Renato Sanches opuszcza PSG: Koniec przygody, która kosztowała milionów i reputacji
"Pogromca Polaków został na lodzie. PSG wreszcie się go pozbyło. Po Euro 2016, które wygrał i gdzie strzelił nam gola w ćwierćfinale, prawie pobił rekord sprzedażowy swojego macierzystego klubu. W Bayernie mu jednak nie poszło, podobnie jak kilka lat później w innym europejskim gigancie – PSG. W Paryżu wylądował latem 2022 roku, ale spędził tam tylko jeden sezon. Ostatnie trzy lata to wypożyczenia, które potem nie przeradzały się w transfer definitywny. PSG w końcu więc rozwiązało kontrakt z Renato Sanchesem. Równia pochyła pogromcy Polaków Na Parc des Princes trafił latem 2022 roku, ale w Paryżu spędził zaledwie jeden sezon. Do PSG ściągał go Christophe Galtier, z którym rok wcześniej zdobył sensacyjne mistrzostwo Francji w barwach Lille. Tam panowie współpracowali przez dwa sezony. Wtedy zresztą wydawało się, że może być jeszcze z tej mąki chleb. A jednak go nie było. Paryża Galtier nie podbił. Wygrał jedynie Ligue 1, co dla PSG jest obowiązkiem. Zarówno z Pucharem Francji, jak i Ligą Mistrzów jego zespół pożegnał się już w 1/8 finału. Co więcej, nie wygrał nawet grupy – rzutem na taśmę wyprzedziła go Benfica, która miała lepszy bilans goli na wyjeździe. Po przejęciu drużyny przez Luisa Enrique zaczęły się czystki, a ucierpiał na tym m.in. Sanches. Został wypożyczony do Romy, która po sezonie mogła wykupić go za 15 milionów euro. Warunkiem były jednak występy w minimum 60% meczach Giallorossich – informował wówczas Fabrizio Romano. Tego warunku nie spełnił, gdyż na boisku pojawił się 12 razy, a Roma meczów w sezonie zagrała… 54. Mało tego, na murawie spędził raptem 260 minut. Aż 23 mecze opuścił przez urazy, a 19 przesiedział na ławce. Wypożyczenie do zapomnienia. Esordio in giallorosso per Renato Sanches pic.twitter.com/QwBHZqYhoy — AS Roma (@OfficialASRoma) August 20, 2023 Nieudany powrót do domu Kolejny sezon spędził w macierzystej Benfice. Ruch ten wchodził w transfer Joao Nevesa, który powędrował w drugą stronę za 60 milionów euro. Również lizbońskie Orły mogły wykupić wychowanka, lecz i w tym przypadku klauzula nie weszła w życie. Drugi pobyt na Estadio da Luz zamknął się na 21 występach i prawie dwa razy tyle opuszczonych meczach z powodu kontuzji – dokładnie stracił ich 35. Dużo też nie pograł, ponieważ na placu gry spędził tylko 630 minut. Przynajmniej mógł wstawić do gabloty medal za wygranie Pucharu Ligi. Sezon 2025/26 to kolejne wypożyczenie – tym razem do Panathinaikosu i już bez opcji wykupu. Tam zagrał w 24 meczach, ale też prawie tyle samo opuścił przez kontuzje – konkretnie 19. Po murawie biegał przez 1200 minut, czyli więcej niż w poprzednich dwóch sezonach razem wziętych. W wyjściowej jedenastce zaliczył jednak tylko połowę z tych występów. Parę razy nie podniósł się również z ławki rezerwowych. Renato Sanches: A Fighter #PAOFC #Panathinaikos pic.twitter.com/yhQAUL0tW2 — Panathinaikos F.C. (@paofc_) August 25, 2025 W każdym z tych trzech wypożyczeń – do Romy, Benfiki i Panathinaikosu – strzelał po golu. Wreszcie się go pozbyli Jego kontrakt z PSG miał obowiązywać jeszcze przez rok, ale Paryżanom nie chciało już się bawić w szukanie mu kolejnego wypożyczenia. Portugalski dziennik „Record” poinformował, że w ostatnim dniu okienka transferowego mistrzowie Europy rozwiązali jego umowę. Aby podtrzymywać formę, po powrocie z Aten 29-latek trenował z drużyną rezerw. Według niemieckich mediów interesuje się nim Union Berlin. W Bundeslidze spędził już dwa sezony, ale także jej nie podbił. Po zdobyciu z Portugalią mistrzostwa Europy Bayern zapłacił za niego 35 milionów euro. Wówczas była to druga największa sprzedaż w historii Benfiki. W koszulce Bayernu zaliczył jednak tylko 53 występy na 102 możliwe. Pożegnano się z nim latem 2019 roku, gdy po meczu otwarcia Bundesligi wprost powiedział w mediach, że chce odejść, by grać regularnie. Potem zamiast udać się na pomeczowy trening pojechał do domu, za co klub ukarał go grzywną w wysokości 10 tysięcy euro. RENATO SANCHES A RÉSILIÉ SON CONTRAT AVEC LE PSG ! (@Record_Portugal) pic.twitter.com/JVcV2FFTvF — Instant Foot (@lnstantFoot) September 1, 2026 ZOBACZ RÓWNIEŻ Niesamowity powrót PSG! Z 0:2 na 2:2 w doliczonym czasie „Ciekawy występ, ale są braki w obronie”. Oceny Polaków za mecz Lens Cyrk w „polskim” meczu. Mistrz świata wyleciał po… 43 sekundach fot. Newspix Artykuł Pogromca Polaków został na lodzie. PSG wreszcie się go pozbyło pochodzi z serwisu weszlo.com. Artykuł Pogromca Polaków został na lodzie. PSG wreszcie się go pozbyło pochodzi z serwisu weszlo.com.."
Polecane przez InfoHub
Planujesz zakup mieszkania lub budowę domu? Porównaj najtańsze kredyty hipoteczne i spełnij marzenie o własnym kącie.
Renato Sanches, portugalski piłkarz o niezwykle burzliwej karierze, stał się symbolem nieudanych transferów w europejskim futbolu. Jego przygoda z Paris Saint-Germain rozpoczęła się latem 2022 roku, kiedy to klub pod wodzą Christopha Galtiera zdecydował się na jego transfer za kwotę przekraczającą 50 milionów euro. Sanches, znany z kontrowersyjnego gola w ćwierćfinale Euro 2016 przeciwko Polsce, miał być kluczowym graczem w projekcie PSG. Jednak już po pierwszym sezonie w Paryżu jego pozycja stała się niepewna. Galtier, mimo sukcesu w Ligue 1 z Lille, nie zdołał zbudować zespołu zdolnego do rywalizacji w Lidze Mistrzów, co wzmogło presję na piłkarzy. Sanches, mimo talentu, nie spełnił oczekiwań, co skłoniło nowego trenera, Luisa Enrique, do przeprowadzenia czystek kadrowych. Jego wypożyczenie do Romy w 2023 roku okazało się fiaskiem – zaledwie 260 minut na boisku w 54 meczach. Kolejny sezon spędził w Benfice, gdzie również nie zdołał utrzymać się w podstawowym składzie. Jego historia w PSG stała się przykładem, jak trudno jest zrekompensować wysokie transferowe nakłady brakiem efektywności na boisku. W kontekście obecnej sytuacji finansowej wielu klubów, gdzie budżety są pod lupą, taki transfer stanowi ostrzeżenie przed pochopnymi decyzjami kadrowymi, które mogą kosztować miliony bez odpowiednich rezultatów. Sanches, mimo talentu, nie zdołał się przebić w elitarnym środowisku PSG, co podkreśla rosnącą konkurencję w europejskim futbolu oraz trudności w adaptacji piłkarzy po transferach między klubami o różnym poziomie.
🔥 Złapane przez Łowcę Okazji
Koszulka treningowa męska Nike Dri-FIT Park granatowa
Rozstanie Sanchesa z PSG ma dalekosiężne konsekwencje zarówno dla klubu, jak i dla samego piłkarza. Dla PSG oznacza to kolejny nieudany transfer, który wpisuje się w trend ostatnich lat, kiedy to klub inwestował miliony w zawodników, którzy nie spełnili oczekiwań. To dodatkowo osłabiło pozycję klubu w rywalizacji o najbardziej prestiżowe trofea, zwłaszcza w Lidze Mistrzów, gdzie PSG od lat walczy o dominację. Dla Sanchesa koniec przygody w Paryżu może otworzyć nowe możliwości, jednak jego reputacja na rynku transferowym uległa znacznemu osłabieniu. W dłuższej perspektywie wydarzenie to podkreśla rosnącą trudność w zarządzaniu transferami w erze, gdzie kluby muszą równoważyć ambicje sportowe z ograniczeniami finansowymi. Sanches stał się ofiarą systemu, w którym wysokie transferowe nakłady nie zawsze przekładają się na sukcesy sportowe, co może skłonić inne kluby do bardziej ostrożnych inwestycji w przyszłości. Jego historia również pokazuje, jak ważna jest stabilność kadrowa i adaptacja piłkarzy w nowych środowiskach, co staje się kluczowym wyzwaniem dla współczesnego futbolu.
Komentarz Redakcji
PSG ponownie udowodniło, że pieniądze nie gwarantują sukcesu. Sanches był kolejnym przykładem zawodnika, którego talent nie przetrwał presji elitarnych lig. Klub, który przez lata budował swoją markę na transferach gwiazd, teraz musi stawić czoła konsekwencjom swoich błędów. To nie tylko kwestia finansowa, ale przede wszystkim reputacyjna – kolejny zawodnik, który nie spełnił oczekiwań, to kolejne ciosy dla wiarygodności klubu w oczach kibiców i ekspertów.
ℹ️ Nota od wydawcy:
Powyższy nagłówek pochodzi z oficjalnych kanałów RSS.
Sekcje "Analiza" ,"Kontekst" oraz "komentarz" są generowane przez AI w celu przybliżenia tematu.
Bądź na bieżąco! Wszystkie najlepsze promocje w jednym miejscu!!
🍪 Dbamy o Twoją prywatność
Używamy cookies m.in. do analizy ruchu i personalizacji. Kontynuując, zgadzasz się na nasz
Regulamin oraz
Politykę Prywatności.