SPORT
Źródło: weszlo.com | Dodano:

Liverpool w Linzu: Jak defensywa LASK i Barcola zmieniły oblicze meczu w Lidze Mistrzów

"DeLASKacja w Linzu. Liverpool wygrał, ale ta defensywa…. Gdyby mecz trwał sześćdziesiąt minut, o zespole Liverpoolu pisalibyśmy praktycznie w samych superlatywach. Spotkania piłkarskie trwają jednak ciut dłużej, a w ostatnich dwóch kwadransach obie ekipy zaprezentowały nam naprawdę radosną twórczość w obronie. Po piłkarzach LASK można było się tego spodziewać, za to po podopiecznych Iraoli ciut mniej. Barcola wyglądał jak Messi. Oczywiście, na tle graczy LASK Pierwsze minuty nie wskazywały na to, że drogi obu ekip tak bardzo się rozjadą. Austriacy nierzadko wybierali się pod pole karne Alissona i dochodzili do całkiem niezłych sytuacji – w ostatniej chwili zablokowany został Danek, a w zamieszaniu po rzucie rożnym wyraźnie przestrzelił Jorgensen. Goście z kolei potrzebowali chwili, żeby wejść na optymalne obroty. A gdy zrobili to Wirtz i Barcola, nie było czego zbierać z gospodarzy. Bardzo przyjemnie patrzyło się na wyczyny Niemca i Francuza. Pod kątem technicznym wyglądali w Austrii jak ludzie z innej planety. Czarowali, dryblowali, strzelali, kreowali, ogólnie robili wszystko. W 11. minucie dał o sobie znać ten pierwszy, gdy starał się zmieścić piłkę między nogami bramkarza, jednak szczęśliwie Jungwirth obronił. Prawa strona gospodarzy wyraźnie przeciekała i wręcz błagała o jakąś zmianę taktyczną, jednak nic takiego się nie wydarzyło. „Wydarzyły się” za to trzy gole dla Liverpoolu. Najpierw bardzo dobre dośrodkowanie Tsimikasa z rzutu rożnego wykorzystał Ronald Araujo, chwilę później Barcola pokonał bramkarza technicznym strzałem (warto docenić kapitalną akcję skrzydłem Ngumohy i później świadome odegranie Goumasa), a niecały kwadrans później Francuz miał już na koncie dublet po dwójkowej akcji z Wirtzem. Choć trzeba zaznaczyć, że akcja bramkowa na 3:0 zaczęła się od złego podania Jorgensena, które ręką zablokował Tsimikas. Sędziowie uznali jednak, że Grek nie złamał przepisów. Doceńmy Austriaków za postawę po przerwie Przed drugą połową wyglądało to jednak katastrofalnie. Przyznamy, że już mieliśmy zapisany wstęp, tytuł i czekaliśmy tylko na kolejne gole The Reds. W samej pierwszej części spotkania Anglicy mogli wcisnąć z jakieś sześć-siedem goli. Kolejne okazje mieli Wirtz i Barcola, Gravenberch obił słupek, a Koumas wpakował futbolówkę do siatki, ale wcześniej był na spalonym. Po zmianie stron zakładany przez nas scenariusz się realizował. Tuż po przerwie wynik podwyższył strzałem głową Jeremie Frimpong, który wykorzystał kolejne tego dnia dośrodkowanie Tsimikasa w punkt. Wszystko układało się dla gości wręcz idealnie (może nie dla Koumasa, który kolejny raz wpakował piłkę do siatki ze spalonego) i wtedy na boisko weszli Virgil van Dijk oraz Joe Gomez. Kluczowa okazała się jednak inna zmiana – kiedy Holender i Anglik meldowali się na murawie, szansę w zespole gospodarzy otrzymał Robert Ljubicić. Chorwat z austriackimi korzeniami potrzebował zaledwie kilkudziesięciu sekund, żeby dać odrobinę radości zmarzniętym miejscowym kibicom. Tej radości by nie było, gdyby wspomnieni, wprowadzeni z ławki, obrońcy Liverpoolu lepiej się ustawili. Wydawało się, że Austriacy złapali jakieś momentum, ale jeśli faktycznie tak było, to zbyt długo ono nie potrwało, bo trzy minuty po trafieniu Ljubicicia hat-tricka skompletował Barcola. Znowu wszystko zaczęło się od Ngumohy, a Frimpong do gola dołożył asystę. Chwilę później w końcu szczęście uśmiechnęło się i do Koumasa. Fatalne rozegranie Austriaków, Frimpong z jeszcze jedną asystą, a niepilnowany Walijczyk zmieścił piłkę między nogami bramkarza. Co Frimpong dał, chwilę później zabrał Jeśli ktoś myślał, że po szóstym golu dla The Reds emocje w meczu się zakończyły, był w błędzie. Oj, w sporym błędzie. O atrakcje w Linzu w ostatnim kwadransie zadbał jeszcze Holender. Ogólnie, niesamowite liczby tego zawodnika po zmianie stron – gol, dwie asysty i zamieszanie w utratę wszystkich trzech bramek. Przy pierwszym trafieniu nie zdołał zablokować ostatniego podania przed golem, przy drugim złamał linię spalonego, a przy trzecim został w banalny sposób przedryblowany. I dzięki niemu dublet w tym meczu udało się ustrzelić także Florianowi Fleckerowi, który dwukrotnie urwał się Tsimikasowi. Przed ostatnim gwizdkiem szansę na zmianę rezultatu mieli jeszcze Van Dijk oraz Dibango, ale obaj przenieśli piłkę nad poprzeczką. Zatem piłkarze LASK mogą być dumni ze swojej postawy w drugiej połowie, bo zdobycie trzech bramek Liverpoolowi nie zdarza się co tydzień. Iraola z kolei może cieszyć się z konkretów ofensywnych piłkarzy, ale to kolejny mecz z rzędu z trzema straconymi golami. LASK – Liverpool 3:6 (0:3) 0:1 – Ronald Araujo 22′ 0:2 – Bradley Barcola 24′ 0:3 – Bradley Barcola 37′ 0:4 – Jeremie Frimpong 51′ 1:4 – Robert Ljubicić 63′ 1:5 – Bradley Barcola 66′ 1:6 – Lewis Koumas 72′ 2:6 – Florian Flecker 74′ 3:6 – Florian Flecker 77′ ZOBACZ RÓWNIEŻ Koszmar Celtiku, Bodo nie odpodo. Poznaliśmy uczestników LM Manchester City jak Psikuta – ma zajebiście silną psychikę. Rozwalił Liverpool na Anfield „Gorące” przywitanie Manchesteru City przez fanów Liverpoolu Fot. Newspix   Artykuł DeLASKacja w Linzu. Liverpool wygrał, ale ta defensywa… pochodzi z serwisu weszlo.com. Artykuł DeLASKacja w Linzu. Liverpool wygrał, ale ta defensywa… pochodzi z serwisu weszlo.com.."
Polecane przez InfoHub
Oferta Specjalna

Kredyty konsolidacyjne pozwalają połączyć wszystkie zobowiązania w jedną, wygodną ratę, często z niższym oprocentowaniem. Dzięki temu zyskujesz przejrzystość finansową i możliwość szybszej spłaty zadłużenia. Pamiętaj, ostateczne warunki zależą od dostawcy.

Kliknij i sprawdź polecaną ofertę

Analiza

Liga Mistrzów w sezonie 2026-2027 to nie tylko spektakularne ataki, ale także momenty, kiedy defensywy stają się głównymi bohaterami. Spotkanie Liverpoolu z LASKiem w Linzu stało się przykładem, jak szybko dynamiczny mecz może zmienić oblicze. Liverpool, prowadzony przez Juliana Nagelsmanna, w ostatnich latach zyskał reputację drużyny opierającej się na technicznie uzdolnionym ataku, z graczami takimi jak Darwin Núñez, Mohamed Salah czy nowo przybyły Tristão Barcola. Jednak to właśnie defensywa LASKu, znana z agresywnego stylu gry i wysokiej presji, zmieniła tok spotkania. Austriacki klub, mimo niższej rangi w porównaniu z angielskim gigantem, potrafi stworzyć zagrożenie dla najlepszych bramkarzy Europy, co widać było w pierwszych minutach meczu, kiedy Jungwirth musiał ratować przed sytuacjami z rzutów rożnych. Dodatkowo, Liverpool w ostatnich miesiącach zmaga się z problemami w defensywie, co jest powodem do refleksji po porażkach w fazie grupowej. Warto zauważyć, że LASK, mimo słabszej kadry, potrafi wykorzystywać taktykę opartą na szybkich kontratakach i precyzyjnych akcjach w defensywie, co staje się coraz bardziej popularne w europejskich ligach. To spotkanie pokazuje, że nawet w Lidze Mistrzów, gdzie dominują potęgi finansowe, taktyka i determinacja mogą zmienić losy meczu.

🔥 Złapane przez Łowcę Okazji
Oferta

4F Koszulka treningowa replika dziecięca 4F x Polska Siatkówka - szara 146/152 (10-12 lat)

99,99 zł Zniżka: -44%
Sprawdź promocję ➔

Kontekst i Tło

Wynik 3:0 na korzyść Liverpoolu mógłby sugerować łatwy triumf, jednak to druga połowa meczu ujawniła prawdziwą wartość tego spotkania. Liverpool udowodnił, że mimo problemów defensywnych, potrafi stworzyć niebezpieczne akcje ofensywne, szczególnie dzięki Barcolie i Wirtzowi, którzy wyglądali jak gracze z innej planety. Jednak to LASK zasłużył na uznanie za postawę po przerwie, kiedy defensywa Austriaków zmusiła Liverpool do większego wysiłku, co może być sygnałem dla innych drużyn w fazie grupowej. Dla Liverpoolu porażka w defensywie w pierwszej połowie mogła być poważnym sygnałem ostrzegawczym, ale zdolność do szybkiej adaptacji i wykorzystania talentów młodych zawodników, takich jak Barcola, może okazać się kluczowa w dalszej części sezonu. Dla LASKu natomiast mecz w Linzu był okazją do pokazania, że nawet drużyny niżej notowane mogą stawiać opór potęgom europejskim, co może zainspirować inne kluby do bardziej agresywnej taktyki defensywnej. W dłuższej perspektywie, zdolność do utrzymania wysokiego poziomu gry w obu fazach meczu może stać się decydującym czynnikiem w walce o awans do fazy pucharowej.

Komentarz Redakcji

Liverpool potwierdził, że nawet przy takim ataku jak Barcola i Wirtz, defensywa może zawsze zaskoczyć. LASK udowodnił, że nie trzeba być potęgą finansową, by stawiać opór gigantom. Nagelsmann powinien spojrzeć na tę defensywę Austriaków i zastanowić się, dlaczego jego zespół stracił tak wiele szans w pierwszej połowie. To lekcja, że w Lidze Mistrzów nie wystarczy mieć talentów – trzeba umieć je chronić.

ℹ️ Nota od wydawcy: Powyższy nagłówek pochodzi z oficjalnych kanałów RSS. Sekcje "Analiza" ,"Kontekst" oraz "komentarz" są generowane przez AI w celu przybliżenia tematu.
Oferta Promocyjna Polecana oferta

🔥 Podobne z tej kategorii

SPORT

Carles Martinez o Lechu Poznań: Stadion to atut, ale nie zna nazwisk zawodników

SPORT

Vinicius Junior zawieszony w LaLidze: Real Madryt traci gwiazdę na El Clasico

SPORT

Fabian Bzdyl w MSK Żylina: Gol z rożnego, który pokazuje, dlaczego Cracovia przegapiła talent

SPORT

Guardiola wraca na Etihad: Jak symboliczna wizyta zmienia grę wokół City

⚡ Ostatnio dodane w serwisie

SPORT

Carles Martinez o Lechu Poznań: Stadion to atut, ale nie zna nazwisk zawodników

KULTURA

Jessica Mercedes: szczera twarz warszawskiego show-biznesu

SPORT

Vinicius Junior zawieszony w LaLidze: Real Madryt traci gwiazdę na El Clasico

WIADOMOŚCI

14-latek groził śmiercią koleżankom – policja wyjaśnia powiązane przestępstwa w Jabłonce

FLASH
🔥 INFODEAL
Nowość! Złap parę z okazją cenową!
🔥 ŁOWCAOKAZJI
Bądź na bieżąco! Wszystkie najlepsze promocje w jednym miejscu!!
Łowca Okazji Aktywny Upolowaliśmy nowe promocje!