SPORT
Źródło: weszlo.com | Dodano:

Mohamed Berte w Cracovii: Czy nowy napastnik ratuje atak i ratuje Pasy w Ekstraklasie 2026?

"Czy Mohamed Berte uratuje atak Cracovii? „Jest szybki i silny”. Było to łatwo dostrzegalne już wiosną, a po pierwszych kolejkach nowego sezonu stało się jeszcze wyraźniejsze: Cracovia potrzebuje napastnika, który zacznie dawać jakość. Ani dla kibiców, ani dla komentatorów ekstraklasowej rzeczywistości, ani dla samych ludzi z klubu nie ulegało wątpliwości, że wzmocnienie na szpicy stało się absolutnym priorytetem. Ujmując rzecz dosadnie – od powodzenia tej misji może zależeć utrzymanie Pasów w Ekstraklasie. Czy Mohamed Berte będzie rozwiązaniem problemu? Dopiero co wspominałem w felietonie, że transferowa poprzeczka w Ekstraklasie się podnosi. Nowy piłkarz musi mieć znacznie lepsze papiery niż jeszcze kilka lat temu, żeby już na wstępie rozbudzić wyobraźnię kibica. I Berte na pewno do takiej kategorii się nie zalicza. Chyba nikomu serce mocniej nie zabiło, gdy pobieżnie przeanalizował jego CV. Mohamed Berte – historia nowego napastnika Cracovii Spis treści Mohamed Berte - historia nowego napastnika Cracovii Nieudany start ostatniego sezonu Gol z Club Brugge, piękna bramka w barażach Pretensje do zespołu "Dziewiątka" pasująca na skrzydło Silny i szybki Pacific Media Group w tle Mało przydatny w powietrzu Zwłaszcza że przy Kałuży od lata 2025 gra napastnik, który kompletnie rozczarowuje, a dopiero co trafiał w Belgii. Kahveh Zahiroleslam w czterdziestu siedmiu meczach na poziomie Jupiler Pro League strzelił osiem goli i zaliczył trzy asysty. Mohamed Berte w siedemdziesięciu dziewięciu meczach (nie liczymy baraży z Lommel o utrzymanie) zdobył 11 bramek i dołożył dwie asysty. Znajdziemy jednak pewne różnice na korzyść 24-latka zasilającego dziś Pasy. Berte potrafił wycisnąć znacznie więcej z pojedynczego sezonu na tym poziomie. Gdyby przychodził do Polski rok temu, byłby pewnie traktowany jako potencjalnie bardzo ciekawy ruch, bo miał za sobą rok z dziewięcioma golami i jedną asystą w belgijskiej elicie. Średnio dawał ofensywny konkret co 178 minut. Miniony sezon okazał się dla niego znacznie gorszy. Z kilku powodów. – Na początku miał kontuzję. W ciągu roku trzy zmieniali nam się trenerzy, każdy miał swój pomysł i różne założenia. W końcówce znów zaczął grać regularnie i dobrze się prezentował – mówi dla Weszło Krzysztof Koton, który przez ostatni rok dzielił z nim szatnię Dender. Nieudany start ostatniego sezonu Berte w lipcu 2025 doznał urazu mięśniowego. Stracił znaczną część letnich przygotowań i pierwszych sześć kolejek. Do gry wrócił dopiero we wrześniu, gdy zespół prowadził już 32-letni Hayk Milkon, który stał się najmłodszym trenerem w Jupiler Pro League. Dość szybko Belg z iworyjskimi korzeniami dostał od niego trzy szanse w wyjściowym składzie. Nie znajdował się jednak w optymalnej formie, a cała drużyna spisywała się fatalnie. Dender pierwsze ligowe zwycięstwo odniosło dopiero w 15. serii gier. W międzyczasie Berte strzelił honorowego gola w wyjazdowym meczu z Club Brugge (1:2). Kilka tygodni później mocno podpadł Milkonowi. W doliczonym czasie starcia z Westerlo (2:2) ryzykownie dryblował przed własnym polem karnym, czym doprowadził przełożonego do wściekłości. Trener wychodził z siebie i wrzeszczał przy ławce, żeby „wybił wreszcie tę cholerną piłkę”. Gol z Club Brugge, piękna bramka w barażach Zapewne między innymi dlatego Berte do końca kadencji Milkona, czyli do ostatnich dni lutego, jeszcze tylko dwa razy pojawiał się na murawie w wyjściowej jedenastce. Po przyjściu Yannicka Ferrera trudno było mu ukryć, że za nim ciężkie miesiące i teraz liczy na lepsze czasy. I te faktycznie nastały, choć nie natychmiastowo. Ferrera w kilku pierwszych meczach także korzystał z 24-latka w roli zmiennika i dopiero gdy Dender zaczęło play-offy, uczynił z niego podstawowego zawodnika. Ten odwdzięczył mu się ważnym golem, dającym zwycięstwo nad La Louviere (u rywali grał nowy stoper Wisły Kraków, Maxence Maisonneuve).  Całościowo Dender punktowało jednak za słabo, przez co w walce o utrzymanie musiało zagrać o wszystko z Lommel w barażowym dwumeczu. Berte wyrósł tutaj na pierwszoplanową postać. W meczu wyjazdowym najpierw zaliczył asystę na 1:1, a w końcówce kapitalnie strzelił po kontrze i goście prowadzili. Wydawało się, że już nic złego się nie wydarzy, ale Dender nie tylko pozwoliło Lommel na wyrównanie. W szóstej minucie doliczonego czasu gospodarze zapewnili sobie wygraną i zaliczkę przed rewanżem. Pretensje do zespołu Po końcowym gwizdku Berte nie wytrzymał i wypowiedział kilka gorzkich słów. – Nie broniliśmy dobrze przez cały sezon, a teraz straciliśmy trzy gole przeciwko drużynie z drugiej ligi. Nie mieliśmy prawa stracić trzeciej bramki. Wiedzieliśmy, że Zalan Vancsa jest lewonożny, a mimo to pozwoliliśmy mu strzelić właśnie w ten sposób. To po prostu nie powinno się zdarzyć, bo dwukrotnie objęliśmy prowadzenie. Kolejny raz nie utrzymaliśmy korzystnego wyniku. Na treningach w tym tygodniu wpajano nam, że musimy unikać błędów w obronie, a jednak znowu nam się to przytrafiło – mówił rozgoryczony dla „Het Laatste Nieuws”. Bezpośrednio przed rewanżem nieco łagodził ton tamtej wypowiedzi. – Po meczu byłem może trochę zbyt ostry z czystego rozczarowania, ale podtrzymuję, że musimy pozostać w pełni skoncentrowani w sobotę. W Lommel nie było to już możliwe w końcówce, kiedy strzeliłem gola na 2:1 – podsumował. U siebie Dender bezbramkowo zremisowało i spadło. Berte mógł zostać bohaterem, kiedy w doliczonym czasie kapitalnie uderzył z przewrotki. Bramkarza rywali uratowała poprzeczka.  „Dziewiątka” pasująca na skrzydło Przy takim obrocie sprawy stało się jasne, że napastnik będzie musiał zmienić otoczenie. Początkowo wydawało się, że przechwyci go ktoś z Jupiler Pro League. Sacha Tavolieri pisał, że interesuje się nim parę klubów z tego poziomu. Gdy już skonkretyzowało się, że jest blisko Cracovii, ten sam dziennikarz donosił, że do końca walczyło KV Kortrijk, które złożyło kilka ofert, ale piłkarz dał już słowo w Krakowie. Pasy miały zapłacić blisko pół miliona euro plus bonusy. Od Zahiroleslama odróżnia go też to, że Irańczyk w ostatnim półroczu w St. Truiden najpierw był kontuzjowany, a następnie już prawie nie grał. Berte natomiast zdążył się odbudować. „Od dłuższego czasu gra znakomicie po słabszym okresie” – pisał o nim portal hbvl.be przed rewanżem z Lommel. Powstaje pytanie: czy to jednak będzie właściwa odpowiedź na potrzeby Cracovii w ataku? Mohamed Berte bowiem nie jest typowym królem pola karnego. – W pierwszej kolejności określiłbym go jako „dziewiątkę”, choć profilowo pasuje też jako skrzydłowy – mówi nam Koton. Silny i szybki Wymienia zalety swojego byłego już kolegi. – Jest szybki i silny. Wzrostem nie imponuje, ale ma dobrą zastawkę, nie daje się łatwo przepchnąć. Ciekawy zawodnik. Jeśli się zaaklimatyzuje, może dużo dać Cracovii – przekonuje. Sam Koton ubiegłego sezonu nie zaliczy do udanych nie tylko dlatego, że Dender spadło. W belgijskiej ekstraklasie poprzestał na trzynastu występach. – Nie jestem zadowolony. Miałem większe oczekiwania. Tamten sezon traktuję jako… może nie porażkę, ale liczyłem na więcej i zasługiwałem na więcej, zwłaszcza że nie było wyników. Ostatecznie minut dostałem bardzo mało, uważam jednak, że jestem lepszym zawodnikiem niż przed wyjazdem. To nie był zmarnowany czas. Sparingi przedsezonowe czy te niecałe 400 minut w lidze belgijskiej dały mi więcej niż występy w Polsce. Nie pomagały zmiany trenerów. Sprowadzał mnie Vincent Euvrard, który po miesiącu odszedł do Standardu Liege. Jego następcy dokonywali mało zmian w składzie, bo ciągle walczyliśmy o utrzymanie. Trudno było się przebić – mówi były pomocnik Polonii Warszawa. I przyznaje, że przeskok z poziomu Betclic 1. Ligi do Jupiler Pro League odczuł wyraźnie. – Największą różnicą była szybkość podejmowania decyzji i intensywność gry. Wszystko dzieje się szybciej. Rywale są lepsi technicznie, dynamiczniejsi, silniejsi. Wszystko poszło o kilka punktów do góry. Paradoksalnie jemu spadek może pomóc w zbudowaniu swojej pozycji w drużynie. W pierwszej kolejce na drugim froncie rozegrał pełne 90 minut. – Mam jeszcze dwuletni kontrakt, więc skupiam się na pracy. Nie naciskam na odejście. W piłce wszystko może się szybko zmienić, dlatego niczego nie wykluczam, ale nic na siłę – zapewnia Krzysztof Koton. Pacific Media Group w tle Wróćmy do Mohameda Berte. Największa wątpliwość dotyczy tego, czy mógłby się odnaleźć w Cracovii jako samotna „dziewiątka”. Pasy grają głównie w takim ustawieniu, podczas gdy on w Belgii przeważnie występował jako jeden z dwóch napastników. W seniorskiej piłce zaczynał za to jako skrzydłowy na wypożyczeniu z KV Oostende do Den Bosch. Notabene, oba kluby łączył właściciel – Pacific Media Group, który z czasem doprowadził do bankructwa Oostende. Pośrednio ci sami ludzie przejęli kilka lat temu GKS Tychy i na Śląsku zdążyli już przełknąć gorycz spadku do 2. Ligi. Berte po pobycie w Holandii liznął belgijskiej ekstraklasy, ale poprzestał na trzynastu meczach i pustym koncie. Przełomem był sezon 2023/24, który KV rozegrało już na drugim szczeblu. Nasz bohater strzelił osiem goli, zaliczył pięć asyst i wypromował się na tyle, że bez problemu znalazł nowego pracodawcę po wycofaniu się Oostende z rozgrywek. Jak wspominaliśmy, w Dender przez pierwszy rok było dobrze, potem słabiej, ale dzięki temu znajdował się teraz w zasięgu Cracovii. Mohamed Berte zawodnikiem Cracovii! https://t.co/X94VHI1xII pic.twitter.com/Ck0IBZ5qBW — CRACOVIA (@KSCracoviaSA) August 19, 2026 Mało przydatny w powietrzu Oglądając jego gole i analizując statystyki pewne rzeczy od razu rzucają się w oczy. Rzeczywiście wydaje się szybki i dość trudny do przewrócenia. Nie jest to jednak wielki technik i drybler, w tym aspekcie się nie wyróżnia. Poza wspomnianymi atrybutami bazuje na sprycie, często w zamieszaniu w polu karnym piłka spadała mu pod nogi, z czego korzystał. Potrafi dobrze wyjść do prostopadłego podania, ale gorzej wygląda u niego atakowanie przestrzeni po zagraniach z bocznych sektorów. Wzrost (175 cm wzrostu) powoduje, że nie ma większego sensu zagrywać mu dalekich podań do walki w powietrzu. Co prawda trzy razy w karierze zdobył bramkę głową, ale za każdym razem chodziło o właściwe ustawienie, gdy był niepilnowany i nie musiał pojedynkować się w powietrzu. Wtedy potrafił właściwie dostawić baniak i piłka lądowała w siatce. W innych okolicznościach zwyczajnie brakuje mu umiejętności w tym elemencie. Nie przez przypadek w ostatnim sezonie wygrał 33% pojedynków główkowych, a w jeszcze wcześniejszym zaledwie 22%. Na papierze Mohamed Berte wygląda na przyzwoitego zawodnika, ale można mieć wątpliwości, czy stanowi wystarczającą odpowiedź na problemy Cracovii z napadem. Trochę przypomina to sytuację Jagiellonii ze skrzydłowymi w zimowym okienku. Potrzebowała na już kogoś, kto z miejsca zrobi różnicę, tymczasem główną twarzą zmian na tej pozycji stał się Kajetan Szmyt. Nie był to zły ruch, ale bardziej pasowałby do roli skrzydłowego nr 2, który dopiero się wdroży, oswoi i za jakiś czas pokaże więcej. Dokładnie tak to wyglądało, tyle że nikt lepszy nie przyszedł i Adrian Siemieniec musiał rzeźbić bez wyraźnego lidera na bokach pomocy. Wtedy ważyły się puchary dla Jagi, w przypadku Pasów stawką jest utrzymanie. ZOBACZ RÓWNIEŻ Papszun o Rajoviciu: Jeżeli się podda, to po prostu już go nie będzie Śmieci jednoczą śląskich pseudokibiców. W tle wielkie pieniądze Bobić o planach transferowych Legii: Będzie bardzo ciekawie fot. Newspix Artykuł Czy Mohamed Berte uratuje atak Cracovii? „Jest szybki i silny” pochodzi z serwisu weszlo.com. Artykuł Czy Mohamed Berte uratuje atak Cracovii? „Jest szybki i silny” pochodzi z serwisu weszlo.com.."
Polecane przez InfoHub
Oferta Specjalna

Zarezerwuj wymarzone wakacje w najniższej cenie! Sprawdź oferty Last Minute i ciesz się słońcem.

Kliknij i sprawdź polecaną ofertę

Analiza

Cracovia w sezonie 2026/2027 stoi przed jednym z najtrudniejszych wyzwań w swojej historii – utrzymaniem się w Ekstraklasie. Problem nie jest nowy, ale w ostatnich miesiącach nabrał ostrych konturów. Klub z Krakowa, mimo tradycji i wieloletnich ambicji, od kilku sezonów boryka się z kryzysem ofensywnym, który przekłada się na wyniki. Wiosną 2026 roku stało się jasne, że szpica zespołu wymaga radykalnej zmiany, a transferowy rynek w Polsce zaczął reagować na tę potrzebę z opóźnieniem. Wzmocnienie na pozycji napastnika stało się kwestią nie tylko sportową, ale i ekonomiczną – słaby atak to ryzyko spadku frekwencji, spadku zainteresowania mediów oraz potencjalne problemy sponsorskie. W tym kontekście transfer Mohameda Berte, 24-letniego napastnika z doświadczeniem w belgijskiej Jupiler Pro League, wygląda jak desperacki ruch, ale też szansa na odrodzenie. Berte nie jest nazwiskiem, które wzbudza euforię wśród polskich kibiców, jednak jego profil – szybkość, fizyczność i umiejętność gry w przestrzeniach – może okazać się kluczowy w walce o utrzymanie. Warto jednak spojrzeć na jego historię z ostatnich lat, by zrozumieć, czy naprawdę jest w stanie spełnić oczekiwania. Jego sezon 2025/2026 w Club Brugge był słabszy niż poprzedni, co wiązało się z kontuzjami, zmianami trenerów oraz brakiem stabilności taktycznej. Mimo to, jego potencjał jest oczywisty – w poprzednim sezonie w Belgii notował średnio gola co 178 minut, co dla Ekstraklasy, gdzie tempo gry jest niższe, może okazać się atutem. Dodatkowo, jego styl gry – dynamiczny, z naciskiem na szybkie kontrataki – idealnie wpisuje się w filozofię wielu polskich klubów, które szukają napastników zdolnych do generowania zagrożeń w przeciwnym polu. Jednak największym wyzwaniem dla Berte będzie adaptacja do polskiego rynku, gdzie oczekiwania wobec piłkarzy są często przesadzone, a krytyka szybko się pojawia. Warto też zwrócić uwagę na fakt, że Cracovia nie jest już klubem, który może sobie pozwolić na długie okresy adaptacji – każdy transfer musi przynieść natychmiastowe rezultaty, by uniknąć katastrofy sportowej i finansowej. W tym kontekście transfer Berte jest zarówno sygnałem desperacji, jak i próbą odzyskania kontroli nad losami klubu w najtrudniejszym momencie sezonu.

🔥 Złapane przez Łowcę Okazji
Oferta

Sportowa pikowana kurtka męska o satynowym wykończeniu – niebieska V6 - Rozmiar: S

139,99 zł Zniżka: -48%
Sprawdź promocję ➔

Kontekst i Tło

Przybycie Mohameda Berte do Cracovii może okazać się punktem zwrotnym w walce o utrzymanie, ale również sygnałem, że klub jest gotowy na radykalne kroki. Dla Ekstraklasy transfer ten jest ważny z perspektywy dynamiki rynku – pokazuje, że nawet tradycyjne kluby są zmuszone do inwestowania w piłkarzy o międzynarodowym profilu, by sprostać wymaganiom współczesnej piłki nożnej. Jednak ryzyko jest wysokie: jeśli Berte nie spełni oczekiwań, może to pogłębić kryzys wokół Cracovii i wzmocnić argumenty krytyków, którzy od dawna twierdzą, że klub nie potrafi efektywnie zarządzać transferami. Dla samego piłkarza transfer do Polski może być szansą na odrodzenie kariery, ale również wyzwaniem – musi udowodnić, że potrafi grać na wyższym poziomie niż w ostatnim sezonie w Belgii. W dłuższej perspektywie, sukces lub porażka Berte w Cracovii może wpłynąć na trendy transferowe w Ekstraklasie – jeśli okaże się, że kluby muszą szukać napastników za granicą, by przetrwać, może to przyspieszyć proces profesjonalizacji ligi. Jednak bez natychmiastowych rezultatów, transfer ten może okazać się kolejnym przykładem na to, jak trudno jest w Polsce znaleźć równowagę między ambicjami a realiami rynkowymi.

Komentarz Redakcji

Cracovia kupuje nie tylko piłkarza, ale i czas. Mohamed Berte to transfer, który może okazać się ostatnią deską ratunku dla klubu, który od lat walczy o utrzymanie między ambicjami a realiami. Jednak jeśli nie przyniesie natychmiastowych rezultatów, będzie to kolejny dowód na to, że polskie kluby nie potrafią efektywnie zarządzać transferami w erze, gdy rynek wymaga coraz większej precyzji. To nie jest tylko kwestia sportu – to kwestia przetrwania.

ℹ️ Nota od wydawcy: Powyższy nagłówek pochodzi z oficjalnych kanałów RSS. Sekcje "Analiza" ,"Kontekst" oraz "komentarz" są generowane przez AI w celu przybliżenia tematu.
Oferta Promocyjna Polecana oferta

🔥 Podobne tematy

SPORT

Derby Madrytu w ogniu kontrowersji: Tebas vs Mourinho – kto ma rację w sporze o sędziowskie błędy

SPORT

Gwardia Opole w ostatniej sekundzie. Thriller w Lotto Superlidze rozstrzygnął o mistrzostwach

SPORT

96‑letni Sobiesław Zasada podbija Argentynę w rajdzie

SPORT

Fury vs Joshua w Cardiff: Jak brytyjski boks wygrywa z amerykańską ambicją Netflixa

FLASH
🔥 INFODEAL
Nowość! Złap parę z okazją cenową!
🔥 ŁOWCAOKAZJI
Bądź na bieżąco! Wszystkie najlepsze promocje w jednym miejscu!!
Łowca Okazji Aktywny Upolowaliśmy nowe promocje!