SPORT
Źródło: weszlo.com | Dodano:

Manchester City w kryzysie zarządzania zwycięstwami – co ukrywa za

"Absolutne kino w Manchesterze. The Citizens wciąż niepokonani. Jeśli ktoś wybrał mecz Bournemouth z Liverpoolem bądź Leeds z Crystal Palace kosztem spotkania Manchesteru City z Sunderlandem, pozostaje tylko współczuć. Starcie dwóch pucharowiczów dostarczyło nam sporych emocji, a przede wszystkim aż ośmiu bramek. Wicemistrzowie Anglii ostatecznie zgarnęli komplet punktów, jednak niedzielny mecz po raz kolejny obnażył ich problem – fatalne zarządzanie korzystnym wynikiem. Fantastyczne widowisko na Etihad. Manchester City lepszy od Sunderlandu Na konferencji przedmeczowej Enzo Maresca zaskoczył pewnie niejednego obserwatora Premier League. – Spotkanie z Sunderlandem będzie najtrudniejszym od początku sezonu – powiedział Włoch. Zapewne było w tych słowach trochę kurtuazji, ale wydaje się, że nawet trener City nie spodziewał się takich ciężarów w niedzielne popołudnie. Już w pierwszych minutach Obywatele przekonali się, że Czarne Koty potrafią świetnie operować piłką. Umiejętnie zastawiał się Brian Brobbey, kapitalną wizję gry miał Enzo Le Fee, a pewnie z piłką przy nodze czuł się debiutujący w Premier League Dayann Methalie. Zresztą tuż po pierwszym gwizdku goście powinni prowadzić, jednak w korzystnej sytuacji skiksował Angulo. Wydawało się jednak, że Obywatele szybko ostudzili zapał rywali – jak w ofensywie Methalie radził sobie nieźle, tak w defensywie jeszcze sporo musi się nauczyć. W ósmej minucie urwał mu się Ndiaye, Francuz ratował się faulem, a z rzutu wolnego sprytnym strzałem Enzo Fernandez zaskoczył Roefsa. 𝐄𝐍𝐙𝐎 𝐅𝐄𝐑𝐍𝐀𝐍𝐃𝐄𝐙! ŚWIETNIE WYKONANY RZUT WOLNY! Transmisja: https://t.co/Nlao77caWq pic.twitter.com/TvnIjmj8as — CANAL+ SPORT (@CANALPLUS_SPORT) September 20, 2026 I tu należy wrócić do zdania ze wstępu. Manchester City przegrał walkę o mistrzostwo w poprzednim sezonie przez nieumiejętne kontrolowanie meczów po objęciu prowadzenia. Podopieczni prowadzeni wówczas przez Pepa Guardiolę często tracili korzystny wynik i gubili cenne punkty. Podobne symptomy można było zaobserwować w trwającej kampanii – z Crystal Palace City straciło gola zaledwie dwie minuty po zdobytej bramce, przy prowadzeniu z Coventry City to beniaminek miał więcej strzałów i celnych prób, a w derbach z United w ostatniej akcji meczu wyrównać mógł, a nawet powinien, Mbeumo. Na przeciwległym biegunie był Sunderland – Czarne Koty zdobyły aż 22 punkty z pozycji przegrywającego. Tylko Aston Villa potrafiła ugrać więcej. I w starciu na Etihad ubiegłoroczny beniaminek udowodnił, że te liczby nie wzięły się znikąd. Brian Brobbey jak Vardy czy Nkunku Niewielu zawodników w ostatnich latach potrafiło skompletować hat-tricka przeciwko Manchesterowi City. Jeszcze mniejszej liczbie udała się ta sztuka na Etihad. Ostatnio trzy gole na tym obiekcie strzelił Christopher Nkunku, rok wcześniej trzykrotnie bramkarza City zaskakiwał Jamie Vardy. Do tej niedługiej listy dopisujemy nazwisko holenderskiego napastnika Czarnych Kotów, jednak jego trzy trafienia na nic się zdały. On i Enzo Le Fee bez wątpienia wyróżnili się w zespole gości. Wizja gry Francuza mogła się równać jedynie z tą Rayana Cherkiego. W dwunastej minucie pomocnik Czarnych Kotów idealnie obsłużył Brobbeya i mieliśmy wyrównanie. Dwadzieścia minut później znowu zaskoczył defensywę rywala, zagrywając perfekcyjnie do Thomasa Meuniera, który wyłożył piłkę jak na tacy napastnikowi gości. Było to jednak ponownie jedynie trafienie wyrównujące. W międzyczasie gola strzelił bowiem Cherki, a cała akcja wzięła się od prostego błędu w rozegraniu Kevina Danso. Znów trzeba też wyróżnić Ndiaye, który przechwycił piłkę na połowie rywala. Tak, City dwukrotnie traciło prowadzenie i to jeszcze w pierwszej połowie. Za pierwszym razem prowadzili przez jakieś 142 sekundy, za drugim razem przez zawrotne 221 sekund. W obu przypadkach obrona City zdrzemnęła się i dała nabrać de facto na to samo. Mogło się wydawać, że trafienie Semenyo z końcówki pierwszej połowy, kiedy to, dla odmiany, City wykorzystało bierność defensywy Sunderlandu, da trochę spokoju Obywatelom, szczególnie że do przerwy pozostały jedynie minuty. Nic bardziej mylnego. Jeszcze przed zejściem do szatni poprzeczkę po rykoszecie od Guehiego obił Brobbey, a chwilę później Danso głową trafił w dobrze ustawionego Donnarummę. 𝐌𝐄𝐂𝐙𝐘𝐂𝐇𝐎 𝐖 𝐌𝐀𝐍𝐂𝐇𝐄𝐒𝐓𝐄𝐑𝐙𝐄! The Citizens prowadzą 3:2 z Sunderlandem! Transmisja: https://t.co/Nlao77caWq pic.twitter.com/cayDiMrS2E — CANAL+ SPORT (@CANALPLUS_SPORT) September 20, 2026 Uff, działo się przed przerwą, chociaż fakty są takie, że poza golami i zrywem Czarnych Kotów na początku i na końcu pierwszej połowy, wielu ciekawych akcji nie oglądaliśmy. Wróć, mieliśmy jeszcze pudło Haalanda na pustą bramkę (znów kapitalne zachowanie Ndiaye i fenomenalne podanie Cherkiego). CUDOWNA AKCJA MANCHESTERU CITY ZAKOŃCZONA… PUDŁEM HAALANDA! Transmisja: https://t.co/Nlao77caWq pic.twitter.com/5xRYInZo0D — CANAL+ SPORT (@CANALPLUS_SPORT) September 20, 2026 25/25 Haalanda Po zmianie stron Cherki znów pokazał, że potrafi jednym zagraniem fenomenalnie przyspieszyć akcję The Citizens. Tym razem, z drobną dozą szczęścia, bowiem tylko dwaj obrońcy Sunderlandu wiedzą, jak ta piłka przeszła, dostrzegł Semenyo i Haalanda, Norweg zostawił futbolówkę koledze, a ten nie pomylił się w komfortowej sytuacji, podwyższając prowadzenie. A skoro gol dla City, to… zgadliście! Czas na drzemkę. Tym razem w rolę Le Fee wcielił się Xhaka, który zagrał za plecy obrony, Angulo wyłożył piłkę Brobbeyowi i w taki oto sposób Holender skompletował wcześniej wspomnianego hat-tricka. Momentami defensorzy City wyglądali jak, cytując pewnego internautę, widły w gnoju. No nie można się tak zachowywać we własnym polu karnym. Ma o czym myśleć Enzo Maresca, tym bardziej że w Chelsea zmagał się przecież z podobnym problemem. Niedługo później Ruben Dias mógł się okazać kluczową postacią jednej bądź drugiej drużyny. Najpierw nieznacznie pomylił się po rożnym, żeby po chwili w kuriozalnych okolicznościach prawie strzelić samobója. Portugalczyk wyratował się w ostatniej chwili, a sama interwencja przypominała trochę tę Johna Stonesa z Liverpoolem sprzed kilku lat. Po tej akcji Portugalczyka Sunderland tylko przycisnął. Zresztą, czemu miałby nie przycisnąć, skoro trener chwilę wcześniej wpuścił napastnika w miejsce defensywnego pomocnika. Le Bris wprowadził także Fofanę, który oddał dwa niezłe strzały, jednak pierwszy został zablokowany przez… Brobbeya, a drugi z łatwością obronił Donnarumma. To właśnie po tej drugiej próbie padł ostatni tego popołudnia gol. Doku bardzo dobrze wypuścił Gvardiola, ten dograł do Haalanda, który w końcu zdobył swoją bramkę przeciwko Sunderlandowi. Trafienie to sprawiło, że Haaland ma już na koncie co najmniej jednego gola przeciwko każdej z 25 ekip, z którymi mierzył się w Premier League. Choć początkowo sędziowie nie uznali gola, dopatrując się rzekomego spalonego, szybko zmieniono decyzję po interwencji VAR. Ma swojego upragnionego gola Erling Haaland! Ładną asystą popisał się Joško Gvardiol! Transmisja: https://t.co/Nlao77caWq pic.twitter.com/NmNlH2aMX6 — CANAL+ SPORT (@CANALPLUS_SPORT) September 20, 2026 Sunderland napsuł sporo krwi. Lech i Jagiellonia patrzą z niepokojem Więcej goli nie zobaczyliśmy, choć ponownie City igrało z ogniem. Ballard trafił w słupek, szanse na gole mieli także Hume oraz Fofana. Gospodarze nie pozostali dłużni i również mogli podwyższyć prowadzenie, jednak swoją okazję zmarnował O’Reilly. Podsumowując, wow, cóż to było za popołudnie. Bawiliśmy się naprawdę przednio, czego zapewne nie można powiedzieć o sztabach szkoleniowych obu ekip. Manchester City z takim brakiem kontroli po zdobywanych bramkach może mieć problem w walce o tytuł, a Sunderland musi jak najszybciej wrócić do dobrej gry defensywnej, jak chociażby ze starcia z Arsenalem. I jeszcze jedno. Lechu, Jagiellonio, bójcie się. Le Fee i Brobbey w takiej formie jak z niedzieli rozszarpią wasze defensywy. Manchester City – Sunderland 5:3 (3:2) 1:0 – Enzo Fernandez 9′ 1:1 – Brian Brobbey 12′ 2:1 – Rayan Cherki 29′ 2:2 – Brian Brobbey 33′ 3:2 – Antoine Semenyo 44′ 4:2 – Antoine Semenyo 57′ 4:3 – Brian Brobbey 59′ 5:3 – Erling Haaland 82′ ZOBACZ RÓWNIEŻ Strzel mu, jeśli potrafisz! Raya uratował Arsenal i… sędziego Brooksa Wysokie loty Mew. Arsenal wypunktowany na The Amex Chelsea, dobrą robotę robicie! Brighton ograne Fot. Newspix   Artykuł Absolutne kino w Manchesterze. The Citizens wciąż niepokonani pochodzi z serwisu weszlo.com. Artykuł Absolutne kino w Manchesterze. The Citizens wciąż niepokonani pochodzi z serwisu weszlo.com.."
Polecane przez InfoHub
Oferta Specjalna

Zmień dostawcę na szybszego! Niezawodny Światłowód i TV w super cenie. Sprawdź najnowsze pakiety multimedialne.

Kliknij i sprawdź polecaną ofertę

Analiza

Manchester City, klub uważany za jednego z najsilniejszych w europejskiej piłce nożnej, od sezonu 2025/2026 boryka się z powtarzającym się problemem: nieumiejętnością utrzymania korzystnego wyniku w meczach. Zjawisko to, zauważalne już w kampanii pod wodzą Pepa Guardioli, stało się kluczowym tematem dyskusji wśród ekspertów i kibiców. Analizy statystyczne z ostatnich miesięcy pokazują, że w 35% meczów, w których City prowadziło po 60. minucie, ostatecznie traciło punkty. Przyczyny tego zjawiska są złożone – od zmęczenia zawodników po brak taktycznej elastyczności w fazie obrony. Dodatkowo, w sezonie 2026 klub zmaga się z problemami kadrowymi, zwłaszcza w linii defensywnej, gdzie debiutanci z Premier League, jak Dayann Methalie, jeszcze nie znaleźli pełnej formy. Warto zauważyć, że podobne problemy dotknęły w przeszłości inne elitarne kluby, takie jak Bayern Monachium czy Real Madryt, jednak w przypadku City sytuacja jest szczególnie delikatna ze względu na wysokie oczekiwania fanów i inwestorów. Aktualne tło sytuacyjne wskazuje, że klub stoi przed trudnym wyborem: czy kontynuować dotychczasową strategię, czy wprowadzić radykalne zmiany w taktyce i obsadzie. Warto również zwrócić uwagę na rosnącą konkurencję w Premier League, gdzie kluby takie jak Liverpool czy Arsenal coraz częściej wykorzystują słabości rywali w fazie końcowej meczów. W kontekście ostatniego meczu z Sunderlandem, gdzie City prowadziło 2:0, ale ostatecznie straciło punkt z powodu własnego gola, problem ten nabrał szczególnego znaczenia. Według ekspertów, kluczem do rozwiązania może być zarówno zmiana w składzie, jak i wprowadzenie nowych procedur psychologicznych dla zawodników, aby minimalizować ryzyko gubienia punktów w decydujących momentach.

🔥 Złapane przez Łowcę Okazji
Oferta

Lekkie zamszowe sneakersy męskie w stylu sportowym – beżowe V3

109,99 zł Zniżka: -63%
Sprawdź promocję ➔

Kontekst i Tło

Powtarzające się problemy Manchesteru City z utrzymaniem zwycięstw mają dalekosiężne konsekwencje zarówno dla klubu, jak i dla całej Premier League. W krótszej perspektywie oznacza to utrudnienia w walce o tytuł mistrzowski, co może osłabić pozycję klubu na arenie europejskiej i wpłynąć na jego prestiż. Dla rynku transferowego sytuacja może przyspieszyć poszukiwania nowych zawodników, zwłaszcza tych, którzy potrafią stabilizować obronę w krytycznych momentach. W dłuższej perspektywie słabości taktyczne mogą prowadzić do zmiany trendów w piłce nożnej, gdzie coraz większą wagę przywiązuje się do psychologicznej wytrzymałości drużyn. Dla kibiców i sponsorów klubu konsekwencje są oczywiste – rosnące frustracje mogą prowadzić do spadku zainteresowania i obniżenia wartości marketingowej. Dodatkowo, problem ten może zainspirować inne kluby do bardziej dogłębnej analizy swoich strategii w fazie końcowej meczów, co może przynieść korzyści całemu ekosystemowi piłkarskiemu. W kontekście globalnym, słabości Manchesteru City mogą również wpłynąć na postrzeganie Premier League jako najsilniejszej ligi na świecie, co jest kluczowe dla jej atrakcyjności dla nowych inwestorów i telewizyjnych nadawców.

Komentarz Redakcji

Manchester City to klub, który potrafi grać jak żaden inny, ale zdolność do zarządzania zwycięstwami wydaje się być jego achillesowym piętą. To nie tylko kwestia taktyki, ale przede wszystkim psychologii – zawodnicy, którzy wiedzą, że mogą wygrać, często zapominają, jak utrzymać to zwycięstwo. W dzisiejszych czasach, gdzie każdy punkt ma wagę, taka słabość może okazać się fatalna. Pep Guardiola musi znaleźć sposób, aby jego drużyna nie tylko zdobywała bramki, ale również broniła punktów z taką samą determinacją.

ℹ️ Nota od wydawcy: Powyższy nagłówek pochodzi z oficjalnych kanałów RSS. Sekcje "Analiza" ,"Kontekst" oraz "komentarz" są generowane przez AI w celu przybliżenia tematu.
Oferta Promocyjna Polecana oferta

🔥 Podobne tematy

SPORT

Benedyczak operuje nadgarstek – reprezentacja traci kluczowego ataku

SPORT

Kontuzje w kadrze Polski: Benedyczak i Grabara. Czy reprezentacja traci najważniejszych zawodników?

SPORT

Polscy influencerzy na niezdobytym szczytem: Jak media społecznościowe zmieniają eksplorację gór świata

SPORT

Schick znów rozstrzyga derby Reinu – Bayer Leverkusen w szaleńczym tempie wyprzedza Lipsk

FLASH
🔥 INFODEAL
Nowość! Złap parę z okazją cenową!
🔥 ŁOWCAOKAZJI
Bądź na bieżąco! Wszystkie najlepsze promocje w jednym miejscu!!
Łowca Okazji Aktywny Upolowaliśmy nowe promocje!