Thea Frodin: Od Sereny Williams w filmie do debiutu w US Open 2026
"Thea Frodin. Od grania Sereny Williams do grania w US Open. Gdy była na początku swoich nastoletnich lat, została wybrana do odgrywania młodej Sereny Williams w scenach na tenisowym korcie, a rad na temat aktorstwa udzielał jej Will Smith. Teraz Thea Frodin zadebiutowała w US Open i choć przegrała – bez zaskoczenia – z Jeleną Rybakiną, to zrobiła to po niezłym meczu. Co najważniejsze: wielu podkreśla, że Frodin talent ma bardzo duży. I za kilka lat może być tenisistką ze światowej czołówki. Spis treści Thea Frodin. Kiedyś grała w filmie, teraz na US Open Na planie z Willem Smithem Wielki potencjał i znakomite inspiracje Na korcie z mistrzynią Thea Frodin. Kiedyś grała w filmie, teraz na US Open Zaczynała, gdy miała cztery lata. Wtedy wyszła na kort, do sportu zachęcił ją ojciec, Mathias. – Sam grał, gdy był dzieckiem. Potem razem chodziliśmy do pobliskich szkół średnich i szukaliśmy kortów, na których można było odbijać – wspominała. Jest ze Stanów Zjednoczonych – choć ma też szwedzkie i francusko-gabońskie korzenie – więc naturalnie wychowała się na kortach twardych, takich jak w US Open. I takie też najbardziej lubi, choć w juniorskich Szlemach najlepiej do tej pory pokazała się na Wimbledonie – była tam przed rokiem w finale debla. Co istotne – szybko okazało się, że ma talent. I faktycznie ten tenis lubiła. Musiała, skoro była gotowa wstawać w tygodniu o piątej rano, żeby zaliczyć trening przed szkołą. Natomiast rodzice nigdy jej do treningów nie przymuszali – raczej chodziło o to, by trenowała mądrze, ale bez przesadnie dużych obciążeń. Dbano tak o jej zdrowie i opłaciło się – przeszła przez te wczesne tenisowe lata bez poważnych urazów. No i osiągnęła w ich trakcie kilka sukcesów – być może najważniejszy z nich przyszedł, gdy miała niespełna 10 lat. Wygrała wtedy turniej singla, debla i miksta w jednym z kalifornijskich turniejów. W efekcie otrzymała możliwość wzięcia udziału w castingu do powstającego akurat filmu. Film zwał się „King Richard” i opowiadał o tym, jak tytułowy bohater stworzył ze swoich dwóch córek dwie wielkie tenisistki. Ich imiona? Venus i Serena. Na planie z Willem Smithem Thea przeszła casting i kolejne pół roku spędziła odgrywając młodszą z sióstr, czyli Serenę Williams. Nie była główną odtwórczynią roli – to zadanie przypadło Demi Singleton. Frodin zastępowała ją jednak, gdy trzeba było nagrać sceny na korcie, odpowiednio naśladując technikę Sereny Williams. Sama Thea przyznawała, że w zasadzie nie było to dla niej zbyt trudne, bo grę Sereny oglądała od dziecka. – Pamiętam po prostu, że to był świetny czas. Grać w tenisa i stać przed kamerą to super kombinacja. Grałam sport, który uprawiałam od dziecka, nie było to dla mnie nic nowego. Musiałam tam po prostu wyjść i pograć w tenisa, próbować oddać jej uderzenia. Robić to z Willem Smithem było super. To naprawdę miły gość. Dał mi kilka rad na temat aktorstwa – mówiła. Ze Smithem – który potem otrzymał za tę rolę Oscara i tak, to wtedy uderzył Chrisa Rocka na scenie – miała nawet kwestię mówioną, ale śmiała się, że ostatecznie „chyba ją wycięto” i „zastąpiono faktyczną aktorką”. W każdym razie: przez sześć miesięcy żyła częściowo na planie i wspominała to doświadczenie znakomicie, mimo że… nigdy nie poznała sióstr Williams. – Mam nadzieję, że kiedyś dostanę szansę je spotkać. To byłoby niesamowite. Spełniłabym marzenia – mówiła. Jak każda młoda amerykańska – zwłaszcza czarna, bo tu trzeba fakt koloru jej skóry podkreślić – tenisistka w ostatnich (ponad) dwudziestu latach, ona też wzorowała się w dużej mierze na siostrach Williams właśnie. I nic dziwnego, bo jak mierzyć, to przecież do największych. A siostry – zwłaszcza Serena – do tych największych zdecydowanie należą. Wyświetl ten post na Instagramie Post udostępniony przez Thea Frodin (@thea.frodin) A co do filmu – Thea miała przez niego nie tylko dobre wspomnienia, ale i problemy. – Po tym, jak skończyliśmy kręcić film, przyzwyczaiłam się do techniki, którą tam odgrywałam. Moi trenerzy byli na mnie nieco źli, bo naturalnie zaczęłam uderzać jak ona [Serena]. „Podebrałam” jej backhand. Musiałam wrócić do swoich uderzeń – wspominała. Finalnie się udało. I było warto. Wielki potencjał i znakomite inspiracje Na papierze Thea Frodin ma naprawdę wiele, by zostać wielką tenisistką. Dobrze porusza się po korcie, ma świetne warunki fizyczne (ok. 183 cm, a może jeszcze urosnąć, choć to niekoniecznie byłoby już dla niej dobre), znakomity serwis i mocne uderzenia, które dobrze sprawdzają się przy jej agresywnym stylu gry. Oczywiście, to wszystko jeszcze niekoniecznie musi gwarantować sukces – co roku wiele tenisistek o podobnych możliwościach przepada gdzieś w rankingu. Natomiast Thea wie, na kim się wzorować – wśród swoich inspiracji wymienia Naomi Osakę, Coco Gauff, ale też Ash Barty, czyli trzy wielokrotne mistrzynie wielkoszlemowe. Najciekawsze jest tu zdecydowanie ostatnie nazwisko. Bo Barty jest znacznie niższa – ma około 165 cm wzrostu – i przez to, choć potrafiła zagrać mocniej, jej styl gry był znacznie bardziej techniczny. Sporo slajsów, zmian rytmu, szukania rozwiązań. Australijka była w tym znakomita, świetnie oglądało się ją na korcie, natomiast teoretycznie nie jest to tenis, którego Frodin potrzebuje. Jeśli jednak za sprawą tego uwielbienia, jakie żywiła wobec tenisa Barty, jej technika będzie lepiej rozwinięta – to tylko dobrze dla niej. Różnorodność na korcie jest ceniona. Tych wzorów Thea może mieć jeszcze więcej. Na co dzień trenuje często obok takich zawodniczek jak Jennifer Brady (była finalistka Australian Open) czy Madison Keys (mistrzyni tego samego turnieju sprzed roku). Ciekawe, czy czerpać będzie szczególnie od tej pierwszej – bo Brady przeszła przez college przed zawodowstwem i to coraz częstszy schemat, zwłaszcza u amerykańskich tenisistów i tenisistek. Thea sama mówi, że jeszcze nie wie, co zrobi. Natomiast biorąc pod uwagę, że jest już w szóstej setce rankingu WTA, a wciąż jest juniorką (18 lat skończy w grudniu tego roku) może być warto zaryzykować i spróbować osiągnąć coś od razu na zawodowstwie. Na razie przekonała się, jak to jest grać w Wielkim Szlemie, a to duży kapitał. Na korcie z mistrzynią Do US Open dostała się dzięki dzikiej karcie, ale dzikiej karcie wypracowanej na korcie. Wygrała bowiem mistrzostwa USTA (czyli Federacji Tenisowej USA) do lat 18, a za to odgórnie się taką dziką kartę otrzymuje. Pewna była więc, że wystąpi w turniej – pozostawało tylko pytanie: z kim zagra? I z kim by chciała – z przeciwniczką, z którą mogłaby spróbować awansować dalej, powalczyć? Czy może z jedną z wielkich mistrzyń? Padło na drugą opcję. Dostała jej się bowiem Jelena Rybakina. Kazaszka to już dwukrotna mistrzyni wielkoszlemowa, która po US Open może – i ma na to spore szanse – po raz pierwszy w karierze zostać liderką rankingu WTA. Zagrać z kimś takim w swoim debiucie wielkoszlemowym? W sumie zaszczyt. Ba, to był tak naprawdę pierwszy mecz Frodin w głównym tourze – do tej pory grała tylko w kwalifikacjach do turnieju w Miami, a tych spotkań się do statystyk „głównotourowych” właśnie na ogół nie wlicza. – Marzyłam o takich chwilach. Fakt, że tu jestem i mogę to przeżywać naprawdę, wciąż nieco mnie szokuje. To, że mogę tu być i będę miała szansę zagrać w głównej drabince, znaczy dla mnie wszystko – mówiła przed meczem. Wyrażała też wtedy nadzieję, że będzie w stanie na korcie zaprezentować swój najlepszy tenis. Mówiła, że próbuje po prostu cieszyć się chwilą, że chce się uspokajać, choć odczuwa wielką ekscytację. Na korcie było widać i tę ekscytację, i spory potencjał. Przegrała co prawda 3:6, 2:6, ale raczej mało kto – choć zagadką pozostawało zdrowie Jeleny Rybakiny, która w Cincinnati z powodu urazu poddała mecz z Igą Świątek – oczekiwał, że faktycznie rywalce zagrozi. Zdołała jednak pokazać nieco swoich atutów. Wyserwowała 11 asów. Nie bała się grać ofensywnie. Podchodziła do siatki, walczyła o to, by kończyć wymiany winnerami. Miała nawet dwa break pointy, choć nie udało jej się ich wykorzystać. Generalnie: choć wynik może na to nie wskazywać, stanowiła dla rywalki pewne zagrożenie. Przyznała to nawet Jelena, która po meczu mówiła, że teraz to właściwie „kwestia doświadczenia, stabilności, rozegrania większej liczby spotkań”, bo Thea ma mocne podstawy i już gra naprawdę dobrze. Sama Amerykanka o swoim występie też wyrażała się pozytywnie: – Mam sporo do nauki, ale jestem podekscytowana większością rzeczy, które udało mi się zrobić na korcie. Czuję się dobrze. Oczywiście, jestem rozczarowana, że już odpadłam, ale to świetne doświadczenie – zagrać na tym korcie i przed swoją publicznością, która mnie dopingowała. Prawdopodobnie nigdy nie robiło tego więcej osób. Mam sporo pozytywów, które mogę wyciągnąć z tego meczu. Pytana jednak co dalej – powiedziała, że nie wie. Będzie grać, ukończy szkołę średnią, a potem rozważy wszystkie opcje. Pewnie wiele będzie zależeć od tego, jak ta kariera rozwinie się w najbliższych miesiącach. Jeśli wystrzeli i osiągnie sukces, to będzie to – nomen omen – filmowa historia. *** Cytaty za: WTA, US Open, BBC, New York Times, Australian Open, Aftonbladet i Bleacher Report. ZOBACZ RÓWNIEŻ Dobry początek Igi Świątek. Wygrała na otwarcie US Open Granica, za którą się nie wygrywa. Novak Djoković już ją przekroczył Najlepsi bez Szlema. Którzy tenisiści nigdy nie wspięli się na szczyt? Fot. Newspix Artykuł Thea Frodin. Od grania Sereny Williams do grania w US Open pochodzi z serwisu weszlo.com. Artykuł Thea Frodin. Od grania Sereny Williams do grania w US Open pochodzi z serwisu weszlo.com.."
Polecane przez InfoHub
Zmień dostawcę na szybszego! Niezawodny Światłowód i TV w super cenie. Sprawdź najnowsze pakiety multimedialne.
Thea Frodin to jedna z najbardziej fascynujących postaci w obecnym świecie tenisa, której droga do sukcesu łączy sport, aktorstwo i wyjątkowy talent. Wychowana w rodzinie o korzeniach szwedzkich, francuskich i gabońskich, ale z amerykańskim środowiskiem tenisowym, Frodin od najmłodszych lat była związana z kortami. Jej ojciec, Mathias, sam był tenisistą, co stworzyło idealne warunki do wczesnego rozwoju sportowego. Już w wieku czterech lat zaczęła trenować, a jej naturalny talent szybko przykuł uwagę. W wieku zaledwie dziewięciu lat zdobyła tytuł w singlu, deblu i mikście w kalifornijskim turnieju, co otworzyło jej drzwi do świata kinematografii. W 2017 roku, podczas produkcji filmu *King Richard*, wcieliła się w rolę młodej Sereny Williams, ucząc się od mistrzyni techniki gry i stylu. Pomimo że nie była główną aktorką, jej udział w projekcie był kluczowy dla scen kortowych, a współpraca z legendami takimi jak Will Smith i Demi Singleton wzbogaciła jej doświadczenie. Obecnie, w 2026 roku, Frodin skupia się na karierze tenisowej, a jej debiut w US Open potwierdza, że potencjał, który pokazywała jako dziecko, nie był przypadkowy. Jej sukcesy juniorskie, w tym finał debla na Wimbledonie przed rokiem, wskazują na to, że może wkrótce stać się jedną z liderów światowej tenisa. Warto zauważyć, że jej droga jest przykładem, jak wsparcie rodziny, dyscyplina i pasja mogą przekształcić marzenia w rzeczywistość, zarówno w sporcie, jak i w sztuce.
Debiut Thei Frodin w US Open 2026 to nie tylko kolejny etap w jej karierze tenisowej, ale także symbol przemiany młodych talentów z różnych dziedzin w zawodników światowej klasy. Jej udział w *King Richard* nie był tylko epizodem w karierze aktorskiej, ale także doskonałą szkołą techniki i mentalności sportowej. Przegrana z Jeleną Rybakiną, mimo że oczekiwana, pokazuje, że Frodin jest jeszcze na etapie rozwoju, ale jej potencjał jest ogromny. Dla świata tenisa oznacza to pojawienie się nowej gwiazdy, która może w przyszłości rywalizować o najważniejsze trofea. Jej historia inspiruje również młodych sportowców, którzy mogą łączyć różne pasje, nie obawiając się ryzyka i zmian. W dłuższej perspektywie może to także wpłynąć na wzrost zainteresowania tenisem wśród młodych ludzi, którzy widzą, że sukces osiąga się nie tylko przez ciężką pracę, ale także przez wsparcie i różnorodne doświadczenia życiowe.
Komentarz Redakcji
Thea Frodin to dowód na to, że talent nie zna granic między sportem a sztuką. Jej historia pokazuje, jak ważne jest wsparcie rodziny i otoczenia, które pozwala rozwinąć się w różnych dziedzinach. Teraz, gdy stoi przed wyzwaniem profesjonalnej kariery tenisowej, świat tenisa czeka na kolejnego potencjalnego mistrza. Jej debiut w US Open to nie tylko mecz, ale także lekcja dla wszystkich młodych ludzi, którzy marzą o wielkości.
ℹ️ Nota od wydawcy:
Powyższy nagłówek pochodzi z oficjalnych kanałów RSS.
Sekcje "Analiza" ,"Kontekst" oraz "komentarz" są generowane przez AI w celu przybliżenia tematu.
Bądź na bieżąco! Wszystkie najlepsze promocje w jednym miejscu!!
🍪 Dbamy o Twoją prywatność
Używamy cookies m.in. do analizy ruchu i personalizacji. Kontynuując, zgadzasz się na nasz
Regulamin oraz
Politykę Prywatności.