Unia Europejska od lat boryka się z problemem masowego importu tanich towarów z Chin, głównie przez platformy e-commerce, które wykorzystują lukę w systemie celnym i podatkowym. W lipcu 2026 roku weszło w życie cło tymczasowe w wysokości 3 euro za każdą pozycję w przesyłce, co już spowodowało drastyczny spadek liczby zgłoszeń – w Polsce o 50 procent, a liczbę pozycji towarowych nawet o 75 procent. Teraz, od listopada tego roku, zostanie wprowadzona dodatkowa opłata w wysokości 2 euro za każdą pozycję w zgłoszeniu celnym, co jeszcze bardziej podniesie koszty dla konsumentów i sprzedawców. Mechanizm ten ma na celu nie tylko zwiększenie dochodów budżetowych, ale przede wszystkim uszczelnienie kontroli celnych, wykrywanie towarów niebezpiecznych oraz zwalczanie naruszeń praw własności intelektualnej. Według wiceministra finansów Marcina Łobody, zmiany mają również na celu poprawę przejrzystości procesu zakupowego i skuteczniejsze egzekwowanie przepisów VAT. Jednak eksperci, jak Adam Zając z Alsendo, przewidują, że opłaty nie wyeliminują całkowicie azjatyckich platform z rynku europejskiego, ale zmusią je do rewizji modelu logistycznego i większego skupienia na jakości obsługi klienta niż na wyłącznie niskich cenach. W tle tych zmian stoją także rosnące obawy przed dumpingiem cenowym, który podkopuje europejskich producentów oraz zagrożenia związane z niekontrolowanym importem towarów niespełniających standardów bezpieczeństwa.
🔥 Złapane przez Łowcę Okazji
Sweter z golfem ozdobiony metaliczną nitką szmaragdowy
Wprowadzenie dodatkowej opłaty na przesyłki z Chin oznacza kolejny cios dla konsumentów, którzy od lat korzystali z niskich cen azjatyckich produktów. Dla rynku e-commerce zmiany te mogą przyspieszyć konsolidację i zmusić platformy do inwestowania w lokalne magazyny oraz szybsze i bardziej przewidywalne dostawy. Europejscy sprzedawcy zyskają szansę na konkurencyjność cenową, ale będą musieli podnieść jakość usług, aby utrzymać klientów. W dłuższej perspektywie opłaty mogą również wpłynąć na zmiany w globalnych łańcuchach dostaw, skłaniając firmy do poszukiwania alternatywnych źródeł surowców i produkcji. Jednak największymi przegranymi będą konsumenci, dla których zakupy online stają się coraz mniej opłacalne, a wybór produktów ograniczony do tych, które spełniają rygorystyczne unijne standardy.
Komentarz Redakcji
Unia Europejska nie gra w polowanie na strusie – celnie celuje w portfel konsumenta. Nowe opłaty to nie tylko kolejny cios dla kieszeni, ale także sygnał, że tanie paczki z Chin przestają być atrakcyjne. Czy jednak Europejczycy będą gotowi płacić więcej za lokalne produkty, czy po prostu zrezygnują z zakupów online? Brzmi jak klasyczny scenariusz, w którym jedni wygrywają, a drudzy płacą za ich sukces.
ℹ️ Nota od wydawcy:
Powyższy nagłówek pochodzi z oficjalnych kanałów RSS.
Sekcje "Analiza" ,"Kontekst" oraz "komentarz" są generowane przez AI w celu przybliżenia tematu.
Bądź na bieżąco! Wszystkie najlepsze promocje w jednym miejscu!!
🍪 Dbamy o Twoją prywatność
Używamy cookies m.in. do analizy ruchu i personalizacji. Kontynuując, zgadzasz się na nasz
Regulamin oraz
Politykę Prywatności.