Od 3 listopada 2026 roku kupujący używane rzeczy przez internet muszą liczyć się z nowymi zasadami opodatkowania. Ministerstwo Finansów podniosło limit zwolnienia z podatku od czynności cywilnoprawnych (PCC) do 3 tys. zł, co oznacza, że transakcje poniżej tej kwoty nie będą obciążone 2-procentową opłatą. Dotychczasowy próg, utrzymywany przez 25 lat na poziomie 1 tys. zł, okazał się nieadekwatny wobec inflacji i wzrostu siły nabywczej obywateli – od 2001 roku ceny wzrosły o prawie 111%, a wynagrodzenia o 297%. PCC, wprowadzony w 2001 roku, dotyczy sprzedaży rzeczy ruchomych i jest pobierany od kupującego, który ma 14 dni na złożenie deklaracji PCC-3. Dotychczasowa opłata w wysokości 58 zł za transakcję w granicach 2,9 tys. zł była często postrzegana jako absurdalna, zwłaszcza gdy wielu użytkowników serwisów nie zdawało sobie sprawy z obowiązku jej uiszczenia. Nowe przepisy mają zredukować koszty administracyjne dla organów skarbowych, które dotychczas nie były opłacalne przy niskich kwotach transakcji. Jednak eksperci, jak Piotr Juszczyk z inFaktu, wskazują, że podniesiony limit może szybko stać się przestarzały – bez automatycznej waloryzacji, już za kilka lat może ponownie odbiegać od rzeczywistości. Dodatkowo, problem dotyczy także transakcji powyżej nowego progu, gdzie koszty formalności mogą być niewspółmierne do uzyskiwanych wpływów. Skarbówka zachowuje jednak prawo do korekty wartości w przypadku podejrzenia zaniżania cen, aby zapobiec unikaniu opłat.
Zmiana limitu PCC do 3 tys. zł ułatwi życie milionom kupujących i sprzedających na platformach takich jak OLX czy Vinted, eliminując niepotrzebne formalności przy transakcjach o niskiej wartości. Jednak nowa regulacja nie rozwiązuje fundamentalnego problemu – podatku, który nadal obciąża obywateli za czynności cywilnoprawne, które nie generują realnych wpływów dla skarbu państwa. W dłuższej perspektywie może to prowadzić do dalszych dyskusji nad koniecznością podniesienia limitu lub nawet całkowitej eliminacji PCC w obrocie między osobami prywatnymi. Rynki wtórne, które dynamicznie się rozwijają, mogą zyskać na płynności, ale brak automatycznej waloryzacji limitu grozi powrotem do sytuacji sprzed listopada 2026 roku już za kilka lat. Dodatkowo, skarbówka zachowuje kontrolę nad wartościami transakcji, co może prowadzić do konfliktów w przypadku podejrzeń o zaniżanie cen. Dla wielu użytkowników zmiana jest jednak krokiem w dobrym kierunku, ale nie rozwiązaniem ostatecznym.
Komentarz Redakcji
Podniesienie limitu PCC to kroczek w dobrym kierunku, ale kolejny dowód na to, że państwo polubownie dogaduje się z obywatelami dopiero wtedy, gdy skarbiec nie może już wyciskać kolejnych groszy z niskowartościowych transakcji. Absurd polega na tym, że mimo inflacji i wzrostu dochodów, mechanizmy podatkowe ciągną się za czasami, jakbyśmy wciąż żyli w realiach początku lat 2000. Czy następnym krokiem będzie zniesienie PCC w obrocie prywatnym? Trudno się dziwić, że wielu kupujących i sprzedających wciąż nie zdaje sobie sprawy z obowiązków podatkowych – przepisy są skomplikowane, a państwo nie robi nic, aby je uprościć.
ℹ️ Nota od wydawcy:
Powyższy nagłówek pochodzi z oficjalnych kanałów RSS.
Sekcje "Analiza" ,"Kontekst" oraz "komentarz" są generowane przez AI w celu przybliżenia tematu.
Bądź na bieżąco! Wszystkie najlepsze promocje w jednym miejscu!!
🍪 Dbamy o Twoją prywatność
Używamy wyłącznie niezbędnych plików cookies (bez śledzenia i marketingu). Kontynuując, akceptujesz nasz
Regulamin oraz
Politykę Prywatności.