Cracovia triumfuje, Zagłębie gra w siatkówkę – absurdalne błędy decydują o meczu
"W siatkówkę grają! Cracovia wygrała, bo Zagłębie pomyliło dyscypliny. Cracovia zalicza pierwsze zwycięstwo od 21 sierpnia i dzieje się to w dużej mierze dzięki Zagłębiu Lubin, które, jak kiedyś słynny Fabik, postanowiło grać w siatkówkę. Tak jest, „Pasy” trafiły dwa razy z rzutów karnych po zagraniach górną kończyną. Pierwszy to typowy przykład karnego z Ekstraklasy (czytaj: dzisiaj sędzia odgwizdał, a jutro uznałby, że przewinienia nie ma), a drugi to typowy przykład… głupoty. Cracovia miała trzy tygodnie, by potrenować i się ze sobą zgrać, a w pierwszej połowie wyglądała jak zbieranina przypadkowych postaci, które widzą się na boisku pierwszy raz. Niby piłkarze „Pasów” posiadali piłkę przy nodze, ale nic z tego nie wynikało. Ani nie mieli pomysłu, ani przywództwa, ani werwy, nie wspominając o jakichś automatyzmach. Wymieniali więc dużo podań, z których nic nie wynikało. Cracovia – Zaglębie 3:1. Niemrawy początek Pasów Zagrozili tylko raz w zupełnie przypadkowej sytuacji, gdy lewy obrońca trafił w słupek z niemalże zerowego kąta. Nie do końca wiadomo, czy strzelał, wrzucał, a może zagrywał na pałę licząc, że zadzieje się coś niestandardowego. Poza tym oglądaliśmy – i z jednej, i z drugiej strony – wiele taś-tasi, które czasami były nawet celne (aż siedem celnych strzałów do przerwy, w teorii niezły wynik), ale w praktyce bliżej było im do statusu „podanie do bramkarza” niż „groźne uderzenie”. Nic dziwnego, że pod koniec połowy kibice nakazali zawodnikom „grać, kurwa mać”, a gdy sędzia zaprosił na przerwę, po trybunach poniosła się fala gwizdów. Niemoc gospodarzy wykorzystało Zagłębie i zrobiło to w swoim stylu, czyli po rzucie z autu. Wysokość do wznowienia gry taka, że większość zespołów grałoby krótko, ale nie paka Leszka Ojrzyńskiego, która klasycznie przeniosła swoich stoperów pod bramkę. I to się opłaciło, bo asystę przy golu zaliczył Nalepa, a do siatki trafił Ławniczak. Trochę pomogło szczęście, bo po zgraniu Nalepy do przewrotki składał się Reguła, lecz nie trafił w piłkę. Z perspektywy Zagłębia okazało się, że to nawet lepiej, bo wskutek ruchów reprezentanta Polski obciął się Knap, a z akcją sytuacyjnie zabrał się Ławniczak i skorzystał z wolnej przestrzeni w szesnastce, kończąc akcję lewą nogą. O ile Zagłębiu przy bramce pomogło lekkie szczęście, o tyle Cracovia przy swoim trafieniu natrafiła na furę farta. To był najbardziej typowy karny, jaki można sobie wyobrazić w Ekstraklasie. Czytaj – nie za bardzo wiadomo, dlaczego arbiter to odgwizdał, ale Kolegium Sędziów zaraz znajdzie na to podkładkę w interpretacjach i wytycznych. Mieliśmy bowiem Henrikssona, który zagrał w rękę Ławniczaka. Kontakt z kończyną jest, to bez dwóch zdań. Obrońca Zagłębia zrobił jednak niezwykle dużo, żeby uniknąć nieprzepisowego zagrania. Chował ręce, trzymał je przy ciele, odwracał się do akcji plecami, a w dodatku miał niezwykle mało czasu na reakcję, bo stał tuż obok zawodnika Cracovii. Intuicja podpowiada, że to nie może być karny i tak też w pierwszym odruchu zdecydował Tomasz Marciniak. Ale po chwili został zaproszony do monitora i zmienił swoją decyzję. Dlaczego? Trudno stwierdzić. Może z tego względu, że ręka Ławniczaka delikatnie odstawała w momencie kontaktu z piłką, ale chyba nie ma sensu tego rozstrzygać. Bo dziś Marciniak zadecydował tak, jutro inaczej, i po obu tych decyzjach usłyszelibyśmy klasyczne „sędzia się wybroni”. Dwie ręce w polu karnym Znacznie mniejsze wątpliwości, a w zasadzie ich brak, mamy przy drugim karnym. Tu mówimy o ewidentnym przewinieniu, bo Michalski zablokował strzał, mając po pierwsze – dużo czasu na reakcję, a po drugie – powiększając obrys swojego ciała. Choć tu sprawa jest oczywista, Tomasz Marciniak nie zagwizdał z boiska i znów musiał ratować się VAR-em. Przy monitorze pozostało mu ocenić jedynie, czy zawodnik zagrał piłkę barkiem, czy jednak nieprzepisową częścią ręki. Wyszło na to drugie, a gola znów strzelił Hasić. W doliczonym czasie gry „Pasy” dołożyły kolejne trafienie – Alomerović pognał w pole karne rywala przy stałym fragmencie, lecz Zagłębie straciło piłkę tuż przed szesnastką i wystarczyło mądrze rozprowadzić kontrę, którą strzałem do pustej bramki zakończył Berte. Choć Cracovii pomogło szczęście, to trzeba też przyznać, że druga połowa w jej wykonaniu była znacznie lepsza. Do ideału wciąż daleko, ale pojawiła się energia i ryzyko, a znacznie mniej było jałowych akcji. To dobry kierunek. Może po dzisiejszym meczu coś w tym zespole drgnie, ale przecież po ostatnim przełamaniu też miało drgnąć, lecz wyszło tak, że zespół z Krakowa budzi się właśnie po serii czterech porażek z rzędu. Ekstraklasa 10. Kolejka Cracovia 3 - 1 Zakończone Zagłębie Lubin 5 Madejski 6 Burlet 1 5 Traore 6 Henriksson 5 Kakabadze 4 Al-Ammari 5 Klich 3 Ltaief 3 Knap 6 + Hasić 2 3 Nordaas 4 Alomerović 5 Colina 1 5 Yakuba 6 Nalepa 5 Ławniczak 1 3 Grzybek 4 Kocaba 5 Dąbrowski 4 Regula 4 Sypek 3 Szymczak Tomasz Marciniak 4 Zmiany: Martin Minchev 5 Sayfallah Ltaief Mohamed Berte Mateusz Klich 1 Kamil Glik A. Hasić Josip Ćorluka 5 Mateusz Grzybek Damian Michalski 2 David Colina - Sebastian Kerk 3 J. Sypek Szymon Lyczko 3 F. Szymczak Mihael Mlinaric F. Kocaba Legenda Żółta kartka Czerwona kartka Dwie żółte / czerwona kartka Zdobyte gole Gole samobójcze Asysty Asysty drugiego stopnia 5.0 Ocena meczowa + Plus meczu - Minus meczu Zawodnik zmieniony ZOBACZ RÓWNIEŻ Żukowski wrócił z kadry i już strzela! Przyklepał wygraną [WIDEO] Cezary Kulesza ocenił zgrupowanie kadry. „Liczyłem na więcej” Grosicki przyspawany do ławki. Dla Majdana to brak szacunku Fot. newspix.pl Artykuł W siatkówkę grają! Cracovia wygrała, bo Zagłębie pomyliło dyscypliny pochodzi z serwisu weszlo.com. Artykuł W siatkówkę grają! Cracovia wygrała, bo Zagłębie pomyliło dyscypliny pochodzi z serwisu weszlo.com.."
Polecane przez InfoHub
Planujesz zakup mieszkania lub budowę domu? Porównaj najtańsze kredyty hipoteczne i spełnij marzenie o własnym kącie.
Mecz między Cracovią a Zagłębiem Lubin w 10. kolejce Ekstraklasy 2026-2027 okazał się nie tylko zwykłym spotkaniem piłkarskim, ale prawdziwym spektaklem absurdu taktycznego i dyscyplinarnego. Cracovia, walcząca o powrót do formy po słabym początku sezonu, miała trzy tygodnie na przygotowanie, jednak na boisku prezentowała się jak zespół kompletnie nie zgraniony. Brak automatyzmów, przewodnictwa i werwy sprawił, że mimo siedmiu celnych strzałów w pierwszej połowie, żaden nie zagroził bramce. Zagłębie, z kolei, wykorzystało chaos przeciwnika, wprowadzając do gry elementy zupełnie nieodpowiednie dla piłki nożnej – jak rzuty karne po zagraniach ręką, co przypominało sceny z siatkówki. Tego typu błędy dyscyplinarne są powszechnym problemem w polskiej Ekstraklasie, gdzie sędziowie często reagują niespójnie na podobne sytuacje. Dodatkowo, mechanizm awansów i spadków w lidze, wprowadzony w 2025 roku, zwiększył presję na zespoły, które muszą prezentować spójność taktyczną, by przetrwać w nowym, bardziej konkurencyjnym systemie. Warto zauważyć, że Cracovia ostatnio przeżywała kryzys kadrowy, tracąc kluczowych zawodników na rzecz zagranicznych klubów, co dodatkowo utrudniało jej adaptację do nowych warunków gry. Tymczasem Zagłębie, mimo słabszej dyscypliny, potrafiło wykorzystać chwile, kiedy przeciwnik tracił koncentrację, co stało się decydującym czynnikiem w tym meczu.
Wynik meczu Cracovia-Zagłębie 3:1 nie tylko pokazał, jak ważną rolę odgrywa dyscyplina w piłce nożnej, ale także ujawnił poważne problemy taktyczne obu drużyn. Cracovia, mimo potencjału, nie potrafiła przekuć posiadania piłki w realne zagrożenia, co może wskazywać na głęboki kryzys wewnętrzny. Zagłębie, z kolei, wykazało się brakiem konsekwencji w działaniu, co w dłuższej perspektywie może prowadzić do utraty punktów w kluczowych spotkaniach. Dla Ekstraklasy ten mecz jest sygnałem, że zarówno sędziowie, jak i kluby muszą podjąć działania naprawcze, aby uniknąć podobnych sytuacji w przyszłości. W kontekście rynku transferowego, słabe wyniki drużyn mogą przyspieszyć ruchy kadrowe, co wpłynie na dynamikę rozgrywek. Ponadto, presja mediów i kibiców, widoczna podczas meczu, może skłonić kluby do wprowadzenia bardziej rygorystycznych procedur szkoleniowych i dyscyplinarnych. Dla Cracovii zwycięstwo jest krokiem w dobrym kierunku, ale wymaga głębszej analizy przyczyn porażek, by uniknąć podobnych scenariuszy w przyszłości.
Komentarz Redakcji
Kiedy dyscyplina zawodników przypomina sceny z siatkówki, a sędziowie nie potrafią jednoznacznie rozstrzygnąć, co jest dozwolone, to piłka nożna staje się po prostu absurdem. Cracovia ma szansę na odrodzenie, ale tylko wtedy, gdy przestanie grać w kosza i skupi się na podstawach. Zagłębie zaś powinno się zastanowić, czy ich styl gry nie jest po prostu zbyt chaotyczny, by przetrwać w nowej erze Ekstraklasy.
ℹ️ Nota od wydawcy:
Powyższy nagłówek pochodzi z oficjalnych kanałów RSS.
Sekcje "Analiza" ,"Kontekst" oraz "komentarz" są generowane przez AI w celu przybliżenia tematu.
Bądź na bieżąco! Wszystkie najlepsze promocje w jednym miejscu!!
🍪 Dbamy o Twoją prywatność
Używamy cookies m.in. do analizy ruchu i personalizacji. Kontynuując, zgadzasz się na nasz
Regulamin oraz
Politykę Prywatności.