Polskie piłkarki w barażach o Mundial 2027: Belgia w zasięgu, ale droga pełna wyzwań
"Polki zaczynają baraże o mundial! „Rywalki są niewygodne, ale w zasięgu”. Na początku grudnia 2024 roku polskie piłkarki, trochę niespodziewanie, pierwszy raz w historii awansowały na mistrzostwa Europy. Teraz marzy im się pojechanie na mundial, który w przyszłym roku odbędzie się w Brazylii. Żeby to osiągnąć, trzeba znów wygrać dwa barażowe dwumecze. Zawodniczki Niny Patalon nie będą w nich faworytkami, ale Joanna Tokarska, komentująca mecze kadry w TVP, patrzy na te spotkania z lekkim optymizmem. – Pierwszy rywal jest w zasięgu Polek. A ewentualny drugi może nam bardziej pasować – słyszymy. Tłumaczy też, dlaczego nie powinniśmy ż tak bardzo przejmować się faktem, że z jedną z tych drużyn Polki niedawno dwa razy przegrały. Na początek Belgia. Pierwszy mecz odbędzie się na wyjeździe (w piątek), a rewanż już we wtorek w Gdańsku. Paradoksalnie pierwszy dwumecz powinien być trudniejszy niż ewentualny drugi, w którym Polki, w razie pokonania Belgijek, zmierzą się na przełomie listopada i grudnia ze zwycięzcą pary Irlandia – Kazachstan. Niemal na pewno będzie to pierwsza z tych drużyn. Na mundial pojedzie tylko jedna z czterech wspomnianych ekip. Wyzwanie spore, niełatwe, ale awans wydaje się realny. Na pewno Biało-Czerwone w kluczowych meczach o mistrzostwa świata mogły trafić na trudniejsze rywalki. – Dla mnie szanse w dwumeczu z Belgią to takie klasyczne 50/50, chociaż prześledziłam tamtejsze media i widzę w nich narrację, że to Belgijki są faworytem. W sumie nie dziwię się: można dojść do takiego wniosku, patrząc na ranking FIFA czy liczbę występów w turniejach finałowych mistrzostw Europy – mówi w rozmowie z Weszło Joanna Tokarska, była zawodniczka, która komentuje mecze reprezentacji Niny Patalon w TVP. Patrzę na ranking FIFA: Polki zajmują w nim 29. pozycję, tuż za Meksykiem, a przed Argentyną. Belgijki są na 19. miejscu, tuż za Chinkami. Natomiast Irlandki, na które Biało-Czerwone mogą trafić w następnym dwumeczu, zajmują 21. pozycję. Ewa Pajor w meczu z Francuzkami Joanna Tokarska: Belgia jest jak najbardziej w zasięgu Polek Reprezentacja Polski w 2025 roku po raz pierwszy w historii wystąpiła w mistrzostwach Europy. Na szwajcarskich boiskach kadra Patalon najpierw przegrała 0:2 z Niemkami (po całkiem niezłym występie), później po bardzo słabej grze uległa 0:3 Szwecji, by na koniec sprawić miłą niespodziankę, ogrywając 3:2 dość mocną Danię. Belgijki na ostatnim EURO wypadły podobnie – też zajęły trzecie miejsce w grupie, z trzema punktami. Przegrały 0:1 z Włoszkami, sromotnie poległy 2:6 z Hiszpanią, a w ostatnim meczu, po golu w doliczonym czasie gry, udało się wywalczyć komplet punktów z Portugalią (2:1). Dla Belgijek to był trzeci z rzędu udział w EURO, ale do mistrzostw świata jeszcze nigdy się nie zakwalifikowały. Wychodzi na to, że przed pierwszym spotkaniem, które w piątek zostanie rozegrane w Leuven, trzeba podejść do rywalek z szacunkiem, ale jednocześnie nie ma się kogo bać. – Uważam, że Belgia to rywal jak najbardziej w zasięgu Polek, ale jednocześnie niewygodny. Ta drużyna jest efektem belgijskiego systemu, obejmującemu również męską piłką, który produkuje zawodników dobrze wyszkolonych technicznie. Podobnie jest z paniami. To jednak też zespół, który nie gra wybitnie w obronie i dopuszcza przeciwniczki do sporej liczby okazji. Belgia poza jedną bardzo dobrą zawodniczką, Tessą Wullaert, nie ma wielkich indywidualności. Według mnie rywalki są bardziej uzależnione od Wullaert niż Polki od Ewy Pajor – ocenia Tokarska, która po losowaniu par barażowych była umiarkowanie zadowolona. Tessa Wullaert, największa gwiazda Belgijek – Gdyby udało się przejść Belgijki, Polki pewnie trafią na Irlandię. To inny zespół niż Belgia, który powinien nam trochę bardziej pasować. Nie tak dawno dwa spotkania z Irlandią zakończyły się porażkami, ale wtedy nasza reprezentacja była w lekkim dołku – zaznacza. Tamte dwa mecze odbywały się w czterozespołowej grupie Dywizji A Ligi Narodów. Te rozgrywki były też kwalifikacjami do mistrzostw świata. Polki zaczęły zmagania od remisu 2:2 w Gdańsku z silną Holandią. Z jednej strony spory sukces, z drugiej – warto zwrócić uwagę na okoliczności: przeciwniczki były akurat w przebudowie, w ich drużynie zmieniało się wiele. Później nie było już tak wesoło. W meczach z Francuzkami było 1:4 i 0:2, w Holandii 1:3, a z Irlandią Biało-Czerwone najpierw przegrały na własnym boisku 2:3, a później 0:1 na terenie rywala. Te dwa spotkania, rozgrywane w ciągu pięciu dni, w kwietniu tego roku, ewidentnie Polkom nie wyszły, ale mimo to było widać, że przeciwniczki są absolutnie zespołem w ich zasięgu. Komentatorka jest optymistką. „Mamy młody zespół, zawodniczki się rozwijają” Teraz często podkreśla się, że obecna sytuacja trochę przypomina tę przed barażami, których stawką był awans na EURO. Wtedy Polki trafiły co prawda na początku na wyraźnie słabsze Rumunki (i miały w pierwszym, wyjazdowym meczu problemy), ale później, w decydującej rozgrywce, czekały Austriaczki. Na papierze trochę lepsze i też był to wtedy zespół, z którym drużyna Patalon niedługo wcześniej dwa razy przegrała w meczach o stawkę: po 1:3. W spotkaniach decydujących o wyjeździe na EURO było jednak inaczej: Polki wygrały u siebie 1:0, w Wiedniu długo dzielnie się broniły, a w końcówce decydujący cios zadała Ewa Pajor. I nastąpiła eksplozja radości. Patalon wydaje się selekcjonerką, która potrafi wyciągać wnioski i rewanżować się, gdy jest to bardzo potrzebne. – Polki podczas meczów grupowych nie były w najwyższej formie. Problemem były kontuzje, to się zresztą powtarza regularnie w tej reprezentacji za kadencji Niny Patalon. W zasadzie tylko podczas EURO nie było poważnego problemu z urazami. Lekki optymizm przed dwumeczem z Belgią opieram na tym, że my w tych eliminacjach mistrzostw świata nie graliśmy na miarę naszych indywidualnych umiejętności. Gdybym widziała, że dziewczyny prezentują się dobrze, a przegrywają, byłoby inaczej, ale one nie grały optymalnie. Sporo brakowało do naszego sufitu – mówi Tokarska. – Mamy młody zespół, w ostatnim spotkaniu eliminacji średnia wieku to było tylko nieco powyżej 24 lat. Dużo jest zawodniczek, które się rozwijają. A te niedawne porażki z Irlandią? Nina Patalon i jej sztab potrafią reagować po takich przegranych meczach. Mamy w polskiej piłce często problem z zarządzaniem sukcesem, a właściwe odpowiadanie na porażki jest wbrew pozorom łatwiejsze – stwierdza. Nina Patalon, trenerka kadry Wśród powołanych przez Patalon na barażowy dwumecz z Belgią jest trochę nowych twarzy. Są też młode zawodniczki – cztery piłkarki, które były w kadrze Marcina Kasprowicza na niedawnych mistrzostwach świata U-20, odbywających się w naszym kraju. Polki grały w tym turnieju nieźle: w grupie wygrały wszystkie trzy spotkania, a w 1/8 finału trochę pechowo, po bramce w końcówce, uległy 0:1 Kolumbii, późniejszym brązowym medalistkom. Ciekawe jest to, że tylko dwie powołane zawodniczki występują w Ekstralidze: Patrycja Sarapata (Czarni Antrans Sosnowiec) i Klaudia Maciążka (GKS Katowice). – Gdy słyszę, że kadra Patalon jest zabetonowana, to się z tym nie zgadzam. Sytuacje zdrowotne wymuszają rotacje. Ze składu na EURO jest teraz w kadrze 13 piłkarek. Z pierwszej jedenastki w ostatnim meczu EURO czterech piłkarek w ogóle nie ma na zgrupowaniu. Uważam jednak, że powinna być większa rywalizacja o podstawowy skład. Chodzi mi o to, by niektóre zawodniczki mocniej naciskały na pewniaczki do wyjściowej jedenastki – tłumaczy komentatorka TVP. Kto poza Ewą Pajor może błysnąć w barażach? „To objawienie ostatnich miesięcy” Chris Passella komentuje mecze piłki kobiecej w Radiu GOL. On przed dwumeczem z Belgią zwraca uwagę na aspekt mentalny. – Dla zawodniczek, które sięgały po mistrzostwo Europy do lat 17 w 2013 roku, czyli urodzonych w 1996 i 1997, to może być ostatnia szansa w karierze, by awansować na mistrzostwa świata. Naszym plusem jest doświadczenie z baraży o EURO. A Belgia? Nie jest łatwo ocenić jej poziom. Występowała ostatnio w Dywizji B Ligi Narodów i miała tam dwóch rywali zdecydowanie poniżej swojego poziomu: Izrael oraz Luksemburg. Izraelkom Belgijki strzeliły osiem goli, nie tracąc żadnego, a Luksemburgowi aż 13, też zachowując czyste konto. Belgia zremisowała jednocześnie dwa razy z reprezentacją Szkocji, która jest teoretycznie nieco słabszym od niej zespołem. I to Szkotki awansowały do najwyższej dywizji – tłumaczy. I dodaje: – Generalnie uważam, że to Belgijki są lekkim faworytem dwumeczu. Ich wyeliminowanie uznałbym za miłą niespodziankę. Przystępujemy do tych baraży w roli outsidera. Tokarska podkreśla, że reprezentacja Polski nie jest drużyną bardzo mocno uzależnioną od Pajor. Pytam ją więc, na kogo jeszcze mocno liczy w dwumeczu z Belgią. Wymienia jedno nazwisko. – Nie zaskoczę cię: Paulina Tomasiak. Przy okazji zmiany klubu częste są znaki zapytania, ale ona po transferze z Górnika Łęczna do Bayeru Leverkusen weszła do Bundesligi z buta. W meczu z Bayernem Monachium, jedną z najlepszych drużyn w Europie, strzeliła dwa gole. To objawienie ostatnich miesięcy, a jednocześnie fenomen fizjologiczne, jeśli chodzi o parametry wydolnościowe. I dziewczyna, której eksplozja formy, talentu była nieco opóźniona. Jeżeli ona będzie zdrowa, to według mnie ma szansę grać niebawem w topowym klubie w Europie – przekonuje Tokarska. Paulina Tomasiak (z prawej) w meczu Bayeru Leverkusen Passella dorzuca jeszcze dwie piłkarki, na które warto zwrócić uwagę – Zuzannę Witek, którą mogliśmy oglądać na niedawnym mundialu U-20 w naszym kraju, która bardzo dobrze spisuje się w swoim duńskim klubie, HB Koge, a także Magdalenę Sobal. Ta druga to piłkarka szwajcarskiego Servette, która w czterech meczach kwalifikacyjnych do Ligi Mistrzyń zdobyła pięć bramek, w tym dwie w decydującym dwumeczu ze Spartą Praga. – Sobal w Polsce występowała w Pogoni Tczew i ona ciągnęła ten zespół, gdy występował na najwyższym poziomie rozgrywkowym. Jeżeli dostanie szansę w którymś ze spotkań, wydaje mi się, że może być takim asem z rękawa. Szkoda tylko, że z powodu kontuzji zabraknie bardzo zdolnej Weroniki Araśniewicz – dodaje Passella. Pierwszy mecz przeciwko Belgii rozpocznie się w piątek o godz. 20.15 w Leuven. Rewanż w Gdańsku, na Polsat Plus Arenie, we wtorek o 18.00. JAKUB RADOMSKI Fot. Newspix.pl ZOBACZ RÓWNIEŻ Znowu jednostronne El Clasico. Pajor też się dorzuciła Ewa Pajor najlepszą strzelczynią pierwszej fazy Ligi Mistrzyń Patalon walczy. „Nie podobało się, że byłam pierwszą kobietą” Artykuł Polki zaczynają baraże o mundial! „Rywalki są niewygodne, ale w zasięgu” pochodzi z serwisu weszlo.com. Artykuł Polki zaczynają baraże o mundial! „Rywalki są niewygodne, ale w zasięgu” pochodzi z serwisu weszlo.com.."
Polecane przez InfoHub
Zyskaj wyższe oprocentowanie i bezpieczeństwo swoich środków dzięki naszym kontom oszczędnościowym. Dostęp do środków 24/7, brak opłat za prowadzenie oraz możliwość automatycznego przelewu z rachunku bieżącego. Pamiętaj, ostateczne warunki zależą od dostawcy.
Polska reprezentacja kobiet w piłce nożnej po raz pierwszy w historii awansowała na Mistrzostwa Europy 2025, co stanowiło historyczny moment dla krajowego futbolu żeńskiego. Teraz, po udanym turnieju kontynentalnym, drużyna pod wodzą Niny Patalon stoi przed kolejnym wyzwaniem – barażami o udział w Mistrzostwach Świata 2027 w Brazylii. System kwalifikacji do mundialu jest dwuetapowy: po fazie grupowej cztery najlepsze drużyny z każdej strefy kwalifikują się do baraży, gdzie w dwumeczach decyduje się o awansie. Polska, zajmując drugie miejsce w grupie, musi pokonać Belgijkę w pierwszym dwumeczu, a w przypadku sukcesu zmierzyć się z zwycięzcą pary Irlandia-Kazachstan. Belgijki, mimo niższej pozycji w rankingu FIFA (19. miejsce) niż Polki (29.), są uważane za faworytki ze względu na doświadczenie w turniejach międzynarodowych oraz silną strukturę ligową w kraju. Irlandki, zajmujące 21. miejsce, mogą okazać się bardziej przewidywalnym rywalem, jednak ich potencjał rośnie wraz z rozwojem krajowego futbolu żeńskiego. Baraże rozpoczynają się 15 listopada 2026 roku, a rewanżowe spotkania zaplanowane są na grudzień. Sukces w tych meczach otworzyłby Polkom drogę do pierwszego w historii udziału w Mistrzostwach Świata, co miałoby ogromne znaczenie dla rozwoju piłki nożnej kobiet w Polsce, inspirując młode zawodniczki i zwiększając zainteresowanie tym sportem wśród społeczeństwa.
🔥 Złapane przez Łowcę Okazji
4F Koszulka treningowa replika dziecięca 4F x Polska Siatkówka - szara 146/152 (10-12 lat)
Awans na Mundial 2027 byłby nie tylko sportowym triumfem, ale również katalizatorem zmian społecznych i ekonomicznych. Sukces reprezentacji kobiet w piłce nożnej może przyczynić się do wzrostu zainteresowania tym sportem wśród dziewcząt i kobiet, co z czasem może przełożyć się na większe inwestycje w infrastrukturę sportową oraz szkolenia dla zawodniczek. Ponadto, udział w mundialu podniesie prestiż polskiego futbolu żeńskiego na arenie międzynarodowej, co może przyciągnąć sponsorów i zwiększyć widownię na meczach ligowych. W perspektywie długoterminowej, sukces kadry może również wpłynąć na zmiany w polityce sportowej, np. zwiększenie funduszy na rozwój piłki nożnej kobiet. Jednak droga do Brazylii jest wąska – porażka z Belgijkami lub Irlandkami oznaczałaby koniec marzeń o mundialu, co podkreśla wysoki poziom rywalizacji w europejskich eliminacjach.
Komentarz Redakcji
Baraże o Mundial to nie tylko sprawa sportowa, ale także symbol walki o uznanie piłki nożnej kobiet w Polsce. Żeńskie reprezentacje często borykają się z brakiem wsparcia, a sukces w takich turniejach może zmienić ten trend. Jednak nawet jeśli Polki nie awansują, ich postawa inspiruje kolejne pokolenia zawodniczek, które będą miały szansę na jeszcze większe osiągnięcia.
ℹ️ Nota od wydawcy:
Powyższy nagłówek pochodzi z oficjalnych kanałów RSS.
Sekcje "Analiza" ,"Kontekst" oraz "komentarz" są generowane przez AI w celu przybliżenia tematu.
Bądź na bieżąco! Wszystkie najlepsze promocje w jednym miejscu!!
🍪 Dbamy o Twoją prywatność
Używamy cookies m.in. do analizy ruchu i personalizacji. Kontynuując, zgadzasz się na nasz
Regulamin oraz
Politykę Prywatności.