W marcu 2025 roku wskaźnik PMI dla sektora przetwórczego w Polsce wzrósł do 51,2, co oznacza ekspansję i pozytywne zaskoczenie dla analityków, którzy spodziewali się wyniku na poziomie 49,5. Kluczowym czynnikiem tego wzrostu było wydłużenie czasu dostaw surowców i półproduktów, co samo w sobie nie jest dobrym sygnałem – wskazuje na zakłócenia w łańcuchach dostaw. Jednocześnie firmy raportują rekordową presję cenową, co przejawia się w szybkim wzroście cen zakupu surowców. PMI opiera się na sondażu wśród menedżerów zakupów – wartość powyżej 50 oznacza ekspansję, poniżej – kontrakcję. Tym razem wzrost wynika nie z lepszej kondycji gospodarki, ale z problemów logistycznych i inflacyjnych.
Taki wzrost PMI nie oznacza ożywienia gospodarczego, a wręcz przeciwnie – może zapowiadać dalszy wzrost cen dla konsumentów. Wydłużone dostawy i wysokie koszty surowców zmuszą firmy do podnoszenia cen końcowych produktów. Dla zwykłych ludzi oznacza to droższe zakupy w sklepie i wyższe rachunki. W dłuższej perspektywie może to również ograniczyć konkurencyjność polskich eksporterów. Sytuacja przypomina stagflację – gdy jednocześnie mamy stagnację i wysoką inflację. To trudny scenariusz dla banku centralnego i rządu.
Komentarz Redakcji
Czy to dobra kondycja gospodarki? Nie – to złe objawy przebrzmiewające za fałszywym optymizmem. Wzrost PMI na fundamencie chaosu dostaw to jak budować dom na błocie.
ℹ️ Nota od wydawcy:
Powyższy nagłówek pochodzi z oficjalnych kanałów RSS.
Sekcje "Analiza" ,"Kontekst" oraz "komentarz" są generowane przez AI w celu przybliżenia tematu.
Bądź na bieżąco! Wszystkie najlepsze promocje w jednym miejscu!!
🍪 Dbamy o Twoją prywatność
Używamy wyłącznie niezbędnych plików cookies (bez śledzenia i marketingu). Kontynuując, akceptujesz nasz
Regulamin oraz
Politykę Prywatności.