SPORT
Źródło: weszlo.com | Dodano:

Fukuda w Legii: Japoński obrońca, który nie przyjechał po ławkę. Wyzwanie dla Wszołka

"Fukuda i wyzwanie dla Wszołka. „Jaki byłby sens mojego przyjazdu?” [WYWIAD]. Nie przyjechał do Warszawy po to, żeby grzecznie usiąść na ławce i podziwiać Pawła Wszołka. Shinnosuke Fukuda doskonale wie, że w Legii nikt nie odda mu miejsca za darmo. – Jeśli nie będę chciał mu go odebrać, to jaki byłby sens mojego przyjazdu? – pyta w rozmowie z nami japoński obrońca, który opowiada o niedoszłym transferze do Anglii, pierwszych tygodniach w Polsce i marzeniu, które chce spełnić w Warszawie. 26-letni Japończyk nie ukrywa, że jego droga do zawodowego futbolu była pełna przeszkód. Zamiast szukać jednej wyjątkowej cechy, postawił na wszechstronny rozwój. Teraz sprawdza swoje umiejętności w Europie, gdzie czeka go konieczność szybkiego dostosowania się do wymagań Marka Papszuna. Fukuda opowiada o tym, jak wyglądały jego pierwsze tygodnie w Warszawie, dlaczego przed transferem konsultował się z Ryoyą Morishitą i co chce osiągnąć w Legii. Zdradza również, jak zamierza wykorzystać swoją szybkość i dlaczego nauka języka polskiego jest dla niego czymś więcej niż tylko dodatkiem do piłkarskiego życia. Zapraszamy! Shinnosuke Fukuda: „Mogłem teraz być w Anglii” [WYWIAD] Początki twojej kariery nie były usłane różami. Nie od razu dostałeś się z ligi młodzieżowej do profesjonalnego futbolu. Twoja droga wiodła przez futbol akademicki. Jak to wspominasz? Na początku mojej kariery nie wszystko układało się dobrze. Były trudne momenty i sytuacje, w których człowiek mógł się poddać. Wielu moich kolegów zapewne by się poddało. Dzisiaj jestem jednak wdzięczny, że przeżyłem tę drogę właśnie w taki sposób. Te trudne chwile sprawiły, że dorastałem i kształtowałem się nie tylko jako piłkarz, ale również jako człowiek. Wspominałeś w przeszłości, że obserwując innych zawodników, dostrzegałeś u nich jedną szczególną cechę, która ich wyróżniała. U siebie z kolei nie byłeś w stanie tego zauważyć. Zgadza się. Patrząc na innych zawodników, często można wskazać ich największą zaletę. U jednego będzie to szybkość, u innego technika czy siła. U mnie długo miałem wrażenie, że wszystkie elementy są raczej na średnim poziomie. Dlatego postanowiłem, że zamiast skupiać się na jednej wyjątkowej cesze, będę próbował podnosić wszystkie swoje umiejętności. Jesteś już zadowolony z tego, jak bardzo udało się je rozwinąć? Nie jestem jeszcze usatysfakcjonowany. Wciąż mam wiele rzeczy, które nie są na takim poziomie, jakiego od siebie oczekuję. Właśnie dlatego przyjeżdżając do Polski, chcę zobaczyć, które elementy są już wystarczająco dobre, a nad którymi muszę jeszcze pracować. Uważam jednak, że moją mocną stroną jest zdolność do adaptacji. Potrafię dostosować się do nowych warunków. Mam nadzieję, że tutaj uda mi się zrobić to szybko. Kiedy zostałeś odrzucony przez jeden z klubów w Japonii, pomyślałeś, że trzeba przygotować sobie plan B i może zrezygnować z futbolu? Pamiętam, że Ryoya Morishita w takim momencie planował już karierę w agencji ubezpieczeniowej.  W Japonii na uczelniach jest obowiązek aplikowania do różnych firm zewnętrznych i chodzenia na rozmowy o pracę. Tak też było na uniwersytecie, na którym studiowaliśmy z Ryoyą. To takie zabezpieczenie, bo byliśmy świadomi, że kariera piłkarska jest krótsza niż zwykła praca w firmie.  Chcieliśmy jednak przede wszystkim grać w piłkę i uważam, że w innej branży nie osiągnęlibyśmy tak wiele. Dlatego chciałem wykorzystać tę szansę i dalej walczyć. Ryoya Morishita pozostawił po sobie mnóstwo dobrych wspomnień przy Łazienkowskiej Później twoja kariera zaczęła nabierać rozpędu. Czasem byłeś kapitanem w drużynie uniwersyteckiej, trafiłeś do Kyoto, a rok temu była oferta z Anglii. Jak blisko było tego ruchu? Miałem propozycję z Charltonu. Rozmawialiśmy do samego końca, ale ostatecznie do transferu nie doszło. Kyoto nie zgodziło się na warunki Anglików.  Czy z perspektywy czasu patrzysz na to jako na niewykorzystaną szansę? Może tak mogło być, że zamiast w Legii byłbym teraz w Anglii. Ale dzisiaj myślę o tym trochę inaczej. Chcę przeżyć ten sezon w taki sposób, jakby to wszystko miało się wydarzyć. Być może jest w tym jakieś przeznaczenie. Skoro jestem tutaj, chcę maksymalnie wykorzystać tę szansę. Marek Papszun powiedział, że nigdy wcześniej nie pracował z japońskim zawodnikiem, ale bardzo podoba mu się wasza kultura – organizacja, dyscyplina i szacunek do zasad. To wartości, które są mu bliskie. Miło usłyszeć taką opinię. Mam dużo kontaktu z trenerem mentalnym – Pawłem Frelikiem. On mi wyjaśnił, co dla Marka Papszuna jest ważne, jaki to jest człowiek i jakie zachowania ceni. Powiedział mi, aby niczego nie ukrywać, mówić otwarcie i że istotne jest przestrzeganie zasad. Chcę się do nich dostosować i jak najlepiej funkcjonować w zespole. W tym z pewnością pomoże język. Jak wygląda sprawa z nauką angielskiego, a może kiedyś w przyszłości nawet polskiego? Najpierw chcę znacząco poprawić język angielski, żeby móc swobodnie rozmawiać z kolegami z drużyny. Mam lekcje kilka razy w tygodniu. Jeśli chodzi o język polski, to jest dla mnie wyjątkowa okazja, aby go zgłębić. Chciałbym skorzystać z możliwości nauczenia się tego języka, chociaż na tyle, żeby porozumiewać się w codziennych sytuacjach. Czuję tutaj dużo wsparcia od kibiców i chciałbym im się za to odwdzięczyć. Dlatego chciałbym nauczyć się choć trochę polskiego. A może kiedyś uda się zrobić wywiad bez tłumacza? To byłoby super. Jakie polskie słowa już znasz? „Dzień dobry”, „dziękuję”, „siema”, „cześć”, „jak się masz”, „do widzenia”. Czyli podstawy już są. Tak, powoli. (śmiech) Shinnosuke Fukuda chce naciskać na pozycję Pawła Wszołka Przejdźmy do samego transferu. Co przekonało cię do Legii? Można powiedzieć, że gdyby nie Ryoya Morishita, nie byłoby ciebie dzisiaj w Warszawie? Bardzo chciałem spróbować swoich sił w Europie. Mam 26 lat i uznałem, że to odpowiedni moment na wyjazd. Taka jest też często droga do tego, aby trafić do reprezentacji Japonii.  Kiedy przyszła oferta z Legii, zadzwoniłem do Ryoyi Morishity. Poznaliśmy się jeszcze w czasach studenckich. Chciałem dowiedzieć się, czym właściwie jest Legia, jaka to drużyna i czego mogę się tutaj spodziewać.  Jestem mu za to bardzo wdzięczny, bo ta rozmowa pomogła mi podjąć decyzję. Nawet jeśli za czasów Ryoyi byli nieco inni piłkarze, był też inny trener. Dzięki niemu pomyślałem, że Legia może być dla mnie bardzo dobrym miejscem. Jak przebiega twoja aklimatyzacja? Jesteś w Warszawie dopiero od niedawna, przyjechałeś z drugiego końca świata. Wydaje mi się, że zwłaszcza jak na Japończyka, mam do tego takie luźniejsze czy chillowe podejście. Nie jestem typem osoby, która bardzo przejmuje się tym, że znajduje się w nowym miejscu. Niezależnie od tego, czy jestem w Japonii, czy w innym kraju, staram się po prostu chłonąć to, co dzieje się wokół mnie. Oczywiście wszystko jest tutaj inne, też wiem, że w Polsce nie mieszka zbyt wielu Azjatów, ale nie skupiam się na tym. Chcę poznać nowe miejsce i jak najszybciej się zaadaptować. Dużo zmieniło się też po przeprowadzce z hotelu do mieszkania? Tak. Przez jakiś czas mieszkałem w hotelu. To był okres, w którym nie czułem się jeszcze do końca spokojnie. Kiedy zacząłem trenować w Legia Training Center i poznałem kolegów z drużyny, poczułem się znacznie lepiej. Teraz, kiedy mieszkam już w mieszkaniu, jest mi dużo łatwiej. Poprawił mi się nastrój. Sporo spaceruję też po Warszawie. Jestem już tutaj około miesiąc, więc udało się trochę poznać miasto. A jak wygląda kwestia zdrowia? Po meczu rezerw Legii w Łęcznej pojawiły się informacje o drobnym urazie. To kontuzja, którą miałem już jeszcze w Kyoto. Po przyjeździe tutaj ponownie zaczęła mi przeszkadzać. Na szczęście nie jest to nic poważnego. Będę walczył o to, aby jak najszybciej zdobyć zaufanie trenera i grać w meczach jak najwięcej minut.  Przeprowadzka z Japonii do Polski była dużym wyzwaniem dla ciebie i żony? Nie było to dla mnie aż tak trudne. Byłem na to przygotowany. Sam podjąłem tę decyzję i wiedziałem, na co się piszę. Na początku trochę się stresowałem, moja żona była przede wszystkim zaskoczona niektórymi rzeczami, ale jakoś sobie poradziliśmy. Już w barwach Kyoto Sanga Fukuda wzbudzał zainteresowanie klubów europejskich Walka o miejsce w Legii nie będzie łatwa, bo rywalizujesz między innymi z Pawłem Wszołkiem. Jak się na to zapatrujesz? Jako piłkarz muszę walczyć o swoje miejsce. Nie ma sensu przyjeżdżać tutaj i zakładać, że ktoś po prostu odda mi swoją pozycję. Paweł gra solidnie i wypracował sobie miejsce w drużynie. Ale jednocześnie, jeśli nie będę chciał mu go odebrać, to jaki byłby sens mojego przyjazdu tutaj? Dlatego na treningach uczymy się od siebie. Paweł dużo mi pokazuje, ja również staram się dawać coś od siebie. Poza boiskiem jest moim kolegą z drużyny, a na treningach rywalizujemy o miejsce o składzie. Chcę pokazać jak najwięcej swoich możliwości i wywalczyć miejsce w pierwszej jedenastce.  Jedną z twoich największych zalet jest szybkość. W statystykach miałeś 742 sprinty w sezonie 2024, co było najlepszym wynikiem w J1 League wśród obrońców. To właśnie na tym będziesz chciał oprzeć swoją grę w Polsce? Zdecydowanie. Uważam, że szybkość jest jedną z moich najmocniejszych stron. To właśnie ona odróżnia mnie od innych zawodników. Gdybym nie miał tej szybkości i zdolności do sprintu, mógłbym być po prostu jednym z wielu piłkarzy. Chcę pokazywać to w każdym meczu na sto procent. W Japonii miałeś okazję zagrać przeciwko Urawie Red Diamonds prowadzonej przez byłego trenera Legii – Macieja Skorżę. Jak wspominasz tamtą rywalizację? Pamiętam, że raz grałem przeciwko jego drużynie. Urawa była jedną z najlepszych drużyn w Japonii. Jeśli dobrze pamiętam, przegraliśmy ten mecz, więc nie mam z niego najlepszych wspomnień. Jeśli będzie kiedyś jeszcze okazja zagrać przeciwko drużynie prowadzonej przez trenera Skorżę, mam nadzieję, że będę mógł się zrewanżować i tym razem wygrać. Z jakiego wyniku będziesz zadowolony na koniec swojej przygody w Warszawie? Chciałbym dostać się z Legią do Ligi Mistrzów. Przyjeżdżając do Europy, mam świadomość, że na tym kontynencie jest wielu mocniejszych ode mnie zawodników, a w takich rozgrywkach najlepiej mógłbym porównać nasze umiejętności. Marzę o tym, aby zagrać na tym poziomie.  Nie chcę teraz wskazywać konkretnego miejsca w tabeli. Chcę, żeby Legia była w czołówce i żebyśmy w każdym meczu byli przygotowani do walki o zwycięstwo. ZOBACZ RÓWNIEŻ Legia zostanie ukarana przez PZPN! Jest oficjalny komunikat Legia ogłosiła pozyskanie Japończyka. „Ciekawy zawodnik” Herra: Szkoda, że może zabraknąć kibiców gości fot. Newspix Artykuł Fukuda i wyzwanie dla Wszołka. „Jaki byłby sens mojego przyjazdu?” [WYWIAD] pochodzi z serwisu weszlo.com. Artykuł Fukuda i wyzwanie dla Wszołka. „Jaki byłby sens mojego przyjazdu?” [WYWIAD] pochodzi z serwisu weszlo.com.."
Polecane przez InfoHub
Oferta Specjalna

Zmień dostawcę na szybszego! Niezawodny Światłowód i TV w super cenie. Sprawdź najnowsze pakiety multimedialne.

Kliknij i sprawdź polecaną ofertę

Analiza

Shinnosuke Fukuda, 26-letni japoński obrońca, który w październiku 2026 roku dołączył do Legii Warszawa, nie jest typowym zawodnikiem, który przyjeżdża do Europy po bezpieczne miejsce na ławce. Jego transfer z japońskiego klubu do polskiej Ekstraklasy jest wynikiem świadomego wyboru, który ma na celu nie tylko rozwój piłkarski, ale także osobisty. Fukuda, który wcześniej rozważał transfer do Anglii, zdecydował się na Polskę, gdzie czeka go wyzwanie w postaci rywalizacji z Pawłem Wszołkiem – jednym z najlepszych obrońców ligi. Jego droga do profesjonalnego futbolu była pełna trudności, w tym okresu gry w futbol akademicki, co kształtowało go zarówno jako zawodnika, jak i człowieka. W rozmowie z redakcją podkreśla, że jego wszechstronność i szybkość są kluczowymi atutami, które mają pomóc mu w adaptacji do wymagań trenera Marka Papszuna. Aktualne tło sytuacyjne pokazuje, że Legia Warszawa stawia na dynamiczne posiłki dla kadry, a Fukuda może stać się kluczowym elementem w obronie, zwłaszcza w kontekście przygotowań do przyszłych sezonów europejskich. Jego transfer wpisuje się również w szerszy trend migracji azjatyckich zawodników do Europy, gdzie szukają oni zarówno sportowych, jak i osobistych wyzwań.

🔥 Złapane przez Łowcę Okazji
Oferta

Lekkie zamszowe sneakersy męskie w stylu sportowym – beżowe V3

109,99 zł Zniżka: -63%
Sprawdź promocję ➔

Kontekst i Tło

Przyjazd Fukudy do Legii Warszawa to nie tylko transfer, ale także sygnał dla całej ligi, że kluby są otwarte na zawodników o unikalnych umiejętnościach, którzy nie boją się rywalizacji. Jego obecność może przyspieszyć adaptację innych azjatyckich piłkarzy w Europie, którzy często borykają się z trudnościami integracyjnymi. W dłuższej perspektywie może to również wpłynąć na wzrost zainteresowania japońską piłką nożną w Polsce, a także na rozwój transferowego rynku między Azją a Europą. Dla Legii oznacza to konieczność szybkiego włączenia Fukudy do składu, aby jego potencjał nie został zmarnowany. Jego historia pokazuje również, że sukces w futbolie często wymaga nie tylko talentu, ale także determinacji i gotowości do pokonywania trudności, co może być inspiracją dla młodych zawodników.

Komentarz Redakcji

Fukuda to przykład zawodnika, który nie boi się rywalizacji i traktuje transfer jako szansę na rozwój, a nie bezpieczne miejsce na ławce. Jego postawa jest lekcją dla tych, którzy uważają, że sukces przychodzi łatwo. Legia ma teraz szansę na dynamicznego obrońcę, ale tylko jeśli potrafi wykorzystać jego ambicje i wszechstronność. To nie tylko transfer, to wyzwanie dla całego klubu.

ℹ️ Nota od wydawcy: Powyższy nagłówek pochodzi z oficjalnych kanałów RSS. Sekcje "Analiza" ,"Kontekst" oraz "komentarz" są generowane przez AI w celu przybliżenia tematu.
Oferta Promocyjna Polecana oferta

🔥 Podobne z tej kategorii

SPORT

Arkadiusz Milik: Pechowiec polskiej piłki – kolejna kontuzja i tragikomiczna sytuacja w Juventusie

SPORT

Inter Miami triumfuje: Dublety Suareza i Messiego ratują sezon w krytycznym momencie

SPORT

Legia vs Wisła 2026: Czy klasyk odrodzi się jako decydujący pojedynek o mistrzostwo?

SPORT

Żużlowe ostatki sezonu 2026: Memoriał Nazimka i Łańcuch Herbowy w walce o legendy

⚡ Ostatnio dodane w serwisie

TECHNOLOGIE

NordVPN 2026: Jak wybrać najlepszą ofertę i zaoszczędzić 4 miesiące?

SPORT

Arkadiusz Milik: Pechowiec polskiej piłki – kolejna kontuzja i tragikomiczna sytuacja w Juventusie

TECHNOLOGIE

Kosmiczna wojna o sygnały: Jak Kratos buduje globalną sieć wywiadu radiowego

WIADOMOŚCI

Agresja w polskich szkołach: Tusk wzywa do wspólnej walki

FLASH
🔥 INFODEAL
Nowość! Złap parę z okazją cenową!
🔥 ŁOWCAOKAZJI
Bądź na bieżąco! Wszystkie najlepsze promocje w jednym miejscu!!
Łowca Okazji Aktywny Upolowaliśmy nowe promocje!