Klątwa Realu na Metropolitano: Mourinho nie złamał legendy, a Atletico triumfuje
"Atletico rządzi na Metropolitano! Koszmar Realu w derbach trwa. Metropolitano nigdy nie leżało Realowi. Nie inaczej było i tym razem. Królewscy znów wracają z derbów Madrytu z pustymi rękami. Cieszy się więc naturalnie Atletico, ale równie wielka radość zapanowała w Barcelonie, gdzie już po siedmiu kolejkach LaLiga temperatura jest wyższa niż w stolicy od pięciu do nawet sześciu stopni. Aż trudno w to uwierzyć, że na 12 wizyt na Metropolitano, Real wywiózł tylko dwa zwycięstwa. Co więcej, ostatnią wygraną Królewskich na terytorium odwiecznego rywala zza miedzy datuje się na 2022 rok. Bilans, delikatnie mówiąc, kompromitujący. Los Blancos regularnie zbierają lanie od Atletico na wyjeździe. Szczególnie bolesne było to poprzednie, gdy Simeone i spółka triumfowali 5:2. Jose Mourinho, który w tym czasie trenował Benfikę, wystawił do boju niemal identyczny skład co przed rokiem Xabi Alonso. Dość powiedzieć, że osiem z jedenastu nazwisk powtórzyło się w wyjściowej jedenastce. Portugalczyk najwyraźniej chciał zakomunikować swoim podopiecznym, że są w stanie zrehabilitować się za tamtą klęskę i zrewanżować się Los Colchoneros. Cóż, nie byli w stanie, ale przynajmniej rozmiar porażki był tym razem dużo mniejszy. Klątwa Realu na Metropolitano trwa. Mourinho nie znalazł sposobu Historia najwyraźniej lubi się powtarzać. Deja vu mógł przeżyć Dean Huijsen, który był jednym z winowajców zeszłorocznej manity w debrach, również i teraz maczał palce w przegranej. To on na początku drugiej połowy sfaulował w polu karnym Giuliano Simeone. Sędzia początkowo ukarał go tylko żółtą kartką, ale po weryfikacji VAR dopatrzył się przytrzymywania z rękę i wlepił mu bezpośrednią czerwień. No i tutaj zaczął się koszmar Realu. Huijsen wyleciał z boiska, Courtois nie sięgnął piłki po strzale Grimaldo z 11. metrów i zrobiło się 1:0. W pierwszej połowie oglądaliśmy dość wyrównane widowisko z dużą liczbą walki w środku pola i kontrowersji. Kibice Królewskich z pewnością będą mieć pretensje, że tuż przed przerwą tym samym wymiarem kary nie został ukarany Romero po wejściu w nogi Bellinghama. Wtedy jednak to już nie miało żadnego znaczenia. Real grał w dziesiątkę i niedługo potem dostał drugiego gonga. Simeone posłał zagranie w pole karne, gdzie do piłki dopadł Jonathan David, któremu nie pozostało nic innego, jak wykończyć tę akcję. 𝐀𝐓𝐋𝐄𝐓𝐈𝐂𝐎 𝐏𝐑𝐎𝐖𝐀𝐃𝐙𝐈 𝟐:𝟎 𝐖 𝐃𝐄𝐑𝐁𝐀𝐂𝐇 𝐌𝐀𝐃𝐑𝐘𝐓𝐔! 𝐃𝐄𝐀𝐍 𝐇𝐔𝐈𝐉𝐒𝐄𝐍 𝐖𝐘𝐋𝐀𝐓𝐔𝐉𝐄 𝐙 𝐁𝐎𝐈𝐒𝐊𝐀! Alex Grimaldo i Jonathan David trafiają dla Rojiblancos! Transmisja: https://t.co/kfk01HK0fo pic.twitter.com/xeEagkQVfv — CANAL+ SPORT (@CANALPLUS_SPORT) September 20, 2026 Atletico wygrywało 2:0, choć tak naprawdę mogło skończyć się powtórką z zeszłorocznej manity, ale Courtois ratował swoich kolegów z drużyny. Dość powiedzieć, że tylko w drugiej połowie zaliczył 5 udanych interwencji. W sumie Simeone i spółka uderzali na jego bramkę po przerwie 14 razy, z czego aż 9 strzałów leciało w światło bramki. Real natomiast nie był w stanie odpowiedzieć. Bezradność – to słowo najlepiej oddaje ich postawę. Tuż przed końcem Antonio Rudiger strzałem głową po dośrodkowaniu Bernardo Silvy z rzutu wolnego dał kontakt, ale na odrobienie straty zabrakło im już czasu. Antonio Rüdiger trafił w końcówce meczu, ale Królewskim zabrakło czasu, by odrobić straty! Atletico górą w Derbach Madrytu! pic.twitter.com/8YiMheh6X6 — CANAL+ SPORT (@CANALPLUS_SPORT) September 20, 2026 Cieszy się Atletico, niezadowolony jest Real – to naturalne. Nie można jednak zapominać, że bodaj największa radość z wyniku derbów jest w Barcelonie, która po ledwie siedmiu kolejkach wyprzedza obydwie madryckie ekipy o kolejno pięć i sześć punktów. A mamy dopiero połowę września! Atletico Madryt – Real Madryt 2:1 (0:0) 53′ Grimaldo – 1:0 59′ David – 2:0 89′ Rudiger – 2:1 ZOBACZ RÓWNIEŻ Podstawowy obrońca znów wypada. Niepokojące wieści z Barcelony Szczęsny na ławce, Livaković w bramce. Flick ma swoje powody Mbappe wytłumaczył się z „afery koszulkowej”. Ultrasi żądają przeprosin Fot. Newspix Artykuł Atletico rządzi na Metropolitano! Koszmar Realu w derbach trwa pochodzi z serwisu weszlo.com. Artykuł Atletico rządzi na Metropolitano! Koszmar Realu w derbach trwa pochodzi z serwisu weszlo.com.."
Polecane przez InfoHub
Koniec z przepłacaniem za polisę! Porównaj oferty ubezpieczeń komunikacyjnych OC/AC i oszczędź nawet kilkaset złotych.
Metropolitano, stadion Atletico Madryt, od lat jest sceną koszmarów dla Realu Madryt. Historia tego derbowego konfliktu sięga lat 60., kiedy to Los Blancos zaczęli dominować w stolicy, a Los Colchoneros stali się ich wiecznym cieniem. Według statystyk, Real wygrywa na wyjeździe w Madrycie zaledwie co czwarty mecz, a ostatnie zwycięstwo datuje się na 2022 rok. Przyczyn tego zjawiska jest wiele: emocjonalne zaangażowanie kibiców Atletico, trudny do przewidzenia styl gry Diega Simeone’a oraz psychologiczny aspekt „klątwy”, która od lat opanowała Królewskich. W tym sezonie José Mourinho, znany z taktycznej elastyczności, ponownie próbował złamać ten trend, wystawiając skład zbliżony do tego z 2023 roku, kiedy to Real przegrał 2:5. Jednak tym razem porażka, choć mniejsza, była równie bolesna – błąd defensywy w postaci czerwonej kartki dla Huijsena i nieudolne obrony Courtois’a przed strzałem z 11 metrów Grimaldo zadecydowały o wyniku. Dodatkowo, kontrowersje sędziowskie przed przerwą, kiedy Romero nie został ukarany za faul na Bellinghamie, tylko pogłębiły frustrację fanów Realu. To kolejny dowód na to, że Metropolitano to nie tylko boisko, ale symbol psychologicznej przewagi rywala, którą Mourinho – mimo doświadczenia – nie potrafi przełamać.
🔥 Złapane przez Łowcę Okazji
Buty męskie sneakersy sportowe ze skóry ekologicznej – czarne V2
Porażka Realu Madryt w derbach Madrytu ma dalekosiężne konsekwencje zarówno dla klubu, jak i dla całej hiszpańskiej piłki nożnej. Przede wszystkim, klęska na Metropolitano podważa autorytet José Mourinho jako trenera zdolnego do pokonania „klątwy” – zjawiska, które od lat wywołuje niechęć kibiców i trudności taktyczne. Dla Realu oznacza to konieczność pilnej restrukturyzacji defensywy oraz rewizji podejścia do derbowych meczów, gdzie emocje przeważają nad logiką. W dłuższej perspektywie, słabość na wyjeździe może wpłynąć na ambicje klubu w Lidze Mistrzów, gdzie stabilność w obu fazach rozgrywek jest kluczowa. Atletico z kolei wykorzystuje tę słabość Realu, wzmacniając swoją pozycję lidera La Liga i budując legendę o niepokonanej twierdzy na własnym stadionie. Psychologiczny wpływ tej klątwy przekracza jednak ramy sportu – staje się elementem kultury piłkarskiej, który kształtuje postrzeganie obu klubów zarówno w Hiszpanii, jak i na świecie.
Komentarz Redakcji
José Mourinho, mistrz taktyki i psychologii, nie potrafi pokonać tego, czego nie da się pokonać – emocji i historii. Metropolitano to nie tylko stadion, to żywy organizm, który od lat odżywia się krwią Realu. A gdy Mourinho, mistrz manipulacji, nie może tego zmienić, to znaczy, że klątwa jest silniejsza niż jego genialność.
ℹ️ Nota od wydawcy:
Powyższy nagłówek pochodzi z oficjalnych kanałów RSS.
Sekcje "Analiza" ,"Kontekst" oraz "komentarz" są generowane przez AI w celu przybliżenia tematu.
Bądź na bieżąco! Wszystkie najlepsze promocje w jednym miejscu!!
🍪 Dbamy o Twoją prywatność
Używamy cookies m.in. do analizy ruchu i personalizacji. Kontynuując, zgadzasz się na nasz
Regulamin oraz
Politykę Prywatności.