Sejm zablokował podwyżkę CIT dla gigantów – rząd traci 6,2 mld zł. Co dalej?
"Rząd liczył na miliardy. Sejm pokrzyżował mu plany. Rezygnacja z podwyżki stawek CIT dla największych firm oznacza konieczność szukania oszczędności w budżecie na 2027 rok – powiedział wiceminister finansów Jarosław Neneman.."
Polecane przez InfoHub
Prowadzisz działalność? Otwórz nowoczesne konto firmowe za 0 zł i zgarnij bonusy za przeniesienie rachunku.
W obecnym roku fiskalnym 2026-2027 rząd polski stoi przed kolejnym wyzwaniem budżetowym, które nasila się po decyzji Sejmu z 24 października. Poprawki posłów Ryszarda Petru z KP Centrum oraz niezrzeszonego Janusza Kowalskiego wykreśliły kluczowe przepisy dotyczące podwyżki podatku dochodowego od osób prawnych (CIT) dla firm przekraczających próg przychodów 50 mln euro. Zmiana ta oznacza, że stawka CIT pozostanie na poziomie 19%, zamiast planowanych 22%, co w praktyce oznacza rezygnację z dodatkowych wpływów w wysokości 6,2 mld zł w przyszłym roku. Decyzja ta wpisuje się w szerszy kontekst polityki podatkowej, gdzie Sejm coraz częściej ingeruje w projekty rządowe, narzucając własne poprawki. Warto zauważyć, że podobne zmiany w skali mikro dotykają również podatników indywidualnych – podwyższono pierwszy próg podatkowy do 130 tys. zł, wprowadzono progresję stawek oraz podniesiono daninę solidarnościową dla najbogatszych. Tło sytuacji pogłębia fakt, że rząd nie może zwiększać deficytu budżetowego, co zmusza go do poszukiwania oszczędności w wydatkach. Dodatkowo, wprowadzenie waloryzacji progów podatkowych od 2028 roku oznacza, że skutki finansowe tych zmian będą odczuwalne przez kolejne lata, wpływając na stabilność dochodów państwa. W kontekście międzynarodowym, Polska pozostaje jednym z nielicznych krajów Unii Europejskiej, gdzie stawki podatkowe dla dużych przedsiębiorstw pozostają na względnie niskim poziomie, co może zarówno przyciągać inwestycje, jak i generować dyskusje na temat sprawiedliwości podatkowej. Warto też wspomnieć, że podobne zmiany w polityce podatkowej w ostatnich latach często wiązały się z reakcjami rynkowymi, takimi jak spadek aktywności inwestycyjnej lub migracja firm do krajów o bardziej korzystnych warunkach podatkowych. W obecnym kontekście, gdy gospodarka polska przeżywa okres niepewności, każda zmiana w polityce fiskalnej może mieć daleko idące konsekwencje dla stabilności finansowej państwa oraz konkurencyjności gospodarki.
Decyzja Sejmu o pozostawieniu stawki CIT na poziomie 19% dla największych przedsiębiorstw oznacza dla rządu konieczność poszukiwania alternatywnych źródeł finansowania budżetu w 2027 roku. Szacunki wiceministra finansów Jarosława Nenemana wskazują na stratę 6,2 mld zł, co w skali całego budżetu stanowi znaczący deficyt. W dłuższej perspektywie, wprowadzenie waloryzacji progów podatkowych od 2028 roku może dodatkowo osłabić stabilność dochodów państwa, zwłaszcza w kontekście inflacji i rosnących kosztów życia. Dla sektora przedsiębiorstw zmiana ta może oznaczać zarówno ulgę w obciążeniach podatkowych, jak i niepewność co do przyszłych regulacji, co może odstraszać potencjalnych inwestorów. W społecznym aspekcie, podwyższenie progów podatkowych dla osób fizycznych może z jednej strony ulżyć finansowo średnim zarobkom, ale z drugiej strony zwiększyć obciążenia dla najwyższych dochodów, co może wywołać dyskusje na temat sprawiedliwości podatkowej. W kontekście międzynarodowym, Polska może stracić na atrakcyjności dla dużych inwestycji, jeśli inne kraje UE będą oferowały bardziej korzystne warunki podatkowe. Dodatkowo, zmiany te mogą wpłynąć na dynamikę wzrostu gospodarczego, zwłaszcza w sektorach zależnych od stabilności finansowej państwa, takich jak infrastruktura czy edukacja. Wreszcie, cały proces pokazuje rosnącą rolę Sejmu w kształtowaniu polityki fiskalnej, co może prowadzić do większej fragmentacji i niepewności w podejmowaniu decyzji rządowych.
Komentarz Redakcji
Sejm udowadnia, że polityka podatkowa w Polsce to nie tylko kwestia ekonomicznej racjonalności, ale przede wszystkim politycznego kompromisu. Blokada podwyżki CIT dla największych firm to nie tylko strata finansowa dla budżetu, ale także sygnał dla rynku, że stabilność regulacji pozostaje pod znakiem zapytania. W czasach, gdy inne kraje UE starają się przyciągać inwestycje obniżkami podatków, Polska idzie w przeciwnym kierunku – przez brak woli, a nie przez brak możliwości. To kolejny dowód, że bezsporne decyzje gospodarcze w Polsce są rzadkością, a kosztem tych niepewności płacą obywatele i przedsiębiorcy.
ℹ️ Nota od wydawcy:
Powyższy nagłówek pochodzi z oficjalnych kanałów RSS.
Sekcje "Analiza" ,"Kontekst" oraz "komentarz" są generowane przez AI w celu przybliżenia tematu.
Bądź na bieżąco! Wszystkie najlepsze promocje w jednym miejscu!!
🍪 Dbamy o Twoją prywatność
Używamy cookies m.in. do analizy ruchu i personalizacji. Kontynuując, zgadzasz się na nasz
Regulamin oraz
Politykę Prywatności.