmienić w ciągu dwóch dni. Każdy mecz zależy od kontekstu. Każdy mecz ma swoją własną historię. Ten, kto najlepiej dopasuje się do tego kontekstu, ma przewagę, pomijając wartość zawodników na boisku. Wygląda jednak na to, że jeśli rewanż ze Szwecją również okaże się nieudany, już chyba żadna „legendarność” nie osłoni Hagiego. Jednocześnie ze wszystkich stron obrywa także prezes federacji Razvan Burleanu. Jego na wstępie nie chroni nic i gdyby to zależało od opinii publicznej, już dawno zostałby wykopany razem z całą świtą. Rumuńskie media przypominają, że to najdotkliwsza porażka od 1967 roku, co oznaczałoby dziś spadek na 57. miejsce w rankingu FIFA, który jest prowadzony od 1992 roku. Tak nisko Rumuni jeszcze nigdy w nim nie byli. A wcale nie jest powiedziane, że najgorsze już za nimi… ZOBACZ RÓWNIEŻ Boniek: Największy wygrany zgrupowania? Marcin Bułka [Zibi Top] Urban wygrał chwilę spokoju. Ale to rewanż z Bośnią będzie kluczowy Rzadka sztuka Polski. To zdarzyło się tylko kilka razy w XXI wieku Fot. FotoPyK/400mm.pl/Newspix Artykuł „Jesteśmy na dnie trzeciego świata, na granicy z czwartym”. Lament w Rumunii pochodzi z serwisu weszlo.com. Artykuł „Jesteśmy na dnie trzeciego świata, na granicy z czwartym”. Lament w Rumunii pochodzi z serwisu weszlo.com.."
Polecane przez InfoHub
Oferta Specjalna

Zmień dostawcę na szybszego! Niezawodny Światłowód i TV w super cenie. Sprawdź najnowsze pakiety multimedialne.

Kliknij i sprawdź polecaną ofertę

Analiza

Klęska reprezentacji Rumunii 0:6 z Polską w Lidze Narodów stała się katalizatorem medialnego i społecznego wybuchu, który ujawnił głębokie strukturalne problemy rumuńskiej piłki nożnej. Od lat eksperci sygnalizują, że kraj ten, mimo tradycyjnie silnej bazy talentów, pogrążył się w chaosie organizacyjnym, braku spójnej strategii szkoleniowej oraz korupcyjnych praktykach w sektorze akademickim. System licencjonowania trenerów, który pozwala na prowadzenie szkółek piłkarskich bez odpowiedniego przygotowania, generuje masę niskiej jakości szkoleń, gdzie dominuje komercyjny interes nad rozwojem sportowym. Dodatkowo, brak koordynacji między klubami, federacją i instytucjami państwowymi prowadzi do fragmentacji talentów, którzy zamiast rozwijać się w spójnych strukturach, rozpraszają się po setkach niezależnych ośrodków. Warto zauważyć, że Rumunia, mimo historycznych sukcesów w piłce nożnej, od lat nie potrafi wybić się na arenę międzynarodową, co jest efektem zarówno braku inwestycji, jak i systematycznego zaniedbywania podstawowych mechanizmów rozwoju młodych piłkarzy. Aktualna porażka w Warszawie, gdzie polska drużyna prezentowała spójność taktyczną i fizyczną, jeszcze bardziej podkreśliła deficyty rumuńskiego systemu, w którym brakuje nie tylko talentów, ale przede wszystkim wizji i dyscypliny organizacyjnej. Komentatorzy wskazują, że problem nie jest tylko kwestią braku dobrych zawodników, ale głębokiego kryzysu wartościowego, gdzie piłka nożna stała się przedmiotem spekulacji finansowych, a nie narzędziem rozwoju społeczeństwa. W tle tych problemów widoczne są również zmiany demograficzne i migracja młodych ludzi do zagranicznych lig, co dodatkowo osłabia bazę kadrową kraju. Rumuńska federacja piłkarska, mimo licznych deklaracji, nie zdołała do tej pory wprowadzić skutecznych reform, co prowadzi do sytuacji, w której kolejne pokolenia piłkarzy nie mają szans na rozwój w warunkach równych z europejskimi standardami.

🔥 Złapane przez Łowcę Okazji
Oferta

DAMSKA BLUZKA MUSTANG Emily C Sporty 1008917 11634

39,99 zł Zniżka: -55%
Sprawdź promocję ➔

Kontekst i Tło

Porażka 0:6 z Polską nie tylko wstrząsnęła rumuńską piłką nożną, ale także odsłoniła głębokie społeczne i ekonomiczne konsekwencje zaniedbań w sektorze sportowym. Dla społeczeństwa rumuńskiego, które przez dekady traktowało piłkę nożną jako symbol narodowej dumy, klęska stała się kolejnym dowodem na to, że systemy edukacyjne i szkoleniowe nie spełniają podstawowych funkcji. W dłuższej perspektywie może to prowadzić do dalszej emigracji talentów oraz utraty zainteresowania piłką nożną wśród młodych ludzi, którzy nie widzą perspektyw rozwoju w kraju. Na rynku piłkarskim porażka może przyspieszyć proces degradacji lig rumuńskich, które już teraz walczą o utrzymanie poziomu atrakcyjności dla sponsorów i widzów. Dodatkowo, kryzys w piłce nożnej może mieć wpływ na ogólną atmosferę społeczną, gdzie frustracja z braku sukcesów sportowych może przenosić się na inne dziedziny życia, w tym politykę i gospodarkę. Eksperci ostrzegają, że bez radykalnych zmian w systemie szkolenia i zarządzania piłką nożną, Rumunia może zostać skazana na dalsze lata marginalizacji w europejskim futbolu, co będzie miało poważne konsekwencje dla prestiżu kraju oraz jego pozycji na arenie międzynarodowej.

Komentarz Redakcji

Rumuńska piłka nożna to klasyczny przykład, jak brak wizji i korupcja mogą zniszczyć cały system. Podczas gdy Polska buduje spójne struktury szkoleniowe i inwestuje w młodzież, Rumunia tonie w chaosie, gdzie pieniądze rodziców idą na marne, a talenty rozpraszają się po setkach niezależnych szkółek. To nie tylko porażka sportowa, ale upadek wartości, który może kosztować kraj wiele więcej niż sześć bramek.

ℹ️ Nota od wydawcy: Powyższy nagłówek pochodzi z oficjalnych kanałów RSS. Sekcje "Analiza" ,"Kontekst" oraz "komentarz" są generowane przez AI w celu przybliżenia tematu.
Oferta Promocyjna Polecana oferta

🔥 Podobne z tej kategorii

SPORT

Marcin Bułka i Ecram Sallam: Jak miłość i transfery zmieniły losy polskiego bramkarza

SPORT

Afera SMS-owa w Ekstraklasie 2026: Jak trener Feio i sędzia Raczkowski zmienią przepisy w piłce

SPORT

Kontrowersyjne wykluczenie Jasińskiego w Pile. Czy sędzia miał rację?

SPORT

Chorwacja vs Anglia w Lidze Narodów 2026: gdzie oglądać mecz na żywo i online?

⚡ Ostatnio dodane w serwisie

SPORT

Marcin Bułka i Ecram Sallam: Jak miłość i transfery zmieniły losy polskiego bramkarza

WIADOMOŚCI

Nawrocki zmienia taktykę – polityczne manewry w cieniu krytyki

SPORT

Afera SMS-owa w Ekstraklasie 2026: Jak trener Feio i sędzia Raczkowski zmienią przepisy w piłce

ZDROWIE

Za kółkiem po alkoholu: psychiatra ujawnia alarmujące mechanizmy uzależnienia i głupoty

FLASH
🔥 INFODEAL
Nowość! Złap parę z okazją cenową!
🔥 ŁOWCAOKAZJI
Bądź na bieżąco! Wszystkie najlepsze promocje w jednym miejscu!!
Łowca Okazji Aktywny Upolowaliśmy nowe promocje!