SPORT
Źródło: weszlo.com | Dodano:

Jan Urban przed rewolucją taktyczną: Czy czwórka stoperów uratuje Polskę w Lidze Narodów?

"Wielki dylemat Urbana. Pora skończyć z graniem trójką z tyłu?. Coraz więcej wskazuje na to, że reprezentacja Polski w meczach Ligi Narodów – może już w piątkowym starciu z Bośnią i Hercegowiną – porzuci ustawienie z trójką stoperów. Byłby to pierwszy występ Biało-Czerwonych za kadencji Jana Urbana w czteroosobowym bloku defensywnym. Tylko czy zmiana formacji aby na pewno stanowi krok we właściwym kierunku? Jeszcze niedawno przyjęlibyśmy ją zapewne z ulgą i radością, ale akurat teraz – jak na ironię – mamy w kadrze i wokół niej całkiem sporo solidnych albo przynajmniej obiecujących defensorów. Nowe ustawienie byłoby tym bardziej zadziwiające, że Urban w towarzyskich starciach z Ukrainą i Nigerią konsekwentnie trzymał się jeszcze systemu 3-4-2-1. No ale bez poważnych zmian się zapewne nie obejdzie, jeśli obrona reprezentacji Polski ma wreszcie przestać przeciekać. Trójka stoperów w kadrze. W ostatnich latach był to standard Flirt reprezentacji Polski z grą na trzech środkowych defensorów rozpoczął się jeszcze za kadencji Adama Nawałki. Na pewno pamiętacie tę historię: Biało-Czerwoni spektakularnie przerżnęli eliminacyjne starcie z Danią (0:4), selekcjoner rywali stwierdził na konferencji prasowej, że staliśmy się przewidywalnym zespołem, no i rozjuszony Nawałka zaczął kombinować. Problem w tym, że nawet on sam nie był do własnych taktycznych eksperymentów tak do końca przekonany. Zaowocowało to oczywiście totalnym chaosem i było jedną z wielu przyczyn koszmarnego występu reprezentacji Polski na mistrzostwach świata w 2018 roku. Później Jerzy Brzęczek przywrócił w kadrze czteroosobową formację obronną, ale Paulo Sousa także wolał stawiać na trójkę z tyłu. Choć akurat Portugalczyk co do zasady niechętnie poruszał temat formacji – swój system nazywał „hybrydowym” i przekonywał, że nie przywiązuje wielkiej wagi do ustawienia rozrysowywanego na kartce przed startem spotkania. Zresztą jego następca – Czesław Michniewicz – również był taktycznie elastyczny. Ustawiał drużynę typowo pod rywala. Na mundialu w Katarze dowodzona przezeń ekipa trzymała się raczej czwórki z tyłu, lecz wcześniej – w sparingach czy Lidze Narodów – zdarzało jej się grać w ustawieniu 3-5-2. Krótka i godna pożałowania kadencja Felipe Fernando Santosa też nie była taktycznie jednolita. Pamiętną, kompromitują porażkę z Mołdawią jego podopieczni zanotowali, grając w systemie 3-5-2. Ale już w meczach z Albanią czy Czechami portugalski palacz i odcinacz kuponów postawił na czwórkę w tyłach. Jesienią 2023 roku za stery w kadrze chwycił zaś Michał Probierz. I właśnie od tego momentu obserwujemy reprezentację Polski praktycznie zawsze ułożoną w formacji z trójką stoperów. Tak było na finiszu eliminacji do EURO 2024, na samym turnieju, a także później w Lidze Narodów 2024/25 i na starcie eliminacji do mistrzostw świata w Ameryce Północnej. Jan Urban jak dotychczas kontynuował na tym polu myśl swojego poprzednika. Można więc w pewnym uproszczeniu stwierdzić – bo wiadomo, są różne okoliczności meczowe, formacja nigdy nie jest sztywna – że kadra od trzech lat występowała wyłącznie z trzema środkowymi defensorami. Wychodzi w sumie 31 meczów z rzędu. 21 za Probierza, 10 za Urbana. Jan Urban nie kombinował w defensywie. Teraz zamiesza? Obecny selekcjoner Biało-Czerwonych jak dotychczas stawiał na taktyczną stabilizację. Wybrał ustawienie 3-4-2-1 i konsekwentnie się go trzymał. Zresztą nawet jeśli spojrzymy na personalia w defensywie, to Urban też niewiele zmieniał, chyba że akurat zmuszały go do tego kontuzje lub zawieszenia za kartki. Podstawowe trójki stoperów za kadencji Jana Urbana: (Holandia – Polska 1:1) Kiwior, Wiśniewski, Bednarek (Polska – Finlandia 3:1) Kiwior, Wiśniewski, Bednarek (Polska – Nowa Zelandia 1:0) Wiśniewski, Ziółkowski, Kędziora (Litwa – Polska 0:2) Kiwior, Wiśniewski, Bednarek (Polska – Holandia 1:1) Kiwior, Ziółkowski, Kędziora (Malta – Polska 2:3) Kiwior, Wiśniewski, Bednarek (Polska – Albania 2:1) Kiwior, Bednarek, Kędziora (Szwecja – Polska 3:2) Kiwior, Wiśniewski, Bednarek (Polska – Ukraina 0:2) Kiwior, Wiśniewski, Bednarek (Polska – Nigeria 2:2) Potulski, Wiśniewski, Bednarek Stoperzy według występów w podstawie za kadencji Urbana: 8 razy – Jan Bednarek, Jakub Kiwior, Przemysław Wiśniewski 3 razy – Tomasz Kędziora 2 razy – Jan Ziółkowski 1 raz – Kacper Potulski Na bazie tej listy można dość łatwo wskazać hierarchię selekcjonera. Kiwior, Bednarek i Wiśniewski jako pewniacy do grania, Kędziora jako alternatywa, a pozostali – jak Ziółkowski czy Potulski – jako gracze podgryzający tych będących przed nimi i szukający swoich szans w sparingach. Nie ma zresztą przypadku w tym, że do kadry meczowej na Bośnię i Hercegowinę nie załapał się Wojciech Mońka, obecny na zgrupowaniu seniorskiej drużyny narodowej po raz pierwszy. Musiał ustąpić miejsca tym, którzy dłużej pracują na zaufanie selekcjonera (Bednarkowi, Kiwiorowi, Wiśniewskiemu, Kędziorze i Potulskiemu). Z drugiej strony: skoro Urban ma aż tak konserwatywne podejście do zestawienia linii obrony, to skąd w ogóle pogłoski o możliwym przejściu do gry w systemie 4-2-3-1? Cóż, wykiełkowały one z ziarna zasianego przez… samego selekcjonera. I to już przed paroma miesiącami. Koniec gry na trzech stoperów? Urban już o tym wspominał Przypomnijmy słowa Urbana z konferencji prasowej po meczu towarzyskim z Nigerią. Trener został wtedy zapytany o grę czwórką w obronie. – To jest ustawienie, które nam chodzi po głowie, ale na razie nie mamy sprawdzonego Kuby Kiwiora jako lewego obrońcy. Chodzi o takie sytuacje jeden na jeden, jak się zachowuje, co nam daje w ofensywie. No ale może tak być, że kiedy będziemy gonić wynik, to mamy taki wariant przygotowany – mówił wówczas Urban. – Kuba to jest jeden z niewielu naszych lewonożnych obrońców, rozegrał parę meczów na lewej obronie, choć ja nie jestem do końca do tego przekonany. Natomiast jest taka alternatywa. Miesiąc później 64-latek wrócił do tego tematu w studiu Canal+Sport. – Wiesz co, ja uważam, że w czwórce jest więcej możliwości ofensywnych. Rotacji między zawodnikami. Wahadła… są drużyny, które dominują ten system bardzo dobrze. W naszej Ekstraklasie – Raków Częstochowa. Ale te wahadła to muszą być goście bardzo dobrze przygotowani pod względem motorycznym. Tam jest mnóstwo miejsca dla nich, no i w ofensywie ci muszą dać. Natomiast tutaj możesz zaskoczyć bocznym pomocnikiem, bocznym obrońcą. Możesz zaskoczyć zejściem napastnika na miejsce, które ci zwalnia pomocnik. Tych rotacji różnych jest dla mnie zdecydowanie więcej. Uważam, że to jest po prostu system bardziej ofensywny. Jan Urban na temat potencjalnej gry w „czwórce”: „Uważam, że jest to system, w którym jest więcej możliwości ofensywnych”. pic.twitter.com/04MzkXBHWR — CANAL+ SPORT (@CANALPLUS_SPORT) July 17, 2025 I na dokładkę wypowiedź sprzed tygodnia dla Polsatu, tym razem w kontekście powołania dla Tymoteusza Puchacza, który po paru latach wrócił do reprezentacji Polski. W nagrodę za udane występy w europejskich pucharach, jasne, ale z wypowiedzi Urbana wyraźnie wynika, że nie jest to jedyny powód. – Gdybyśmy grali czwórką obrońców, to na pewno [Puchacz] pojawiłby się w składzie. Jeżeli będziemy grali wahadłami, może być inaczej. Swoją grą zasłużył na powołanie. Ma dobre liczby w ofensywie […], ale to jest lewy obrońca i mnie interesuje, jak on gra w obronie. Za to chcę go rozliczać – stwierdził trener Biało-Czerwonych. To już wystarczająco wiele sygnałów, by przypuszczać, że Urban w Lidze Narodów zamierza na poważnie przetestować nowe ustawienie. Choć oczywiście można się zastanawiać, dlaczego nie zrobił tego w dwóch meczach towarzyskich przed paroma miesiącami, no ale – jak mawia klasyk – „zostawmy to”. Zastanawiający moment na zmianę taktyki. Stoperów ci u nas dostatek Zasadniczo zmianę ustawienia reprezentacji Polski w defensywie łatwo uzasadnić. Przede wszystkim tym, że w formacji z trójką stoperów bronimy się po prostu nędznie i to od dawna. Były z tym wielkie problemy za Sousy, jeszcze większe za Probierza, są też i za Urbana. Rodzi się zatem potrzeba, by COŚ zmienić. – Jest kilka wariantów. Oczywiście tym największym, o którym rozmawiamy, jest przejście na czwórkę. Też o tym mówiłem, gdy przejmowałem reprezentację, potem się z tego wycofałem. Trudno nam znaleźć zawodnika z lewą nogą na lewą obronę – przyznał wiosną selekcjoner. – Będziemy na pewno próbowali, natomiast nie mówiłbym tak często o tym, że kiedyś graliśmy 1-4-4-2. Wówczas Lewandowski był młodszy, Milik był w gazie i była grupa piłkarzy do tego przystosowana. Trzeba wykorzystać potencjał zawodników, który jest. Chcemy wzmocnić tę defensywę typową szóstką, która będzie trzymała to miejsce przed obrońcami. A skoro Urban ewidentnie nie jest przekonany do Kiwiora na lewej obronie, to przypuszczalnie czteroosobowy blok może wyglądać tak: Matty Cash – Jan Bednarek – Jakub Kiwior – Tymoteusz Puchacz Plus – zapewne – Bartosz Slisz jako ta „typowa szóstka”, o której trener Biało-Czerwonych wspominał. Może i ma to ręce i nogi, choć paradoksalnie akurat teraz mamy w reprezentacji Polski nadspodziewanie dużo kandydatów do gry w środku obrony. Bednarek i Kiwior wciąż są chwaleni za swoją postawę w Porto, Potulski rozwija skrzydła w Bundeslidze, Mońka wyrósł na gwiazdę Ekstraklasy i czeka go zapewne gruby transfer. Do tego oczywiście Wiśniewski, niezatapialny Kędziora, a gdzieś w tle cała lista zawodników: Jan Ziółkowski, Oskar Wójcik, Jan Leszczyński, Bright Ede… No, jest się komu przyglądać. Tym bardziej że w większości wymieniliśmy tu graczy młodych, często nastolatków. Na paru pozycjach w ofensywie pole manewru selekcjonera wydaje się być znacznie skromniejsze, a porównanie aktualnego potencjału polskich napastników z polskimi stoperami wypada wręcz katastrofalnie dla tych pierwszych. Wyszłoby więc na to, że Urban zmniejszy liczbę środkowych obrońców w wyjściowym składzie reprezentacji akurat w momencie, gdy… obrodziło nam utalentowanymi piłkarzami na tę właśnie pozycję. Lista „pokrzywdzonych” przy powołaniach byłaby niewątpliwie długa. Wojciech Mońka właśnie nie załapał się do 23-osobowej kadry na mecz. No ale – na koniec dnia – zadaniem selekcjonera nie jest przecież to, by docenić i zadowolić wszystkich piłkarzy w Polsce, tylko zbudować sprawnie funkcjonujący zespół. Jeśli przejście do gry w ustawieniu z czwórką w obronie ma pchnąć reprezentację w odpowiednią stronę, nie ma co kręcić na to nosem. Martwi jedynie fakt, że Jan Urban na ogół uzasadnia przeprowadzenie takiej zmiany argumentami dotyczącymi gry ofensywnej. Tymczasem w barażowym starciu ze Szwecją przekonaliśmy się i to bardzo brutalnie, że nie w ofensywie tkwi obecnie podstawowy problem drużyny narodowej. A zmiana formacji sama w sobie polskiej obrony nie uzdrowi. ZOBACZ RÓWNIEŻ Bażdar: Polska ma kilku piłkarzy na światowym poziomie Jeśli wygramy Ligę Narodów, zagramy w barażach o Euro 2028 Urban skreślił dwóch piłkarzy. Oni nie zagrają z Bośnią i Hercegowiną fot. NewsPix.pl Artykuł Wielki dylemat Urbana. Pora skończyć z graniem trójką z tyłu? pochodzi z serwisu weszlo.com. Artykuł Wielki dylemat Urbana. Pora skończyć z graniem trójką z tyłu? pochodzi z serwisu weszlo.com.."
Polecane przez InfoHub
Oferta Specjalna

Zyskaj atrakcyjne oprocentowanie i bezpieczne miejsce na swoje środki dzięki naszym kontom oszczędnościowym. Dostęp do środków 24/7, brak opłat za prowadzenie i możliwość automatycznego odkładania. Pamiętaj, ostateczne warunki zależą od dostawcy.

Kliknij i sprawdź polecaną ofertę

Analiza

Debata nad optymalną formacją defensywną reprezentacji Polski towarzyszy selekcjonerom od lat, a jej korzenie sięgają jeszcze kadencji Adama Nawałki, który po klęsce 0:4 z Danią w eliminacjach do Mundialu 2018 eksperymentował z trójką stoperów. Choć początkowo wydawało się to innowacyjne, eksperyment zakończył się chaosem, a Polska odpadła z turnieju w Katarze w 2022 roku. Jerzy Brzęczek przywrócił czwórkę, jednak kolejni trenerzy – Paulo Sousa i Czesław Michniewicz – powracali do trójki, uzasadniając to elastycznością taktyczną. Obecnie, pod kierownictwem Jana Urbana, kadrze brakuje stabilności defensywnej, co jest szczególnie widoczne w ostatnich występach w Lidze Narodów. Aktualnie w składzie mamy solidnych obrońców, takich jak Jan Bednarek czy Kamil Glik, co stawia pytanie, czy czas na powrót do sprawdzonego 4-4-2 lub bardziej agresywnego 4-3-3. Decyzja Urbana może okazać się kluczowa nie tylko dla piątkowego meczu z Bośnią i Hercegowiną, ale także dla przyszłości kadry w perspektywie EURO 2028. Historycznie, zmiany formacji w reprezentacji Polski często wiązały się z kryzysami, ale tym razem mamy szansę na przełom, jeśli selekcjoner zdoła zbalansować kreatywność z solidnością defensywną. Warto zauważyć, że w ostatnich towarzyskich spotkaniach z Ukrainą i Nigerią Urban nadal preferował trójkę, co może świadczyć o jego niechęci do radykalnych zmian. Jednak presja wyników i rosnące oczekiwania fanów mogą przyspieszyć decyzję o przejściu na czwórkę, zwłaszcza że w kadrze mamy dostępnych do tego rozwiązania zawodników. Dylemat Urbana jest tym bardziej istotny, że Liga Narodów to nie tylko sprawdzian taktyczny, ale także szansa na odbudowę wiary w polski futbol reprezentacyjny po latach frustracji.

🔥 Złapane przez Łowcę Okazji
Oferta

Monochromatyczne męskie buty w stylu sportowym z przeszyciami – białe V1 - Rozmiar: 40

109,99 zł Zniżka: -50%
Sprawdź promocję ➔

Kontekst i Tło

Decyzja Jana Urbana o zmianie formacji defensywnej może stać się punktem zwrotnym dla reprezentacji Polski, ale wiąże się z ryzykiem taktycznym i presją wyników. Jeśli czwórka stoperów okaże się skuteczna, może to otworzyć drogę do stabilizacji kadry przed EURO 2028, jednak nieudane próby mogą pogłębić kryzys zaufania. W dłuższej perspektywie, sukces taktyczny może przyczynić się do wzrostu zainteresowania polskim futbolem, ale również wymagać będzie inwestycji w rozwój młodych obrońców, aby utrzymać ten trend. Warto zauważyć, że podobne zmiany w innych krajach, jak np. w Portugalii czy Hiszpanii, często prowadziły do długoterminowych sukcesów, ale wymagały one czasu i adaptacji. Dla Polski kluczowe będzie, czy selekcjoner zdoła zbalansować tradycję z innowacją, unikając powtórzenia błędów z przeszłości. Ostateczny efekt może okazać się decydujący nie tylko dla Ligi Narodów, ale także dla przyszłości polskiego futbolu reprezentacyjnego w najbliższych latach.

Komentarz Redakcji

Jan Urban ma przed sobą nie lada wyzwanie – nie chodzi tylko o zmianę formacji, ale o odbudowanie wiary w polski futbol reprezentacyjny. Trójka stoperów przez lata stała się symbolem przewidywalności, a teraz, gdy mamy w kadrze solidnych obrońców, czas na ryzyko. Pytanie tylko, czy selekcjoner zdąży zrewidować swoje podejście przed EURO 2028, czy też będziemy dalej obserwować taktyczny chaos. Historia polskiej reprezentacji uczy, że stabilność to klucz, ale czasem trzeba pójść na kompromis między tradycją a innowacją.

ℹ️ Nota od wydawcy: Powyższy nagłówek pochodzi z oficjalnych kanałów RSS. Sekcje "Analiza" ,"Kontekst" oraz "komentarz" są generowane przez AI w celu przybliżenia tematu.
Oferta Promocyjna Polecana oferta

🔥 Podobne tematy

SPORT

Marciniak w Lidze Narodów: UEFA wyznacza polskiego sędziego na kluczowy mecz Serbia-Holandia

SPORT

Polska w Lidze Narodów: kontrowersyjny skład przeciw Bośni

SPORT

Klopp w kryzysie: Niemcy bez Havertza i Musiali – co grozi piłkarskiej potędze?

SPORT

Michał Pazdan wraca do Legii – nie tylko jako piłkarz, ale mentor młodzieży

FLASH
🔥 INFODEAL
Nowość! Złap parę z okazją cenową!
🔥 ŁOWCAOKAZJI
Bądź na bieżąco! Wszystkie najlepsze promocje w jednym miejscu!!
Łowca Okazji Aktywny Upolowaliśmy nowe promocje!