SPORT
Źródło: weszlo.com | Dodano:

Raków Częstochowa w kryzysie: Czy Kaczmarek uratuje klub od upadku ligowego?

"Jak zapomnieć o Papszunie? Wielkie wyzwanie przed Tomaszem Kaczmarkiem. Czarny scenariusz kreślony ostatnio przez Wojciecha Kowalczyka – czyli: spadek Rakowa Częstochowa z Ekstraklasy – wciąż wydaje się mało prawdopodobny, ale faktem jest, że klub spod Jasnej Góry przeżywa bodaj najtrudniejszy moment w erze Michała Świerczewskiego. Kolejne próby odnalezienia godnego następcy dla Marka Papszuna kończą się fiaskiem, drużyna ugrzęzła na dnie ligowej tabeli, a w jej składzie rozpaczliwie brakuje piłkarzy zaliczających się aktualnie do ekstraklasowej czołówki na swoich pozycjach. Wiele zatem pracy przed Tomaszem Kaczmarkiem, który musi nawet nie tyle wejść w buty Papszuna, co sprawić, by Papszun przestał być wreszcie punktem odniesienia w Częstochowie. Na razie Raków – jako drużyna, w ogóle jako cała organizacja – razem z Jeden Osiem L podśpiewuje „ile dałbym, by zapomnieć cię…”, spoglądając z łzą w oku na bezpańską już czapkę z daszkiem. Tylko czy Kaczmarek jest wystarczająco mocną postacią, by rzeczywiście odciąć się dziedzictwa Papszuna? Szwarga, Tomczyk i Kroczek już na tym polu polegli. Zresztą tego pierwszego od samego początku kreowano w Częstochowie raczej na Papszuna v. 2. Jak zapomnieć? Wielkie wyzwanie przez Tomaszem Kaczmarkiem Inna sprawa, że w takich okolicznościach trenera jeszcze w Rakowie – mowa oczywiście o ostatnich, ekstraklasowych latach – nie wybierano. Wspomniany przed momentem Dawid Szwarga zajął miejsce na ławce w ramach zaplanowanego z wyprzedzeniem procesu sukcesyjnego. Był człowiekiem z wewnątrz i przejął mocną drużynę, która dopiero co sięgnęła po mistrzostwo Polski. W przypadku Łukasza Tomczyka było już trochę inaczej, bo wkroczył on do szatni Medalików w trakcie sezonu 2025/26, no ale tutaj także trudno mówić o wielkim zamieszaniu. 37-latek zaczął pracę w przerwie zimowej, a Raków do wiosny przystępował jeszcze z szansami na dublet na krajowym podwórku oraz nadziejami na jak najdłuższą przygodę w Europie. Tomczyk nie miał zatem żadnych poważnych pożarów do ugaszenia. Dawid Kroczek wszedł do akcji w gorszej sytuacji. Przyszło mu podnieść zespół po bardzo bolesnej porażce w finale Pucharu Polski. No ale również w jego przypadku doszło po prostu do zmiany roli w klubie, ponieważ Kroczek już wcześniej w Rakowie pracował. No a Tomasz Kaczmarek to zupełnie inna historia. Raz, że trafia pod Jasną Górę z zewnątrz. Dwa, że przyjdzie mu prowadzić drużynę znajdującą się w totalnej rozsypce. Trenerzy Rakowa Częstochowa od 2016 roku: Marek Papszun (2016-2023) Dawid Szwarga (2023-2024) Marek Papszun (2024-2025) Łukasz Tomczyk (2026) Dawid Kroczek (2026) Tomasz Kaczmarek (2026- ) Komplet porażek w sześciu ligowych występach, w połączeniu z niepowodzeniem w eliminacjach Ligi Konferencji, to naprawdę nie są przelewki. Raków, który przez lata był kojarzony w pierwszej kolejności ze szczelną defensywą, aktualnie ma najbardziej dziurawą obronę w całej Ekstraklasie. Kolejni przeciwnicy dominują go także w środkowej strefie boiska, no a o pozbawionej wigoru, często bezproduktywnej ofensywie nie ma nawet co wspominać. Z tym problemem zmagał się nawet Papszun. Można powiedzieć, że proces „odpapszunienia” dokonał się w Rakowie w najgorszy możliwy sposób. To znaczy: Medaliki straciły dawne atuty, a nie zyskały nowych. Kaczmarek poznał smak kryzysu. Chce zarażać pozytywną energią Oczywiście wybór Kaczmarka wciąż trudno traktować jako totalnie rewolucyjny dla Rakowa. Działacze z Częstochowy raz jeszcze postawili bowiem na szkoleniowca świetnie znanego na krajowym podwórku. Wprawdzie 41-latek pracował niegdyś w Niemczech, niedawno także w Holandii, ale najważniejszy epizod w jego trenerskiej karierze to jednak kadencja w Lechii Gdańsk, no a ostatnio dowodził Radomiakiem Radom. Nie mówimy więc o człowieku, u którego każdy z piłkarzy Rakowa będzie miał tak zupełnie czystą kartę. Kaczmarek poznał tych zawodników jako rywal i – po prostu – obserwator Ekstraklasy. Teoretycznie: znakomicie. I w zgodzie z filozofią klubu. Choć trudno się oprzeć wrażeniu, że Rakowowi mógłby dobrze zrobić całkowity reset zaordynowany przez zagranicznego szkoleniowca. Medaliki ponownie nie zatrudniły też trenera z sukcesami na koncie. Takie rozwiązanie w Weszło TV proponował Bogusław Leśnodorski – jego zdaniem w Rakowie najlepiej spisałby się trener, który nie musiałby chylić czoła przed dorobkiem Papszuna, bo sam mógłby się pochwalić porównywalnymi lub większymi osiągnięciami. Kaczmarek z pewnością się do takich szkoleniowców nie zalicza. Wprowadził kiedyś Lechię do europejskich rozgrywek, ale niedługo potem pożegnał się z klubem. Owszem, 41-latek popracował na mitycznym Zachodzie, lecz seryjne porażki w 2. lidze holenderskiej to nie jest nie wiadomo jak wielki wyczyn. Choć… może właśnie te doświadczenia teraz zaprocentują? – W Den Bosch miałem dużo okazji do kierowania zespołem i emocjami piłkarzy po przegranych meczach. To jedno z najtrudniejszych zadań dla trenera, żeby odpowiednio się w takiej rzeczywistości obracać i razem uczyć się wygrywania: na początku każdego tygodnia zarażać pozytywną energią, narzucać rozwojowe standardy pracy, do potknięć podchodzić analitycznie i krytycznie, w nerwach nie zapomnieć, do czego dążymy jako zespół – opowiadał Kaczmarek na łamach Weszło. – Po Lechii byłem jeszcze na stażach w Liverpoolu i Leeds. Tak wyszło, że obie drużyny były wtedy pogrążone w kryzysach, więc ciekawym doświadczeniem było przyjrzenie się, jak w wielkich klubach Premier League radzą sobie po wpadnięciu w dołek. Imponował mi panujący tam spokój. Pełna koncentracja na pracy. Kiedy obejmowałem Den Bosch, też miałem świadomość, że na początku dużo częściej będziemy przegrywać niż wygrywać.  Kaczmarek: Chcieli kręcić film o Den Bosch. Lechia wygrałaby z nim 10:0! – Jestem trenerem, który wewnątrz klubu bardzo jasno komunikuje swoje zdanie, ale publicznie nigdy nie będzie narzekał – podkreślił Kaczmarek. To podejście z pewnością odróżni go od poprzednika. Dawid Kroczek zaskakująco otwarcie opowiadał o swoich transferowych potrzebach, za co spotkała go nawet publiczna reprymenda ze strony prezesa Wojciecha Cygana, który obcesowo przypomniał szkoleniowcowi Medalików o zakresie jego obowiązków. Umówmy się jednak, że narzekania Kroczka nie były nieuzasadnione. Drużyna bez błysku. Kaczmarek musi wykreować nowe gwiazdy Kadrę Rakowa przez lata budowana w dość specyficzny sposób. Zachcianki i opinie Marka Papszuna często sprawiały wrażenie znacznie istotniejszych od rekomendacji pionu sportowego, w którym zresztą nie przez przypadek regularnie dochodziło do zmian personalnych. W efekcie skonstruowano pod Jasną Górą zespół pełen tak zwanych „żołnierzy” Papszuna. Graczy pasujących do określonego systemu taktycznego, ale niekoniecznie będących naprawdę wielkimi indywidualnościami. No i kiedy żołnierze zostali opuszczeni przez swojego generała, to całą tę armię natychmiast szlag trafił. – Jestem tutaj sześć i pół roku i już część moich najlepszych lat jest już za mną. Nie jest łatwo budować tę drużynę na nowo, i na nowo. Większość ludzi myśli, że to jest tak łatwo grać na trzech frontach. Cały czas jesteśmy w rozjazdach, w hotelach, w podroży… – mówił Fran Tudor po porażce z Górnikiem Zabrze w finale Pucharu Polski. 30-latek nie stwierdził tego wprost, ale przemycony przezeń między słowami komunikat był jasny: trzon drużyny Medalików uległ wypaleniu. Papszun wycisnął swoich podopiecznych jak cytrynę. Inna rzecz, że w swoich najlepszych sezonach w Ekstraklasie Raków posiadał w składzie zawodników ewidentnie wyróżniających się na tle ligowej konkurencji. Klasyczny przykład takiej supergwiazdy to rzecz jasna Ivi Lopez, który w sezonie 2021/22 potrafił zdobyć 20 bramek w lidze i dorzucić do tego także garść asyst. Trudno dziś wskazać w Rakowie piłkarza, który mógłby zagwarantować choćby zbliżoną jakość i liczbę konkretów pod bramką drużyny przeciwnej. Dodajmy do tego drastyczną obniżkę formy kilku liderów (z cytowanym Tudorem włącznie), parę kadrowych dziur, no i nieszczęście gotowe. Problemów Rakowa nie można zatem sprowadzać wyłącznie do kwestii obsady ławki trenerskiej, nawet jeśli się zgodzimy, że Tomczyk czy Kroczek nie byli właściwymi ludźmi na właściwym miejscu. Bo nie jest dziś tak, że – dajmy na to – przedstawiciele Lecha czy Jagiellonii widzieliby u siebie w ciemno każdego z podstawowych graczy Rakowa. Przed pozyskaniem paru z nich wahaliby się pewnie nawet w Płocku, Lublinie czy Gliwicach. *** Trzyletnia umowa, jaką Tomasz Kaczmarek zawarł z Medalikami, zdaje się świadczyć o tym, iż działacze z Częstochowy zdają sobie sprawę, że zabrnęli w ślepą uliczkę i powrót do rywalizacji o najwyższe cele to misja raczej na sezon 2027/28, niż na bieżącą kampanię. Wiadomo, że Michał Świerczewski alergicznie reaguje na przeciętniactwo – można się tu cofnąć pamięcią do słynnego tweeta z czasów Dawida Szwargi – lecz status ligowego średniaka może być dla obecnego Rakowa sufitem. Pytanie brzmi: czy w Częstochowie potrafią otworzyć się na nowe rozwiązania, odzyskać świeżość? Niełatwo jest odciąć się od rozwiązań, które doskonale działały w przeszłości – zaczynając od zagadnień taktycznych, kończąc na konstruowaniu zespołu – ale bez radykalnych ruchów raczej się nie obejdzie, a Tomasz Kaczmarek w pojedynkę niczego tutaj nie zdziała. On może dać nowy impuls, jednak jeśli wszyscy wokół – piłkarze, sztab, pion sportowy, wreszcie właściciel – pchną go na stare ścieżki, to szybko utknie w tych samych koleinach, przez które nie przedarli się jego poprzednicy. ZOBACZ RÓWNIEŻ Chaos w Rakowie. Nie chcą Feio, wolą Kaczmarka – kto zostanie trenerem? Raków ma nowego obrońcę. Doskonale zna go Tomasz Pieńko Kowal nie ma wątpliwości. „Raków w tym sezonie spadnie” fot. NewsPix.pl Artykuł Jak zapomnieć o Papszunie? Wielkie wyzwanie przed Tomaszem Kaczmarkiem pochodzi z serwisu weszlo.com. Artykuł Jak zapomnieć o Papszunie? Wielkie wyzwanie przed Tomaszem Kaczmarkiem pochodzi z serwisu weszlo.com.."

Analiza

Raków Częstochowa, klub znany z dominacji w polskiej piłce nożnej w ostatniej dekadzie, przeżywa obecnie najgorszy okres w swojej historii pod kierownictwem Michała Świerczewskiego. Po sukcesach pod wodzą Marka Papszuna, który prowadził zespół do trzech tytułów mistrza Polski oraz udziału w europejskich pucharach, klub z Jasnej Góry zderzył się z poważnym kryzysem. Obecna sytuacja jest wynikiem kilku czynników: nieudanych prób zastąpienia Papszuna, braku spójnej strategii transferowej oraz gwałtownego spadku formy drużyny, która obecnie walczy o utrzymanie w Ekstraklasie. Tomasz Kaczmarek, nowy trener, staje przed niezwykle trudnym zadaniem – nie tylko odbudowania zespołu, ale przede wszystkim zerwania z dziedzictwem Papszuna, które stało się symbolem zarówno sukcesów, jak i obecnych problemów. Poprzednie próby, takie jak angażowanie Dawida Szwargi czy Łukasza Tomczyka, nie przyniosły oczekiwanych rezultatów, co dodatkowo podkreśla skalę wyzwania przed Kaczmarkiem. Warto zauważyć, że Raków, mimo że jest klubem z tradycjami, w ostatnich latach stawiał na młodych, ambitnych trenerów, którzy jednak nie byli w stanie utrzymać wysokiego poziomu drużyny. Obecna sytuacja jest także efektem zmieniających się warunków rynkowych, gdzie konkurencja w Ekstraklasie staje się coraz bardziej zacięta, a kluby inwestują w piłkarzy z czołowych europejskich lig, co utrudnia Rakowowi utrzymanie konkurencyjności bez odpowiednich środków finansowych i strategii.

🔥 Złapane przez Łowcę Okazji
Oferta

GUESS Zielony top sportowy damski z logo, Rozmiar M

85,99 zł Zniżka: -60%
Sprawdź promocję ➔

Kontekst i Tło

Obecny kryzys Rakowa Częstochowa ma dalekosiężne konsekwencje zarówno dla klubu, jak i dla całej polskiej piłki nożnej. Przede wszystkim, sytuacja ta może przyspieszyć proces konsolidacji w Ekstraklasie, gdzie kluby średniej wielkości będą musiały podjąć trudne decyzje finansowe lub strategiczne, aby utrzymać się w czołówce. Dla Rakowa brak sukcesów może oznaczać nie tylko spadek w tabeli, ale również utrudnienia w pozyskiwaniu sponsorów i utrzymaniu obecnego grona piłkarzy. W dłuższej perspektywie, jeśli Kaczmarek nie zdoła odbudować drużyny, klub może zostać zepchnięty do niższych lig, co byłoby pierwszym takim przypadkiem w jego historii. Ponadto, kryzys w Rakowie może wpłynąć na morale innych klubów z niższych lig, które będą obserwować, czy klub z takimi tradycjami i zasobami jest w stanie przetrwać bez ciągłych sukcesów. W kontekście szerszym, sytuacja ta może również wpłynąć na postrzeganie polskiej piłki nożnej za granicą, gdzie sukcesy Rakowa były często prezentowane jako przykład rozwoju polskiego futbolu.

Komentarz Redakcji

Kryzys Rakowa Częstochowa to nie tylko problem sportowy, ale także sygnał dla całego polskiego futbolu o tym, że sukcesy nie są gwarantem stabilności. Klub, który przez lata był wzorem efektywności, teraz pokazuje, jak szybko można stracić kontrolę nad sytuacją bez odpowiedniej strategii i lidera. Tomasz Kaczmarek ma przed sobą misję niemal misyjną – nie tylko odbudować drużynę, ale także przekonać, że Raków to nie tylko Papszun i jego sukcesy.

ℹ️ Nota od wydawcy: Powyższy nagłówek pochodzi z oficjalnych kanałów RSS. Sekcje "Analiza" ,"Kontekst" oraz "komentarz" są generowane przez AI w celu przybliżenia tematu.
Polecane przez InfoHub
Oferta Specjalna

Warto sprawdzić, jak łatwo uzyskać pożyczkę bankową online – szybka decyzja i przejrzyste warunki bez wychodzenia z domu. Możesz zyskać dostęp do atrakcyjnych stawek i elastycznych rat, dopasowanych do Twoich potrzeb. Sprawdź ofertę – pamiętaj, ostateczne warunki zależą od dostawcy.

Kliknij i sprawdź polecaną ofertę

🔥 Podobne tematy

SPORT

Jakub Kamiński zadebiutował w Benfice na San Siro – przełom w karierze Polaka

SPORT

Oskar Kubiak: Z trzeciej ligi do Ligi Mistrzów – jak polski talent zmienia europejski futbol

SPORT

Wiktor Dobrzański: Polak na progu historycznego zwycięstwa w Euroformula Open

SPORT

Álex Pozo w ADO Den Haag: Jak hiszpański talent zmienił losy holenderskiego beniaminka

FLASH
🔥 INFODEAL
Nowość! Złap parę z okazją cenową!
🔥 ŁOWCAOKAZJI
Bądź na bieżąco! Wszystkie najlepsze promocje w jednym miejscu!!
Łowca Okazji Aktywny Upolowaliśmy nowe promocje!