Europa na skraju upadku? Szef Knorr-Bremse ostrzega: Chińska ofensywa zagraża przemysłowi
""Za 15 lat nas nie będzie". Szef niemieckiego giganta ostrzega. Jeśli będziemy kontynuować dotychczasowe działania, za 15 lat nas nie będzie – ocenił Marc Llistosella, prezes Knorr-Bremse. Jego zdaniem Europa błędnie reaguje na konkurencję z Azji. – Cła dla Chin muszą być bardzo konkretne – dodał Llistosella w Politico.."
W 2026 roku niemiecki przemysł motoryzacyjny i transportowy stoi przed bezprecedensowym wyzwaniem, które może przyspieszyć jego marginalizację na arenie międzynarodowej. Marc Llistosella, prezes Knorr-Bremse – jednego z najważniejszych europejskich dostawców systemów hamulcowych dla pojazdów szynowych i transportowych – ostrzega, że Europa, w tym Niemcy, nie jest w stanie konkurować z chińską ofensywą przemysłową. Firma, która jeszcze kilka lat temu zatrudniała ponad 30 tysięcy pracowników i generowała przychody przekraczające 6,7 miliarda euro, staje przed kryzysem strukturalnym. Według Llistoselli, problemem nie jest tylko konkurencja, ale brak skutecznych działań ochronnych Unii Europejskiej wobec chińskiego eksportu. Chińskie uczelnie co roku wypuszczają na rynek ponad milion inżynierów, podczas gdy Niemcy zaledwie 132 tysiące – różnica ta stwarza nie do przezwyciężenia przewagę technologiczną i produkcyjną Pekinu. Dodatkowo, niemiecki przemysł odczuwa skutki kryzysu w sektorze motoryzacyjnym, gdzie Volkswagena dotyka fala zwolnień, a producenci przenoszą części produkcji do Polski, aby obniżyć koszty. Tło sytuacji pogłębiają obawy przed rosyjskim zagrożeniem, które dodatkowo destabilizuje europejski rynek obronny i logistyczny. Llistosella proponuje radykalne rozwiązania, takie jak wprowadzenie precyzyjnych cel na chińskie produkty oraz wymuszenie lokalizacji produkcji w Europie, co jednak wiązałoby się z koniecznością restrukturyzacji całego łańcucha dostaw. Jego zdaniem, chiński model opiera się na agresywnym, drapieżnym kapitalizmie, w którym 120 producentów samochodów rywalizuje o globalne rynki, podczas gdy Europa traci tempo innowacji i konkurencyjności. Kryzys ten jest częścią szerszego zjawiska – globalnej restrukturyzacji przemysłu, w której Europa musi zdecydować, czy będzie kontynuować politykę otwartych granic przy jednoczesnym braku ochrony własnego przemysłu, czy też podjąć trudne decyzje strategiczne, aby przetrwać w erze chińskiej dominacji technologicznej i produkcyjnej.
Ostrzeżenia Llistoselli mają daleko idące konsekwencje dla europejskiej gospodarki. Przede wszystkim, sygnalizują, że bez radykalnych zmian strukturalnych, Europa może stracić pozycję lidera w sektorze motoryzacyjnym i transportowym na rzecz Chin, które dysponują ogromnym potencjałem inżynierskim, państwowym wsparciem dla przemysłu oraz agresywną strategią ekspansji na rynki zagraniczne. Dla pracowników i przedsiębiorstw w Niemczech i całej UE oznacza to ryzyko masowych zwolnień oraz migracji produkcji do krajów o niższych kosztach, takich jak Polska, gdzie już teraz obserwuje się przenoszenie części linii produkcyjnych. W dłuższej perspektywie, słabość europejskiego przemysłu może prowadzić do zależności od chińskich dostawców kluczowych technologii, co w kontekście obecnych napięć geopolitycznych – zarówno z Rosją, jak i Chinami – stanowi poważne zagrożenie dla bezpieczeństwa narodowego. Ponadto, Europa traci szansę na rozwój własnych innowacji, co może dodatkowo osłabić jej pozycję w globalnej rywalizacji technologicznej. Kryzys w Knorr-Bremse jest więc nie tylko problemem jednego przedsiębiorstwa, ale sygnałem alarmowym dla całego kontynentu, który musi szybko podjąć decyzje dotyczące ochrony przemysłu, inwestycji w edukację techniczną oraz restrukturyzacji gospodarki w obliczu chińskiej ofensywy przemysłowej.
Komentarz Redakcji
Ostrzeżenia Marc Llistoselli to nie tylko przestroga dla niemieckiego przemysłu, ale także brutalne przypomnienie, że Europa od lat żyje w iluzji, iż może konkurować z Chinami przy zachowaniu status quo. Hipokryzja Zachodu, który jednocześnie narzeka na chiński protekcjonizm i zalewa świat tanimi produktami z własnych kolonii, jest widoczna gołym okiem. Teraz, gdy Pekin odpowiada tym samym monetą, Europa musi zdecydować: czy będzie kontynuować politykę samozagłady, czy wreszcie otworzy oczy na rzeczywistość, że globalna rywalizacja wymaga nie tylko słów, ale działań. Czas na cła, lokalizację produkcji i inwestycje w przyszłość – albo za 15 lat będziemy tylko muzealnym eksponatem chińskiego triumfu.
ℹ️ Nota od wydawcy:
Powyższy nagłówek pochodzi z oficjalnych kanałów RSS.
Sekcje "Analiza" ,"Kontekst" oraz "komentarz" są generowane przez AI w celu przybliżenia tematu.
Bądź na bieżąco! Wszystkie najlepsze promocje w jednym miejscu!!
🍪 Dbamy o Twoją prywatność
Używamy wyłącznie niezbędnych plików cookies (bez śledzenia i marketingu). Kontynuując, akceptujesz nasz
Regulamin oraz
Politykę Prywatności.